Reklama

Chiny zmiażdżą Tajwan? Świat na krawędzi III wojny światowej

To może być prawdziwe starcie Dawida z Goliatem. Przewaga armii Chin nad siłami zbrojnymi Tajwanu jest porażająca. Jedyna szansa dla wyspy to zaangażowanie się militarne USA. Ale to może oznaczać wybuch III wojny światowej.

Tak napiętej sytuacji w tej części świata jeszcze nie było. Wizyta na Tajwanie przewodniczącej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi spowodowała natychmiastową reakcję Chin, które traktują Tajwan jako część terytorium Republiki Chińskiej. - Ludowa Armia Wyzwoleńcza nie będzie siedziała bezczynnie - te ostre słowa wypowiedziane przez rzecznika chińskiego MSZ Zhao Lijian zabrzmiały jak zapowiedź agresji na wyspę. Mieszkańcy chińskiego Xiamen leżącego naprzeciwko Tajwanu zauważyli w mieście ruchy pojazdów opancerzonych. W portalach społecznościowych pojawiły się nagrania pokazujące  przemieszczające się kolumny chińskich czołgów i ciężkiego sprzętu w skali zupełnie wcześniej nieznanej.

Reklama

Tajwańczycy sygnały dochodzące z Chin potraktowali bardzo poważnie i natychmiast masowo rozpoczęli kontrolę schronów rozmieszczonych na wyspie, co można uznać za ostatni dzwonek alarmowy przed nadchodzącą inwazją. Wojna wisi dosłownie na włosku i warto porównać, jak wygląda potencjał obu armii

To może być starcie Dawida z Goliatem

Zacznijmy od rzeczy podstawowej. Tajwan to mała wyspa o powierzchni 36 197 km², na której żyje 23,57 miliona osób. Chiny to mocarstwo atomowe zajmujące 9 596 960 km², które zamieszkuje ponad 1,4 miliarda ludzi

Porównanie potencjału wojskowego Tajwanu i Chin pokazuje wręcz nieprawdopodobną przewagę Państwa Środka praktycznie w każdej dziedzinie. Najnowsze zestawienie potencjałów militarnych Chin i Tajwanu znajduje się na stronie internetowej Departamentu Obrony USA. Czerwone pola to potencjał Chin, a niebieskie Tajwanu. W każdej dziedzinie przewaga Chin jest przytłaczająca. Armia Tajwanu licząca ok. 88 tysięcy żołnierzy (250 tysięcy po mobilizacji) musiałaby stoczyć walkę z militarnym gigantem dysponującym np. 1600 myśliwcami czy 71 okrętami podwodnymi (Tajwan posiada zaledwie 2). 

Bardziej optymistyczny w ocenie sytuacji Tajwanu w starciu z Chinami jest Marcin Samsel, ekspert ds. bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego i wykładowca WSAiB w Gdyni. W specjalnej wypowiedzi dla GeekWeek zwrócił uwagę, że Tajwan jest gęsto porośniętą wyspą z wysokimi pasmami gór, które mogą być bardzo trudne do zdobycia przez Chińczyków. "Tajwan ma przecież nowoczesne lotnictwo, jak i obronę przeciwlotniczą" - powiedział dla GeekWeek Marcin Samsel.

Atomowy atak na Tajwan? To też jest możliwe

Niewyobrażalną skalę militarnej przewagi Chin nad Tajwanem pokazuje dopiero broń atomowa, której Tajwan oczywiście nie posiada. Amerykański wywiad ocenia, że Chiny w swoim arsenale mają ok. 280 głowic jądrowych. Zaledwie kilka z nich wystarczy, aby zamienić Tajwan w pozbawioną życia samotną skałę. 

Groźby ze strony Chin "rozwiązania atomowego" problemu zbuntowanej wyspy wcale nie wydają się być odrealnione. Sieć Anonymous podała właśnie w serwisie społecznościowym Twitter, że widziano transport międzykontynentalnej chińskiej rakiety DF5b. Według oficjalnych danych ma ona zasięg 12 000-15 000 km i może przenosić od trzech do ośmiu głowic wodorowych. Istnieją obawy, że to wydarzenie może mieć związek z napięciem wokół Tajwanu.

Porównywanie militarnych potencjałów Chińskiej Republiki Ludowej i Tajwanu traci sens przy założeniu, że po stronie wyspiarzy opowiedzą się Stany Zjednoczone. Ostatnie wypowiedzi polityków amerykańskich potwierdzają, że USA jest gotowe wypełnić zobowiązania wobec Tajwanu i jak powiedziała Nancy Pelosi "bronić demokrację przed autorytaryzmem". Czy to oznacza, że wojska amerykańskie uderzą na Chińczyków, jeśli dojdzie do ich agresji na Tajwan? Jeśli tak by się stało, to wtedy konflikt o tę małą wyspę zamienić się może w starcie mocarstw atomowych, czyli Chin i USA. A wtedy potencjał militarny Tajwanu będzie miał znaczenie drugorzędne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy