Władimir Putin miał poinformować o masowej produkcji Oresznika podczas spotkania z Aleksandrem Łukaszenką. Co ciekawe, ta broń ma być rozmieszczona również na terenie Białorusi, by m.in. Polska mogła znaleźć się w jej zasięgu. - Wyprodukowaliśmy pierwszą partię pocisków. Zostały już dostarczone do armii. Teraz są gotowe do użycia - powiedział Władimir Putin.
Niedawno przewodniczący Komitetu Obrony Dumy Rosji, Andriej Kartapołow, stwierdził w rozmowie z państwową agencją TASS, że decyzja o użyciu Oresznika należy tylko do Władimira Putina, ale "nie byłoby nierozsądne" odpalić więcej niż jeden pocisk. Jego słowa wskazują na narastającą presję w kręgach władzy, by odpowiedzieć na działania Ukrainy w sposób zdecydowany i demonstracyjny. Szczególnie może mieć to dla Rosji znaczenie w planowanych nowych rozmowach pokojowych.
Oresznik może równać z ziemią całe miasta
Jakiś czas temu pojawiły się informacje, że rosyjska armia zmaga się z problemami w dostępie do części do systemów rakietowych. Pokłosiem tego ma być brak możliwości uruchomienia masowej produkcji tej broni. Okazuje się jednak, że Rosji udało się pokonać problemy i wyprodukować dużą partię tych pocisków. Putin dzięki temu ma asa w rękawie, ponieważ Oresznika nie da się zneutralizować dostępnymi w Ukrainie systemami obrony powietrznej.
Oresznik ma masę 50 ton, ale głowica 1,2 tony i może trafić w cel z dokładnością do 150 metrów. Pocisk może przenosić betonowe głowice oraz nuklearne na dystansie nawet 5 tysięcy kilometrów. Te pierwsze mogą uderzyć w cel z hipersoniczną prędkością ponad 12 tysięcy km/h. Oznacza to, że tylko jedna sztuka może zrównać z ziemią duże osiedle. Eksperci tłumaczą, że gdyby pociski uderzyły w ukraińskie miasta, to mogłoby dojść do katastrofy na niespotykaną wcześniej skalę.
Oresznik to tak naprawdę R-26 Rubież
Rosjanie mieli przeprowadzić testy swojej potężnej broni w słynnym ośrodku Kapustin Jar, czyli na rakietowym poligonie wojskowym leżącym w północno-zachodniej części obwodu astrachańskiego w Rosji. Co ciekawe, specjaliści Sił Zbrojnych Ukrainy bardzo dokładnie przeszukali miejsce ostatniego ataku Oresznikiem i odkryli sporo cennych części pocisku. Ich analizy wykazały, że kilka miało swoje numery seryjne i datę produkcji. Wynika z nich jednoznacznie, że podzespoły Oresznika zostały wyprodukowane ponad siedem lat temu.
Wspomniany wyżej rok produkcji jednego z elementów pokrywa się z faktem rozpoczęcia w 2017 roku przez Rosję produkcji rakiety R-26 Rubież, która może być prawdziwą nazwą Oresznika. Co ciekawe, w marcu 2018 roku, Kreml miał zrezygnować z wprowadzenia R-26 do uzbrojenia. Dlatego praktycznie wszystkie komponenty pocisku pochodzą z tego roku. Rosjanie zatem oszukali świat, ponieważ od dawna w ukryciu pracowali nad zakazaną bronią balistyczną średniego zasięgu.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 88 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!












