Reklama

​Jeden z przyrodniczych mitów obalony. Widzieliśmy go nawet w "Potopie"

- Chleba z pajęczyną zagnieść! Szybko, szybko! - woła stary Kiemlicz do swych synów w "Potopie", gdy znajdują rannego Kmicica. O to samo lekarstwo na ranę prosi też Maćko z Bogdańca w "Krzyżakach". Jak się okazuje, daremnie.

Metoda leczenia ran za pomocą pajęczyny jest znana od stuleci, a dzięki literaturze przetrwała w świadomości ludzi do dzisiaj. Istotnie, gdy przed wiekami i przed wynalezieniem antybiotyków każda infekcja mogła skończyć się śmiercią, ludzie szukali jakichś naturalnych metod zapobiegania zakażeniom i przyspieszenia leczenia. Zagnieciona z chlebem pajęczyna utrwaliła się wyjątkowo mocno jako znany medycynie ludowej naturalny antybiotyk i antyseptyk sprzed lat.

Okazuje się, że niesłusznie, a dowodzą tego badania opublikowane na łamach "Science". Badania, które opierają się także na odkryciach i próbach polskich biologów z Zakładu Mikrobiologii UAM w Poznaniu we współpracy z Zakładem Taksonomii i Ekologii Zwierząt.

Reklama

Przebadali siedem gatunków pająków i ich sieci - tygrzyka paskowanego (występującego także w Polsce jednego z największych naszych pająków o ciele w tygrysie, żółto-czarne paski), krzyżaka ogrodowego, a także ptasznika wielobarwnego z wyspy Martynika, brązowej wdowy z Afryki Południowej, prządki, społecznego afrykańskiego pająka z gatunku Stegodyphus dumicola oraz spotykanego w naszych mieszkaniach kątnika domowego. Z tego grona tygrzyk, krzyżak czy prządka to mocno wyspecjalizowane pająki sieciowe.

Warto bowiem pamiętać, że budowa sieci łownych jest ewolucyjnym osiągnięciem pająków. Ich przodkowie tego nie robili, a pajęczyny wykorzystywali w innych celach np. do wyściełania nią ścieżek, aby dzięki temu wyczuć drgania przechodzącej ofiary. Z biegiem lat pająki nauczyły się tkać sieci, które u niektórych prządek osiągają nawet dwumetrowe rozpiętości. Także sieci naszych krzyżaków potrafią niekiedy imponować.

Wszechstronne zastosowanie tej unikalnej substancji jaką jest nić pajęcza kryje się zapewne za otaczającymi ją mitami. To przecież właśnie krzyżak miał jakoby utkać pajęczynę zasłaniającą wejście do groty, w której schronili się Maria i Józef z Jezusem, przez co goniący ich siepacze Heroda uznali, że na pewno nikogo tu nie ma. Fascynacja ludzi i ludowej medycyny pajęczynami była tak wielka, że przypisywano jej właściwości magiczne i lecznicze.

Istotnie, pajęcza nić to przyrodniczy fenomen. Z ciała pająka wydostaje się poprzez kądziołki przędne w formie szybko zasychających włókien polimerowych na bazie białek. Słynie z relatywnie niebywałej wytrzymałości, przez co stanowi obiekt zainteresowania nawet wojska.

Wiemy, że pająki potrafią produkować różne rodzaje nici w zależności od tego, do czego ich używają - inne na pułapki naziemne, inne na sieci napowietrzne, nawet na poszczególne ich fragmenty. Nić znajduje zastosowanie także do owijania ofiar, tworzenia kokonów dla jaj, do przemieszczania się i ucieczki (weźmy babie lato), nawet do walki, a niektóre pająki potrafią używać jej jak lassa. Żyjący w Polsce wodny pająk topik tworzy z nici pojemniki na powietrze, dzięki czemu może żyć pod powierzchnią wody.

Badania nad pajęczynami polegały na testowaniu ich za pomocą bakterii Escherichia coliPseudomonas putida oraz Bacillus subtilis. I wykazały, że niestety nić pająków nie ma działania bakteriobójczego, jak uważano. Ponadto eksperymenty z barwieniem i mikroskopia fluorescencyjna wykazały obecność żywych bakterii na powierzchni nici, co wskazuje na brak działania przeciwdrobnoustrojowego w bezpośrednim kontakcie.

Słowem, kawał ludowej medycyny i literatury był w błędzie. Zagniecenie chleba z pajęczyną nie pozwala szybciej wyleczyć ran i opanować infekcji. Jeżeli coś takiego następowało po jego zastosowaniu, to przypadkiem, bo mamy do czynienia z placebo.

Mit otaczający pajęczynę wziął się zapewne z tego, w jaki sposób nici wykorzystują same pajęczaki. Wyściełają nimi kryjówki, ochraniają nimi jaja, więc nietrudno było o wniosek, że robią to, by chronić je i siebie przed patogenem. Tymczasem badania wskazują na to, że pajęczyna stanowi jedynie fizyczną barierę dla drobnoustrojów, nie medyczną.

Także fakt, że nici pająków zbudowane są z białek mógł prowadzić do wniosku, że skoro tak, to musi być w nich coś leczniczego. Nie ma jednak na to dowodów. Wedle badań, maleńka skorupka jaj brązowej wdowy ma pewne właściwości bakteriobójcze, ale same nici - już nie.

A przecież Kiemlicze gnietli chleb z pajęczą siecią, by obłożyć nim rany Kmicica, a Maćko z Bogdańca był w "Krzyżakach" leczony tym specyfikiem, gdy trafiła go teutońska strzała. W tym wypadku jednak rezultatu nie było, więc Zbyszko z Bogdańca musiał wyprawić się na łowy na niedźwiedzia (i jego sadło), za co zresztą omal nie zapłacił życiem.

Jakby tego było mało, także tłuszcz niedźwiedzi nie ma właściwości leczniczych, więc i ta wyprawa okazała się daremna.

Radosław Nawrot

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL