Reklama

Wojsko Polskie poszukuje broni przeciwpancernej. Chodzi o Rosję

Polska armia bezustannie się modernizuje i efekty tego widać gołym okiem, ale wojna w Ukrainie i ogromne zapotrzebowanie wśród ukraińskich żołnierzy na dużej ilości broń przeciwpancerną pokazało naszym włodarzom, że jest ona również niezbędna nam, jeśli Putin uzna, że Ukraina to za mało.

Polska armia bezustannie się modernizuje i efekty tego widać gołym okiem, ale wojna w Ukrainie i ogromne zapotrzebowanie wśród ukraińskich żołnierzy na dużej ilości broń przeciwpancerną pokazało naszym włodarzom, że jest ona również niezbędna nam, jeśli Putin uzna, że Ukraina to za mało.
Wojsko Polskie poszukuje pocisków i wyrzutni przeciwpancernych /Wikipedia

Wojsko Polskie rozpoczęło gorączkowe poszukiwania broni przeciwpancernej. Konflikt na Ukrainie pokazał, że Rosja przede wszystkim stawia na czołgi i wozy opancerzone, a później na ataki rakietowe. Jeśli na Ukrainie się nie skończy, to taki sprzęt będzie na wagę złota. Trzeba zatem już teraz go gromadzić, zanim będzie za późno.

I tu pojawiają się problemy. Wojna u naszego wschodniego sąsiada zmotywowała kraje Zachodu do wysłania na Ukrainę broni przeciwpancernej takiej jak: Javelin, NLAV i Stinger. Niestety, to sprawiło, że w obrocie i sprzedaży jest go teraz mniej. Chociaż w naszym kraju mamy Javeliny, a Mesco produkuje Spike na licencji, to jednak jest ich mało, a jeszcze mniej jest samych pocisków.

Reklama

Polski rząd dopiero teraz uświadomił sobie, że w razie ataku Rosji również na kraje bałtyckie lub Polskę, nie będziemy mieli czym się skutecznie bronić. To jest gigantyczny problem, który trwa od 2014 roku i nie widać jego końca. Wówczas rozpoczęto negocjacje z koncernami taką broń produkującymi, ale na rozmowach się skończyło.

Obecnie Wojsko Polskie ma na stanie kilka tysięcy wyrzutni i samych pocisków, ale głównie będziemy polegali na przestarzałych granatnikach RPG-7. Jednak na skalę tak dużego kraju i konfliktu, jest to stanowczo za mało. Nie będzie też czym się dzielić z sojusznikami w razie rosyjskiego najazdu.

Na serwisach społecznościowych nie brakuje materiałów filmowych, na których możemy zobaczyć w akcji wyrzutnie Javelin, NLAV czy Stinger. Dzięki nim, ukraińskiej armii udało się szybko zniszczyć setki czołgów i transporterów. Najnowsze dane satelitarne wywiadu NATO pokazują, że Rosja gromadzi przy granicy z Polską, po stronie Białoruskiej, coraz więcej pojazdów i sprzętu. Wśród nich dominują właśnie czołgi i wozy opancerzone.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: NLAW | spike | militaria | technologia | javelin | wojna w Ukrainie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy