Reklama

Plastik mamy we krwi... niestety dosłownie

Problem zanieczyszczenia środowiska plastikiem jest dużo większy niż się nam wydawało i niemal każdego dnia dostajemy na to nowe dowody. Coraz więcej z nich dotyczy również nas samych, a mówiąc precyzyjniej naszych organizmów - oddychamy plastikiem, jemy go i jak się właśnie okazuje krąży on również w naszej krwi.

Problem zanieczyszczenia środowiska plastikiem jest dużo większy niż się nam wydawało i niemal każdego dnia dostajemy na to nowe dowody. Coraz więcej z nich dotyczy również nas samych, a mówiąc precyzyjniej naszych organizmów - oddychamy plastikiem, jemy go i jak się właśnie okazuje krąży on również w naszej krwi.
Oddychamy nim, spożywamy z jedzeniem i wodą pitną oraz... mamy go we krwi /123RF/PICSEL

Naukowcy wciąż odkrywają trudną prawdę na temat prawdziwej skali zanieczyszczenia środowiska plastikiem i jego wpływu na ludzkie ciało. Niestety nie wygląda to dobrze i wystarczy spojrzeć na stworzenia morskie, które są najbardziej chyba narażone na negatywne skutki spożywania mikroplastiku - u ryb powoduje on tętniaki, a u pustelników upośledzenia kognitywne (nie wspominając o plastikowych odpadach, które powodują nagłe problemy, jak uduszenie czy unieruchomienie). 

Wiemy też, że sami nie możemy spać spokojnie, bo plastik/mikroplastik powoduje zmianę kształtu komórek w naszych płucach, podnosi cholesterol, powoduje choroby serca, uszkadza komórki mózgowe, a także psuje metabolizm i przyczyniania się do nadwagi i otyłości. Najnowsze badania przeprowadzone przez holenderskich naukowców, którzy wykorzystali nowatorskie narzędzie analityczne, przynoszą zaś pierwsze dowody na to, że mikroplastiki przedostają się też do naszego układu krwionośnego, co może powodować kolejne problemy.

Reklama

Plastik mamy we krwi. Naukowcy znaleźli dowody

Warto pamiętać, że mowa o naprawdę mikroskopijnych cząsteczkach, które powstają na skutek działania na plastik sił natury, jak wiatr, słońce czy prądy morskie, więc są naprawdę trudne do śledzenia i wykrycia, a także niemożliwe wręcz do uniknięcia. Nie były jednak w stanie ukryć się przed spektrometrią mas, po którą sięgnięto do analizy próbek ludzkiej krwi - wyniki są zaś zgodne z przypuszczeniami i podobnymi badaniami przeprowadzonymi u myszy, tj. plastik mamy również we krwi.

Metoda została wykorzystana do przetestowania próbek krwi 22 zdrowych dawców w poszukiwaniu pięciu różnych polimerów, które pełnią rolę “budulcowych" plastiku.

Trzy czwarte osób biorących udział w badaniach okazało się mieć mikroplastik we krwi, dostarczając pierwszy naukowy dowód takiego stanu rzeczy. Średnia koncentracja wynosiła 1,6 mikrograma na mililitr, czyli mniej więcej łyżeczka plastiku na każdy 1000 litrów wody.

W jaki sposób połknięty lub zassany z powietrzem plastik dostaje się do krwi? To tylko jedno z zagadnień, które musimy dokładniej zbadać, podobnie zresztą jak kolejny przystanek jego drogi, czyli tkanki i organy, a konkretniej szkody, jakie w nich wywołuje.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: plastik | mikroplastik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy