Reklama

Armia USA zatopiła statek za pomocą broni laserowej

Pentagon stawia na broń przyszłości w postaci laserów o potężnej mocy. Znajdą się one na wyposażeniu okrętów, samolotów i pojazdów. Kolejne testy takiej broni pokazały, że tkwi w niej ogromny potencjał. Przyszłość z filmów sci-fi nadeszła już dziś.

USS Portland zniszczył mały statek w Zatoce Adeńskiej

Amerykańska Marynarka Wojenna przeprowadziła test swojego potężnego działa laserowego o nazwie Laser Weapons System Demonstrator Mk 2 Mod 0 (LWSD). Testy przeprowadzono w Zatoce Adeńskiej, która oddziela Afrykę Wschodnią od Półwyspu Arabskiego. Pentagon poinformował, że demonstracja wysokoenergetycznej broni laserowej odbyła się na okręcie desantowym. Mowa tutaj o nowoczesnej jednostce USS Portland.

Przedstawiciele armii oświadczyli, że w tym rejonie świata panują idealne warunki do prowadzenia eksperymentów takiej potężnej broni. Nie chodzi tylko o warunki pogodowe i klimatyczne, ale również o problemy z piratami, którzy atakują statki transportowe. Armia USA ma zamiar w przyszłości stosować o wiele potężniejszą i bardziej skuteczną broń przeciw nim.

Reklama

Na razie wojskowi za cel wzięli mały obiekt poruszający się po wodzie. Laser LWSD MK 2 Mod 0 o mocy 150 kW zatopił obiekt w ciągu kilku sekund. Broń została zaprojektowana i zbudowana przez amerykański koncern zbrojeniowy, Northrop Grumman. Pentagon chce w ciągu kilku lat wyposażyć w taką potężną broń większość okrętów wojennych w swojej wielkiej flocie.

Przyszłość armii USA to potężne lasery

To już drugi oficjalny test tej broni. Pierwszy odbył się w maju 2020 roku i miał miejsce w trakcie ćwiczeń w rejonie Pearl Harbor na Oceanie Spokojnym. Wówczas celem był dość duży bezzałogowy statek powietrzny. Pentagon pochwalił się, że działko laserowe zniszczyło go i strąciło w trakcie lotu w zaledwie 3 sekundy.

Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych ogłosiły, że przyspieszają rozwój programu budowy potężnego lasera w ramach projektu IFPC-HEL. Chodzi o urządzenie dysponujące mocą aż 300 kW. Taka broń w zupełności wystarczy do szybkiej neutralizacji dużych pocisków, dronów, samolotów, samochodów i uczynienia poważnych zniszczeń we wrogich okrętach.

Ale to nie wszystko. Lotnictwo USA testuje też antypociskowy laser SHiELD, który znajdzie się na pokładach myśliwców. Jego wykorzystanie zakłada przede wszystkim neutralizację wrogich pocisków, zarówno relacji powietrze-powietrze, jak i ziemia-powietrze. Jak twierdzą twórcy tego rozwiązania, tak długo jak wszystko będzie w porządku z laserem na myśliwcu, tak długo ten nie przepuści żadnego pocisku, pozwalając na efektywną kontrolę przestrzeni powietrznej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy