Reklama

T-Mobile potwierdza wyciek danych ponad 47 milionów swoich klientów

Regularnie słyszymy o wyciekach danych z dużych międzynarodowych firm, ale tylko niektóre z nich muszą mierzyć się z tym zjawiskiem w tak ogromnej skali jak popularny operator sieci komórkowej.

T-Mobile potwierdziło właśnie, że wyciek danych, o którym zostało poinformowane w ubiegłym tygodniu (ktoś chwalił się w sieci udanym atakiem i pozyskaniem poufnych informacji), faktycznie miał miejsce i na dodatek był ogromny, bo dotknął 47,8 mln byłych, obecnych i spodziewanych klientów firmy.

Na skutek cyberataku na serwery firmy hakerzy pozyskali takie wrażliwe dane użytkowników, jak imiona, nazwiska, daty urodzenia czy dane z prawa jazdy i dowodu osobistego, które w niepowołanych rękach mogą wyrządzić sporo szkody. Na szczęście na ten moment nie ma powodów, by przypuszczać, że weszli również w posiadanie danych finansowych, tj. danych kart kredytowych, debetowych czy innych informacji płatniczych, a także numerów kont, haseł czy PINów, co mogłoby się zakończyć dla części osób poważnymi problemami. 

Reklama

T-Mobile szacuje, że wyciek dotknął ok. 7,8 mln obecnych klientów T-Mobile korzystających z umów abonamentowych, a także 40 mln danych o byłych czy też potencjalnych klientach, które złożyły w firmie jakieś dokumenty czy wnioski. Co więcej, bezpieczni nie mogą czuć się również użytkownicy tzw. telefonów na kartę, bo tu również mamy do czynienia z wyciekiem danych 850 tysięcy osób, który na dodatek zawierał nazwiska, numery telefonów oraz numery PIN.

Firma zapewnia jednak, że podjęła już wszystkie niezbędne kroki, aby chronić osoby dotknięte wyciekiem (np. przy kontach prepaidowych automatycznie zresetowała wszystkie numery PIN, a w ramach pomocy w zabezpieczeniu tożsamości firma oferuje wszystkim klientom dwa lata usług McAfee ID Theft Protection Service) i zabezpieczyć serwery firmy przed kolejnymi podobnymi atakami. 

Co jednak warto podkreślić, T-Mobile współpracuje w tej sprawie z odpowiednimi służbami, a śledztwo wciąż trwa, więc ostatecznie zaprezentowane liczby mogą wyglądać jeszcze gorzej. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że firma skutecznie załata swoje serwery, żeby w przyszłości sytuacja się nie powtórzyła, a inne firmy nauczą się czegoś na jej przykładzie, bo w ostatnich latach problemy z ochroną naszych danych to coraz powszechniejszy problem. Szczęście w nieszczęściu problem dotyczy podobno tylko Stanów Zjednoczonych i polski oddział T-Mobile zapewnił już, że dane naszych klientów są przechowywane w zupełnie innym miejscu, więc nie mamy powodów do niepokoju. 

Źródło: GeekWeek.pl/T-Mobile

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy