Jeden mózg, dwa mózgi... 9479 mózgów. Imponująca kolekcja duńskiego uniwersytetu

Wizyta w piwnicy duńskiego Odense University to doświadczenie tylko dla ludzi o mocnych nerwach, bo naukowcy tej placówki dysponują największą na świecie kolekcją ludzkich mózgów. Badacze mieli nadzieję, że znajdą z ich pomocą odpowiedź na pytanie, gdzie w mózgu "ukrywają" się choroby psychiczne.

Wizyta w piwnicy duńskiego Odense University to doświadczenie tylko dla ludzi o mocnych nerwach, bo naukowcy tej placówki dysponują największą na świecie kolekcją ludzkich mózgów. Badacze mieli nadzieję, że znajdą z ich pomocą odpowiedź na pytanie, gdzie w mózgu "ukrywają" się choroby psychiczne.
Ludzki mózg do badań naukowych. Na pewnym duńskim uniwersytecie jest ich blisko 10 tysięcy! /123RF/PICSEL

Jedni kolekcjonują znaczki, inni modele samolotów, a jeszcze kolejni poświęcają życie odpowiedzi na pytanie, skąd biorą się choroby psychiczne i w tym celu gromadzą zbiór blisko 10 tys. mózgów. I chociaż Erik Stromgren to uznany duński lekarz, redaktor magazynu "Acta Psychialrica Scandinavica" i autor podręczników do psychiatrii, to "praca jego życia" jest dla niektórych osób trudna do zaakceptowania. Bo chociaż cel był czysto naukowy, to usuwanie mózgów ze zwłok chorych psychicznie pacjentów, bez ich zgody czy wiedzy rodziny, jest mocno kontrowersyjne.

Nikt nie ma większej kolekcji. To blisko 10 tys. ludzkich mózgów

Reklama

A mowa o naprawdę pokaźnej kolekcji, bo w piwnicy Odense University znajduje się 9479 tych organów, zanurzonych w formalinie i trzymanych w białych opisanych plastikowych wiaderkach - pierwsze zostały tam umieszczone w roku 1945, a zbiór powiększał się aż do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Jak opisuje to cytowany wyżej Kragh, było to "pewnego rodzaju badanie eksperymentalne", bo Erik Stromgren i jego zespół wierzyli, że mogą znaleźć w tych mózgach odpowiedzi dotyczące chorób psychicznych, m.in. ich lokalizacji w tym narządzie.

Mózgi były pobierane po przeprowadzeniu sekcji zwłok osób umieszczonych w instytutach psychiatrycznych w całej Danii i jak wyjaśniają specjaliści, nikomu to wtedy nie przeszkadzało. Ba, część społeczeństwa wierzyła, że ludzi należy chronić przed osobami chorymi psychicznie i wystarczy tylko wspomnieć, że w latach 1929-1967 prawo wymagało przymusowej sterylizacji pacjentów trafiających do szpitali psychiatrycznych, a do 1989 roku specjalnej zgody na zawarcie przez nich związków małżeńskich.

A biorąc pod uwagę, że w tym samym czasie w szpitalach w Danii przeprowadzało się sekcję zwłok każdego zmarłego, to kolekcja szybko rozrosła się do pokaźnych rozmiarów. Jak wyjaśnia patolog Martin Wirenfeldt Nielsen, który ją aktualnie nadzoruje, dopiero ewolucja procedur sekcji zwłok i rosnąca świadomość praw pacjentów zakończyły jej uzupełnianie i wywołały gorącą debatę na temat jej przyszłości - w końcu chodzi o organy, które zostały pobrane w dzisiejszym ujęciu "bezprawnie".

Duńska Państwowa Rada Etyki ostatecznie zdecydowała, że należy mózgi zachować i wykorzystać do badań naukowych, więc ostatnio były wykorzystane do badań nad szerokim zakresem chorób, w tym demencją, schizofrenią, chorobą afektywną dwubiegunową i depresją. Aktualnie pracują na nich cztery projekty badawcze, a w ramach jednego z nich neurobiolog Susana Aznar, ekspertka od choroby Parkinsona, która przekonuje, że mózgi są wyjątkowe, ponieważ pozwalają naukowcom zobaczyć efekty nowoczesnych metod leczenia, nie tylko chorób psychicznych, ale i chorób samego mózgu:

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: mózg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy