Co prawda armie wielu krajów już dziś używają robotycznych rozwiązań, ale dotąd unikało się korzystania na polu walki z bezzałogowych technologii i nawet półautonomiczne drony zazwyczaj mają pilota, który kontroluje sytuację i podejmuje kluczowe decyzje. Mówiąc krótko, do tej pory nie chcieliśmy oddać takiej władzy w ręce sztucznej inteligencji, ale wygląda na to, że powoli będzie się to zmieniać i może zacząć się od Wielkiej Brytanii. Jeden z jej generałów przyznał bowiem, że jego zdaniem do 2030 roku aż jedna czwarta naziemnych wojsk tego kraju to będą roboty, co oznacza 30 tysięcy autonomicznych i zdalnie sterowanych maszyn do walki w dekadę.
- Podejrzewam, że możemy mieć armię 120 tysięcy wojskowych, z czego 30 tysięcy może być robotami, kto wie? - sugerował w wywiadzie z The Guardian generał Nick Carter. Co prawda wojskowy ostrożnie zaznaczył, że dowództwo wojskowe nie ma jeszcze w planach żadnych konkretnych celów i wszystko opiera się o jego przypuszczenia, ale trudno spodziewać się, żeby te wzięły się z powietrza. Nie da się jednak ukryć, że problemem mogą być tu fundusze, które w wielu dziedzinach zostały jakiś czas temu wstrzymane i przekierowane do walki z pandemią koronawirusa - podobnie było w dziedzinie robotów wojskowych, które zostały odcięte od pieniędzy w październiku.
Co prawda Carter zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą, a prowadzone rozmowy zmierzają w bardzo konstruktywnym kierunku, ale jak dobrze wiemy na całym świecie problemem numer 1 jest teraz Covid-19, więc nie jest łatwo. - Oczywiście, z naszej perspektywy, będziemy się starać o wieloletni budżet, ponieważ potrzebujemy długoterminowej inwestycji, bo wieloletnia inwestycja daje nam szansę na pewność i wiarę w modernizację - dodaje. Nie można jednak udawać, że wszystko rozbija się o pieniądze, bo tak jak wspomnieliśmy oddanie decyzyjności w ręce sztucznej inteligencji, która w ułamku sekundy podejmuje decyzje o życiu i śmierci, budzi wiele etycznych wątpliwości.
To dyskusja, która toczy się od lat, ale z drugiej strony badania i faktyczne korzystanie na polu walki to dwie zupełnie różne sprawy, a prace nad małą autonomiczną oraz zdalnie sterowaną bronią trwają w Wielkiej Brytanii od dłuższego czasu. Dobrym przykładem jest tu zdalnie sterowany dron i9 wyposażony w bojową broń palną, który został zaprojektowany do odbijania budynków w obszarach miejskich. Ten jako pierwszy wlatuje do pomieszczenia, ściągając na siebie ogień i unieszkodliwiając wroga, zanim ten ma szansę zranić żołnierzy, co może ochronić mnóstwo żyć. A co z rozwiązaniami autonomicznymi? Z pewnością i na nie przyjdzie czas, pewnie nawet szybciej niż się nam wydaje…
Źródło: GeekWeek.pl/The Guardian








