Ludzie zostawiają swoje DNA dosłownie wszędzie. To poważne zagrożenie

Naukowcy podkreślają, że technologia wychwytywania ludzkiego DNA z powietrza, wody lub gleby rozwinęła się w ostatnich latach tak bardzo, że umożliwia odszyfrowywanie danych osób, które je pozostawiły. Imponujące? Zdecydowanie, ale jednocześnie mocno niepokojące, a przynajmniej jeśli chodzi o prywatność.

Naukowcy podkreślają, że technologia wychwytywania ludzkiego DNA z powietrza, wody lub gleby rozwinęła się w ostatnich latach tak bardzo, że umożliwia odszyfrowywanie danych osób, które je pozostawiły. Imponujące? Zdecydowanie, ale jednocześnie mocno niepokojące, a przynajmniej jeśli chodzi o prywatność.
DNA zostawiamy wszędzie, nawet w piasku, po którym spacerujemy /123RF/PICSEL

Kąpiel w morzu, spacer po plaży na piasku czy kilka głębszych oddechów w zatłoczonej windzie - co łączy je wszystkie? Tzw. środowiskowe DNA, które zostawiamy wszędzie tam, gdzie się pojawiamy, a że ostatnio naukowcy są w stanie je zbierać, analizować i uzyskać na tej podstawie szczegółowe informacje o "właścicielu", to coraz częściej w kontekście innowacyjnej technologii podnosi się kwestie etyczne, prywatności i bezpieczeństwa. Jak wyjaśnia w badaniu opublikowanym na łamach Nature Ecology & Evolution zoolog z University of Florida, David Duffy, mowa o naprawdę bogatym zestawie danych.

Człowiek wszędzie zostawia DNA. Można je odzyskać z wody, poiwterza czy gleby

Reklama

Jego zespół, który kierował projektem testującym granice sekwencjonowania DNA ze środowiska na podstawie zagrożonych populacji żółwi, tłumaczy, że eDNA znalezione w piasku było tak wysokiej jakości, że mogli zidentyfikować choroby i genetyczne pochodzenie populacji żyjących w pobliżu. I ma to bezpośrednie przełożenie na ludzi, bo podczas gdy starsze metody sekwencjonowania miały trudności ze znalezieniem znaczących ludzkich sekwencji genetycznych w próbkach eDNA, ten etap już dawno za nami.

Obecnie możliwe jest jego wychwytywanie z wody, gleby i powietrza, a na potwierdzenie zespół University of Florida w ramach projektu odzyskał je z rzeki, śladów pozostawionych na piasku oraz powietrza w klinice dla zwierząt. Na podstawie zebranych informacji genetycznych naukowcy byli w stanie zidentyfikować warianty genetyczne związane z populacjami europejskimi i latynoskimi oraz warianty związane z szeregiem zaburzeń i chorób, takich jak autyzm, cukrzyca, choroby oczu, nowotwory i choroby serca.

Obecnie ludzkie DNA, które przedostało się do środowiska przez ślinę, skórę, pot czy krew, realnie umożliwia więc poszukiwanie zaginionych osób (można sprawdzić, czy dana osoba była w konkretnym miejscu), zapewnia pomoc w dochodzeniach kryminalistycznych (sprawcy zostawiają DNA na miejscu zbrodni), pomaga w odnalezieniu miejsc o dużym znaczeniu archeologicznym czy monitorowaniu zdrowia (DNA w ściekach).

Naukowcy wskazują jednak, że badania środowiskowego DNA mogą mieć także szereg niezamierzonych konsekwencji, jak naruszenie prywatności, śledzenie lokalizacji, zbieranie danych czy nadzór nad osobami lub grupami. Zdaniem badaczy kluczowe jest, aby zachować ludzką autonomię, godność i prawo do samostanowienia w odniesieniu do danych osobowych, ale z drugiej strony nie można pytać o pozwolenie wszystkich ludzi, których DNA może zostać zebrane w środowisku, bo przecież każdy z nas gubi DNA.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: DNA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy