Moment prawdy dla Kremla. Rekrutacja nie nadąża za stratami
Jak wynika z najnowszego raportu International Institute for Strategic Studies (IISS), Rosja wchodzi w piąty rok wojny z Ukrainą bez widocznych oznak osłabienia. Pomimo rosnącej presji gospodarczej i demograficznej, Moskwa wciąż ma zasoby, by kontynuować intensywne działania bojowe co najmniej do końca 2026 roku.

Według raportu, Kreml wydał w 2025 roku co najmniej 186 miliardów dolarów na obronność, co stanowi aż 7,3 proc. rosyjskiego PKB. To ponad dwukrotnie wyższy udział niż w przypadku Stanów Zjednoczonych i trzykrotnie wyższy niż w Wielkiej Brytanii. Jak podkreśla Fenella McGerty, ekspertka IISS ds. finansów wojskowych, nawet jeśli rosyjska gospodarka spowalnia, punkt wyjścia jest imponująco wysoki.
Rosja ma zasoby do dalszej walki
Te pieniądze pozwoliły Moskwie na utrzymanie tysięcy kontraktowych żołnierzy, rozbudowę przemysłu zbrojeniowego i finansowanie nieprzerwanych ataków powietrznych na ukraińską infrastrukturę. Od czasu pełnoskalowej inwazji w lutym 2022 roku Rosja straciła - według szacunków Zachodu - ponad 1,2 mln żołnierzy (zabici i ranni), ale mimo to nie zwolniła tempa ofensywy.
Ekspert dodaje też, że pomimo zachodnich rozmów o zawieszeniu broni, Rosja nasila ataki na ukraińską infrastrukturę i miasta, używając kombinacji pocisków manewrujących, balistycznych i dronów-kamikadze. Analitycy think tanku wskazują jednak na potencjalnie możliwy słaby punkt rosyjskiej machiny wojennej, a jest nim rekrutacja.
Nie ma wyraźnych oznak, że zdolność Rosji do kontynuowania wojny przeciwko Ukrainie w piątym roku konfliktu uległa osłabieniu
Słaby punkt? Rekrutacja
Według Nigela Goulda Daviesa, eksperta IISS ds. Rosji i byłego ambasadora Wielkiej Brytanii na Białorusi, liczba nowych żołnierzy zaczyna nie nadążać za stratami. Choć Rosja wciąż zaciąga 30-35 tys. rekrutów miesięcznie, ich jakość gwałtownie spada: "Rekruterzy coraz częściej sięgają po alkoholików, narkomanów i osoby schorowane".
Jeśli ten trend się utrzyma, Kreml może stanąć przed "momentem prawdy", czyli koniecznością przeprowadzenia drugiej fali przymusowej mobilizacji. To jednak oznaczałoby ryzyko masowych protestów podobnych do tych, które wybuchły jesienią 2022 roku.
W raporcie IISS czytamy również, że wojna stała się dla Moskwy poligonem testowym dla nowych technologii bojowych. Rosjanie rozwijają m.in. zmodernizowaną wersję drona Shahed-136 o zasięgu do 2000 km, czyli taką pozwalającą uderzyć cele w całej Europie. To zdaniem Giegericha potwierdza konieczność zwiększenia inwestycji NATO w obronę przeciwrakietową i systemy antydronowe.
W reakcji na rosnące zagrożenie, europejscy sojusznicy NATO oraz Kanada zobowiązali się w ubiegłym roku do podniesienia wydatków obronnych do 3,5 proc. PKB do 2035 roku, jednak jak zaznacza IISS w corocznym raporcie The Military Balance, osiągnięcie tego celu wymagałoby "długotrwałych i kosztownych inwestycji", na które wiele państw może nie być gotowych.









