Reklama

Jak gorąco to dla nas za gorąco? Upały na celowniku naukowców

Ze względu na zmieniający się klimat fale upałów dotykają nas coraz częściej, trwają dłużej i są bardziej dotkliwe, w związku z czym regularnie zaczyna pojawiać się pytanie, jak gorąco to zbyt gorąco, aby nawet młodzi zdrowi ludzie byli w stanie normalnie funkcjonować.

Ze względu na zmieniający się klimat fale upałów dotykają nas coraz częściej, trwają dłużej i są bardziej dotkliwe, w związku z czym regularnie zaczyna pojawiać się pytanie, jak gorąco to zbyt gorąco, aby nawet młodzi zdrowi ludzie byli w stanie normalnie funkcjonować.
Już wiemy, jak gorąco to za gorąco, by nasz organizm był sobie w stanie sam poradzić z chłodzeniem /123RF/PICSEL

Naukowcy wskazują, że rosnąca częstotliwość ekstremalnego ciepła w połączeniu z wysoką wilgotnością, mierzona jako tzw. temperatura mokrego termometru (najniższa temperatura, do której przy danej wilgotności i ciśnieniu atmosferycznym można ochłodzić ciało przy pomocy parowania wydzielanego potu), jest bardzo niepokojąca. Podczas pomiarów dokonanych w maju i czerwcu tego roku w Pakistanie, maksymalna temperatura mokrego termometru wyniosła w Pakistanie i Indiach 33,6℃, czyli była bliska teoretycznego maksymalnego limitu ludzkiej zdolności adaptacji do wilgotnego ciepła

Reklama

Jak gorąco to za gorąco? Naukowcy wyjaśniają

Z badań opublikowanych w 2010 roku dowiadujemy się, że temperatura mokrego termometru na poziomie 35℃, czyli odpowiednik 35 stopni Celsjusza przy wilgotności 100 procent lub 46 stopni Celsjusza przy wilgotności 50 procent, jest najpewniej górnym progiem bezpieczeństwa, powyżej którego ludzkie ciało nie jest w stanie dłużej się schładzać poprzez pocenie i parowanie, by utrzymać prawidłową temperaturę ciała. Dopiero niedawno teorie te udało się jednak sprawdzić na ludziach w laboratorium, a wyniki badań są jeszcze bardziej alarmujące. 

Żeby odpowiedzieć na pytanie, jak gorąco to za gorąco dla naszego organizmu, badacze Uniwersytetu Stanowego Pensylwania zaprosili do eksperymentu zdrowych młodych ochotników, kobiety i mężczyzn. W ściśle kontrolowanych warunkach laboratoryjnych poddano ich szeregowi eksperymentów, w ramach których zwiększano temperaturę i wilgotność pomieszczeń, a następnie badano reakcję organizmu na te warunki podczas wykonywania codziennych aktywności, jak gotowanie czy spożywanie posiłków.

Szybko okazało się, że tzw. krytyczny limit środowiskowy, czyli kombinacja temperatury i wilgotności, powyżej której podstawowa temperatura ciała człowieka zaczyna rosnąć, grożąc chorobami związanymi z ciepłem, znajduje się niżej niż na wspomnianych 35 stopniach.

U zdrowych młodych kobiet i mężczyzn jest to raczej temperatura mokrego termometru na poziomie 31 stopni Celsjusza, czyli odpowiednik 31 stopni Celsjusza przy wilgotności 100 procent lub 38 stopni Celsjusza przy wilgotności 60 procent.

Oznacza to, że podczas wielu ostatnich fal upałów mogło dojść do przekroczenia tych limitów, a należy też pamiętać, że nasz organizm nie reaguje najlepiej już na nieco niższe wartości. Z drugiej zaś strony osiągnięcie tych poziomów nie oznacza też automatycznie najgorszego scenariusza, ale podczas długotrwałej ekspozycji - naukowcy mówią o śmiertelnych 6 godzinach - narażamy się na poważne niebezpieczeństwo. Szczególnie zagrożone są zaś grupy wysokiego ryzyka, np. osoby po 65 roku życia, które stanowią 80-90% zgonów wywołanych przez fale upałów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy