Reklama

Najbogatszy Europejczyk sprzedał swój odrzutowiec, by... ludzie nie śledzili go na Twitterze

Wygląda na to, że nie tylko Elon Musk ma problem z użytkownikami Twittera śledzącymi loty jego prywatnego samolotu, bo Bernard Arnault, najbogatszy Europejczyk i jeden z najbogatszych ludzi świata, ma podobny - tyle że postanowił go rozwiązać w zupełnie inny sposób, niż strasząc czy próbując przekupstwa.

Wygląda na to, że nie tylko Elon Musk ma problem z użytkownikami Twittera śledzącymi loty jego prywatnego samolotu, bo Bernard Arnault, najbogatszy Europejczyk i jeden z najbogatszych ludzi świata, ma podobny - tyle że postanowił go rozwiązać w zupełnie inny sposób, niż strasząc czy próbując przekupstwa.
Najbogatszy Europejczyk sprzedał prywatny odrzutowiec, by nie można było go śledzić na Twitterze /123RF/PICSEL

Miliarderzy kochają prywatne samoloty i korzystają z nich przy każdej możliwej okazji, często do pokonania tak absurdalnie niedużych odległości, że... zwracają na siebie uwagę ekologów i innych osób zaangażowanych w ochronę środowiska. Szczególnie że na Twitterze coraz popularniejsze są kanały, które powstają tylko w celu śledzenia takich lotów, gdzie czarno na białym widać każdą podróż. Jednym z takich "poszkodowanych" jest Bernard Arnault, czyli najbogatszy człowiek Starego Kontynentu, który dorobił się majątku na luksusowej modowej marce Louis Vuitton.

Reklama

Śledzili go na Twitterze, sprzedał prywatny odrzutowiec

Naprawdę dużego majątku, bo z wynikiem 137 mld USD zajmuje on aktualnie trzecie miejsce na liście najbogatszych ludzi świata Bloomberg Billionaires Index, zaraz za Elonem Muskiem i Jeffem Bezosem. Podobnie jak pozostali członkowie klubu "sławnych i bogatych", Bernard Arnault również bardzo cenił sobie podróże na pokładzie swojego luksusowego odrzutowca, ale jak przekonuje w jednym z ostatnich wywiadów, został “zmuszony" do jego sprzedaży. Oczywiście nie przez problemy finansowe, ale... użytkowników Twittera, którzy śledzili każdy jego krok.

Jak wskazuje jeden z takich twitterowych kanałów o nazwie laviodebernard, prywatny odrzutowiec szefa Louis Vuitton nie jest od 1 września tego roku zarejestrowany we Francji. Informację potwierdził także sam zainteresowany, który w jednym z podcastów wyjaśnił, że teraz wynajmuje samoloty, żeby nikt nie mógł zobaczyć, dokąd się wybiera.

Później na komentarz zdecydował się też syn Bernarda Arnaulta, Antoine Arnault, doprecyzowując, że samolot został sprzedany latem, a decyzja była podyktowana faktem, że za sprawą śledzenia jego lotów, konkurencja znała położenie szefa firmy i mogła tym samym zyskać przewagę biznesową.

Nie da się jednak ukryć, że to również świetna zagrywka, by uniknąć odpowiedzialności za ogromne szkody środowiskowe powodowane przez emisje prywatnych samolotów, a ostatnio wiele gwiazd znalazło się z tego powodu na świeczniku. A mowa o naprawdę zatrważających liczbach, bo jak podaje inny kanał twitterowy, I Fly Bernard, prywatne samoloty wykorzystywane przez milionerów przybywających do Francji, potrafią wygenerować 203 tony dwutlenku węgla w zaledwie 48 godzin (dane z września tego roku).

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: prywatne samoloty | Louis Vuitton | lotnictwo | ekologia | dwutlenek węgla

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy