Mikroskrzepy i "pułapki". Coś dziwnego we krwi chorych na długi COVID-19
Choć od pandemii COVID-19 minęły już lata, naukowcy wciąż nie potrafią w pełni odpowiedzieć na pytanie, dlaczego u części osób objawy utrzymują się miesiącami (a nawet latami!) po przebytej infekcji. Francuscy i południowoafrykańscy badacze twierdzą jednak, że właśnie znaleźli brakujące ogniwo - mikroskopijne zmiany we krwi, które mogą dosłownie "spowalniać przepływ życia w organizmie".

Szacuje się, że ok. 5-10 proc. osób, które przeszły zakażenie, zmaga się z tzw. długim COVID. To stan charakteryzujący się długotrwałymi następstwami infekcji (utrzymującymi się dłużej niż trzy miesiące), wśród których najczęściej wymienia się zmęczenie, duszność, zaburzenie percepcji i inne utrudniające codzienne funkcjonowanie. Dolegliwości te mogą wystąpić po początkowym wyzdrowieniu z ostrego epizodu COVID-19 albo być kontynuacją choroby.
I choć badacze przedstawili różne mechanizmy biologiczne wyjaśniające to zjawisko, np. w artykule opublikowanym pod koniec ubiegłego roku w "Medical Journal of Australia" twierdzili, że jest ono najprawdopodobniej wynikiem trwałej obecności wirusa w organizmach pacjentów, wciąż poznajemy kolejne hipotezy. Według najnowszej, opisanej na łamach "Journal of Medical Virology", przygotowanej przez zespół naukowców z Uniwersytetu w Montpellier pod kierunkiem genetyka Alaina Thierry'ego oraz fizjolożki Resii Pretorius z Uniwersytetu Stellenbosch, może chodzić o "coś dziwnego we krwi pacjentów".
Długi Covid-19 a "dziwne" struktury we krwi
A mówiąc precyzyjniej, badacze odkryli, że we krwi pacjentów z długim COVID tworzą się nietypowe mikroskrzepy oraz neutrofilowe sieci zewnątrzkomórkowe (NET), czyli lepkie sieci DNA i enzymów uwalniane przez białe krwinki. Neutrofile są pierwszą linią obrony układu odpornościowego przed infekcją, a ich działanie polega przede wszystkim na niszczeniu atakujących organizm patogenów.
Jak się jednak okazuje, w nadmiarze mogą działać jak miniaturowe zatory, blokując mikronaczynia i utrudniając dotlenienie tkanek. To właśnie te mikroskopijne zatory mogą tłumaczyć typowe dla długiego COVID-19 objawy, jak chroniczne zmęczenie, bóle głowy, zaburzenia koncentracji i tzw. mgła mózgowa. Badacze nie mają wątpliwości, że to fizyczna, a nie tylko neurologiczna lub psychiczna przyczyna długotrwałego złego samopoczucia po przejściu choroby.
Nowy marker nieuchwytnej choroby
Badania objęły 50 pacjentów z długim COVID-19 i 38 zdrowych ochotników z Francji i RPA. Wyniki były jednoznaczne, u chorych liczba mikroskrzepów była niemal 20 razy większa niż u osób zdrowych, a same skrzepy większe i bardziej odporne na rozpuszczanie. Co więcej, naukowcy odkryli, że pułapki NET dosłownie wbudowują się w strukturę mikroskrzepów, czyniąc je jeszcze bardziej trwałymi.
Zmiany są tak widoczne, że sztuczna inteligencja, której powierzono analizę anonimowych próbek, była w stanie rozpoznać pacjentów z długim COVID-19 z dokładnością 91 proc. To dowód, że mogą one posłużyć jako przyszły biomarker diagnostyczny choroby, która do tej pory wymykała się standardowym badaniom laboratoryjnym.
Alain Thierry tłumaczy, że odkrycie otwiera zupełnie nową ścieżkę terapeutyczną, bo choć to dopiero początek drogi i trzeba jeszcze potwierdzić, czy mikroskrzepy i pułapki NET są bezpośrednią przyczyną objawów, czy tylko ich markerem, to jedno jest pewne - długotrwałe skutki COVID-19 mają wymiar biologiczny, a nie wyłącznie psychosomatyczny.
Mamy wreszcie coś, co można mierzyć, obserwować i na co można wpływać. To krok w kierunku leczenia, które nie tylko łagodzi objawy, ale usuwa ich źródło









