Reklama

Seks w liczbach, czyli najlepsze numerki

Matematycy i statystycy potrafią opisać liczbami właściwie wszystko. Nawet seks i jeśli wydawało wam się, że seks to taka prosta sprawa, to po przeczytaniu tego tekstu zmienicie zdanie.

Udane stosunki, wielkie uniesienia i kobiety wijące się z rozkoszy już po kilku minutach można włożyć w znamienitej większości między bajki. Jak przystało na ścisłe umysły, naukowcy postanowili zbadać seks bardzo dogłębnie i opisać go liczbami.

Liczby potrafią być bezlitosne, jak małżonka w środku nocy czekająca z wałkiem na swego męża.

Najbardziej brutalna prawda tyczy się długości naszej dumy. I tak w spoczynku średnia długość penisa dla całej męskiej populacji wynosi 8 cm. Natomiast w stanie pobudzenia od 13 do 15 centymetrów. Najgorzej w tym zestawieniu wypadają Azjaci ze średnią 14 cm, najwyżej w tym zestawieniu stoją mieszkańcy Afryki z długością 15,6 cm. Jednak Europejczycy też nie powinni narzekać - przegrywają z Afrykańczykami jedynie o 2 milimetry.

Reklama

Największy penis na świecie mierzy 34,3 cm w stanie erekcji (24 cm w stanie spoczynku) i należy do Amerykanina Jonaha Falcona.

Mężczyźni niestety dużo tracą z wiekiem. I nie chodzi tu o długość przyrodzenia, a przeżywanie przyjemności. Statystycznie rzecz ujmując im mężczyzna jest starszy, tym mniejsze prawdopodobieństwo na osiągnięcie satysfakcji w łóżku. U kobiet jest odwrotnie - im starsza kobieta, tym większe szanse na przeżycie orgazmu.

Być może jest to związane z ilością zakończeń nerwowych, których w żołądziu penisa jest 400, co czyni go najbardziej unerwioną częścią męskiego ciała. Jednak jest to nic  porównaniu z kobiecą łechtaczką. Tam zakończeń nerwowych jest aż 8000. Jednak naukowcy nigdy nie przebadali tej zależności.

Na szczęście nie przekłada się to na długość orgazmu. I u mężczyzn, i u kobiet średnio trwa on 8 sekund. Okazuje się również, że na zakończenie zbliżenia orgazmem są całkiem spore szanse. 55 procent mieszkańców planety przyznaje się, że seks kończy się orgazmem zawsze, lub prawie zawsze.

Najszczęśliwsi w tej kwestii są Węgrzy, spośród których aż 75 procent doznaje uniesienia w łóżku, czy też innym dogodnym miejscu. Najgorzej mają natomiast Chińczycy. Jedynie 23 procent całej chińskiej populacji doznaje orgazmu. Zastanawiamy się, czym to jest spowodowane, ale na pewno sporo zaniżają globalną średnią. Polacy trafiają prawie dokładnie w średnią światową - 56 procent mieszkańców Polski cieszy się orgazmem.

Wyobraźcie sobie natomiast, że w ciągu całego życia rozkoszujemy się w sumie 10 godzinami orgazmu!

Sam seks

No dobrze, jednak zanim dojdzie do orgazmu, to musimy nieco pobaraszkować.

Wiadomo, że przed większym wysiłkiem bardzo ważna jest rozgrzewka. Nas, facetów, do gotowości bojowej można postawić w kilka sekund, nawet jeśli jesteśmy zaspani i nieprzytomni. Z kobietami sytuacja wygląda nieco gorzej. I tu nasza rola jest ogromna. W tej sytuacji dobra rozgrzewka może zagwarantować zwycięstwo naszej partnerce. Zwłaszcza jeśli sami mamy problem z falstartem.

Średnia dla 36 krajów, w których były prowadzone badania nad jakością seksu, wynosi prawie 18 minut. Polacy są w światowej czołówce i przeznaczają na pieszczoty aż 18,5 minuty. Jednak wygrywają Grecy, którzy na rozgrzewkę poświęcają ponad 21 minut. Znów najgorzej wypadają zabiegani Japończycy, którzy na pieszczoty poświęcają ledwie 14 minut.

Po rozgrzewce nadchodzi czas na właściwe zawody. Średnio seks trwał ciut ponad 19 minut. Seks w wersji polskiej jest dłuższy i trwa 20,5 minuty. Najgorsi pod tym względem są Francuzi - tylko 14 minut! Porównując manewry łóżkowe z wojskowymi, wcale nas to nie dziwi.

To już jest koniec

Dochodzimy, dosłownie, do końca i sperma w wyniku wytrysku zostaje wyrzucona ze średnią prędkością 45 km/h. Jeśli dobrze im pójdzie i trafią na jajeczko, to w ciągu 5 minut od ejakulacji może dojść do zapłodnienia.

Natomiast ciągu całego życia w wyniku wytrysku uwalniamy 13 litrów spermy. Zwykle w 5 mililitrach spermy jest ok 20 milionów plemników, co w sumie w ciągu całego życia daje nam niewiarygodną wręcz liczbę 260000000000 wojowników, które wysyłamy w drogę.

Nie można też zapominać o wartościach odżywczych spermy - jedna porcja spermy ma jedynie 10 kalorii. Od niej się nie tyje! A żeby tego było mało, to w czasie 30 minut baraszkowania spalanych jest około 200 kalorii.

Jednak najciekawszą informacją dotyczącą samego stosunku jest iloczyn średniej ilości stosunków do rozmiaru penisa, który mówi, iż przeciętna kobieta gościła w sobie 200 kilometrów męskiego członka!

Okazuje się, że większość z nas, bo aż 71 procent osób biorących udział w badaniu, uprawia seks co najmniej raz w tygodniu. Polacy są tuż ponad średnią z wynikiem 75 procent. Chyba już nikogo nie zdziwi, że na ostatnim miejscu znaleźli się Japończycy z marnymi 24 procentami.

W stereotypach o mężczyźnie zdobywcy kryje się trochę prawdy ponieważ to my mamy więcej partnerek seksualnych niż kobiety - średnio 11. Płeć piękna poprzestaje średnio na 4. Jednak są wyjątki: Lisa Sparks, jedna z najbardziej niegdyś znanych gwiazd porno, w czasie Eroticonu 2004 w ciągu jednego dnia miała 919 partnerów.

Amerykańscy naukowcy z Uniwersytetu Stanowego w Ohio obalili mit, że mężczyźni cały czas praktycznie myślą o seksie. Okazało się, że o seksie rozmyślamy średnio 20 razy na dobę, o jedzeniu 18 razy, a o drzemce marzymy 11 razy w ciągu doby.

Co jednak się dzieje, kiedy nie mamy partnerki pod ręką? Ano zostaje ręka, albo... Według anonimowych badań 25 procent mężczyzn próbowało masturbacji oralnej.

Badania też mówią, że w dokładnie w  TEJ  sekundzie 260 tysięcy par na świecie uprawia seks, a my siedzimy przed komputerem...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy