Reklama

​Historyczny moment. Pierwsza szczepionka przeciwko malarii zatwierdzona przez WHO

Zatwierdzono pierwszą szczepionkę przeciwko malarii /123RF/PICSEL

Reklama

To było jedno z najważniejszych wyzwań stawianych przed twórcami szczepionek: stworzyć skuteczny preparat chroniący przed malarią. Po wielu latach prób i błędów, w końcu się to udało. Pierwsza szczepionka przeciwko malarii - Mosquirix - została zatwierdzona przez WHO.

Malaria jest jedną z największych plag ludzkości, zabijając głównie dzieci i niemowlęta. Prace nad skuteczną szczepionką przeciwko malarii - po ponad 100 latach prób - można uznać za zakończone. Preparat nazwany RTS,S stworzono sześć lat temu, a po sukcesie pilotażowych programów szczepień w Ghanie, Kenii i Malawi, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) potwierdziła skuteczność. Szczepionka Mosquirix zostanie wprowadzona do użycia w całej Afryce Subsaharyjskiej i wielu regionach o umiarkowanym lub wysokim stopniu zagrożonych występowaniem malarii.

Reklama

- Długo oczekiwana szczepionka przeciwko malarii dla dzieci jest przełomem dla nauki, zdrowia i kontroli samej choroby. Może uratować dziesiątki tysięcy młodych żyć każdego roku - powiedział dr Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor WHO.


229 milionów przypadków malarii rocznie

Malaria (znana także jako zimnica) to pasożytnicza choroba tropikalna, wywoływana przez zarodźca pasmowego (Plasmodium malariae), który niszczy erytrocyty (komórki krwi), aby się rozmnażać. Pasożyty są przenoszone na ludzi przez ukąszenia zarażonych samic komarów z rodzaju widliszków (Anopheles), które nazywa się wektorami malarii. Na świecie występuje powszechnie pięć gatunków pasożytów, które wywołują malarię, a zagrożenie dla ludzi najczęściej czyha ze strony zarodźca sierpowatego (Plasmodium falciparum) i zarodźca ruchliwego (Plasmodium vivax).

Co roku na świecie odnotowuje się 229 mln przypadków malarii. Co ciekawe, aż 94 proc. wszystkich zachorowań ma miejsce w Afryce. Leki zabijające pasożyta, moskitiery czy środki owadobójcze pomogły ograniczyć występowanie malarii, ale wciąż to kropla w morzu potrzeb. Grupą najbardziej narażoną na malarię są dzieci poniżej 5. roku życia - w 2019 r. stanowiły one aż 67 proc. wszystkich zgonów z powodu tej choroby - to aż 274 tys. osób.

Naukowcy przekonują, że konieczne jest kilkukrotne przejście choroby, aby zbudować trwałą odporność organizmu, a nawet i to nie chroni w pełni przed pasożytem, a jedynie zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu. Trzeba pamiętać, że człowiek zaraża się od żywiciela pośredniego - transmisja zarodźca następuje po ukłuciu komara, który wcześniej pił krew osoby chorej. 

Komary zaliczane do wektorów malarii dokonują ukąszeń między zmierzchem a świtem. Każdy gatunek ma własne preferencje wodne - wiele wybiera płytkie zbiorniki słodkiej wody, np. kałuże czy odciski kopyt, których w krajach tropikalnych w porze deszczowej jest naprawdę sporo. Transmisja choroby zależy od wielu czynników, m.in. warunków klimatycznych, temperatury czy wilgotności względnej.

Ocalić 4 na 10 chorych

Pilotażowy program szczepień przy użyciu preparatu RTS,S w Ghanie nadzorował dr Kwame Amponsa-Achiano, którego zadaniem było ocena, czy wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującymi protokołami. 

- Wierzę, że dzięki szczepieniom na dużą skalę liczba zachorowań na malarię zostanie zredukowana do minimum - powiedział dr Kwame Amponsa-Achiano.

Szczepionka RTS,S chroni przeciwko temu pasożytowi, który jest najpowszechniejszy i najbardziej śmiertelny w Afryce: zarodźcowi sierpowatemu. Testy rozpoczęte w 2015 r. wykazały, że preparat może zapobiec ok. 4 na 10 przypadków zachorowań. Może również zminimalizować ryzyko wystąpienia ciężkiej postaci choroby o 30 proc. i o tyle samo ograniczyć liczbę dzieci potrzebujących transfuzji krwi.

Niektórzy naukowcy poddali w wątpliwość faktyczną skuteczność szczepionki, bo pełna immunizacja wymaga podania aż czterech dawek. Trzy podaje się w odstępie miesiąca - w piątym, szóstym i siódmym miesiącu życia, a dawkę przypominającą ok. 18. miesiąca życia.

Eksperci WHO omówili wyniki pilotażowych badań z ponad 2,3 mln dawek. Wykazały one, że szczepionka jest w pełni bezpieczna i redukuje ryzyko zachorowania na ciężką postać malarii o 30 proc. Preparat dotarł do ponad 75 proc. dzieci, które nie korzystały z moskitiery do spania. Nie wykazano także żadnych niepożądanych interakcji z innymi szczepionkami i lekami.

- Z naukowego punktu widzenia to ogromny przełom, a z perspektywy zdrowia publicznego to historyczny wyczyn. Szukaliśmy szczepionki przeciwko malarii już od ponad 100 lat, uratuje ona życie i zapobiegnie chorobom u afrykańskich dzieci - powiedział dr Pedro Alonso, dyrektor Globalnego Programu Walki z Malarią WHO.

Dlaczego tak trudno walczyć z malarią?

Skoro szczepionkę przeciwko COVID-19 opracowano w ekspresowym tempie, dlaczego na szczepionkę przeciwko malarii trzeba było tak długo czekać? Odpowiedź na to pytanie jest złożona. Malarię wywołuje pasożyt znacznie bardziej podstępny od wirusa SARS-CoV-2, który należy do grupy koronawirusów znanych ludzkości od dawna. Porównywanie ich jest nie na miejscu, bo zarodźce malarii ewoluowały w taki sposób, aby skutecznie omijać układ odpornościowy człowieka. To właśnie dlatego szczepionka RTS,S musi mieć kilka dawek.

Co więcej, cykl życiowy zarodźca malarii jest skomplikowany, bo obejmuje dwa gatunki zwierząt (komary i człowieka), a nawet w naszym organizmie pasożyt potrafi się zmieniać infekując narządy wewnętrzne (np. wątrobę). Szczepionka RTS,S (Mosquirix) celuje tylko w sporozoity zarodźca malarii (to inwazyjna postać pasożyta), więc trzeba ją podać w odpowiednim czasie. To sprawia, że skuteczność szczepionki RTS,S wynosi "tylko" 40 proc. To i tak wielki sukces i kamień milowy w walce z malarią.

Trzeba jednak pamiętać, że szczepionka stworzona przez firmę farmaceutyczną GSK nie zastąpi wszystkich innych metod zwalczania malarii - będzie stosowana równolegle z nimi, aby osiągnąć jednego ze świętych Graali immunologii: zerową liczbę zgonów z powodu tej choroby na świecie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje