Huragan końca stulecia. Niszczycielska siła, która sparaliżowała Francję

Cyklon Lothar był największym huraganem w Europie /Polsat Doku /materiały prasowe
Reklama

Był to największy huragan jaki nawiedził kontynent europejski w XX wieku. Cyklon Lothar, pokonując w dniach 26-28 grudnia 1999 roku drogę przez Francję, Belgię, Luksemburg i Niemcy, spowodował śmierć 110 osób (w tym 88 w samej Francji). Szkody, jakie poczyniła wichura były szacowane wówczas na 15 mld euro. Żaden inny żywioł w Europie nie siał takiego spustoszenia jak Lothar. Czy można było uniknąć tak tragicznych skutków pogodowego kataklizmu?

Bardziej szczegółowo o ataku huraganu Lothar będzie mowa w programie "Poza kontrolą: Huragan końca stulecia"poniedziałek 17. maja o godzinie 22:00 na antenie Polsat Doku.

Na przełomie 1999 i 2000 roku nikt się nie spodziewał, że przyjdzie coś bardziej straszliwego niż tylko słynna zmiana daty na lata dwutysięczne (chociaż formalnie XXI wiek rozpoczął się w 2001 roku). Sezon zimowy nad Europą zapowiadał się bardzo niestabilnie. Nad kontynentem główną rolę przejęły szalejące niże baryczne, które są największymi winowajcami wszelkich wichur oraz ulewnych opadów.

Reklama

Początkiem grudnia przez Danię przewinął się cyklon Anatol, który spowodował ogromne zniszczenia. Straty materialne odnotowały także wówczas Niemcy i Szwecja. Podczas ataku żywiołu zginęło 20 osób. Wielu synoptyków myślało, że nic gorszego już przed końcem roku się zdarzy. Mylili się.

Francuzi, w tym mieszkańcy Paryża, zasiadając do świątecznych stołów nie spodziewali się, że za kilkadziesiąt godzin uderzy w ich ojczyznę śmiercionośny kataklizm. Meteorolodzy spodziewali się wówczas nawałnicy, ale nie o tak ogromnej sile.

Cyklon Lothar powstał jako ośrodek niżowy na Morzu Norweskim pomiędzy Szkocją a Norwegią. Przypuszcza się, ze ciśnienie w jego centrum mogło spaść aż do 938 hPa! Następnie 25. grudnia przetoczył się on przez Wielką Brytanię, lecz nie poczynił większych szkód. Francuscy synoptycy spodziewali się, że Lothar będzie już tylko słabnął na sile. Niestety jeden dodatkowy czynnik utrudnił im możliwość trafnego przewidzenia faktów.

Mowa o prądzie strumieniowym, czyli o sile, jaka działa w wyższych warstwach atmosfery, która uderzając znienacka, potrafi wzmóc aktywność ośrodków niżowych. Tak też się stało w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia.

Oficjalne prognozy zapowiadały w telewizji przyjście wichury 26. grudnia o prędkości maksymalnej 130 km/h. Rzeczywista prędkość wiatru osiągała średnio 150 km/h, a w porywach nawet 250 km/h. Na pierwszy ogień przyszło właśnie Francuzom zmierzyć się z żywiołem.

Huraganowe wiatry powali ponad 10 tysięcy drzew w samym tylko Paryżu, wiele miejskich parków zostało niemal ogołoconych do zera. 60% budynków w stolicy miało uszkodzone dachy co najmniej w lekkim stopniu, natomiast w niewielkich osadach na północy kraju ten wskaźnik sięgał 80%.

Cyklon Lothar razem ze swoim następcą, cyklonem Martin, który nawiedził dzień później południową Francję, pozbawili dostępu do prądu łącznie 3,4 miliona gospodarstw domowych. Była to największe w historii jakiegokolwiek rozwiniętego kraju na świecie zakłócenie w dostawie prądu. Francuzi byli zmuszeni do masowego zakupu przenośnych generatorów prądu, zanim wszystkie awarie zostały naprawione.

Skutki huraganowych wiatrów Lothara poczuli także mieszkańcy innych krajów, m.in. Belgii i Niemiec. Cenny drzewostan Schwarzwaldu został w dużej mierze zniszczony. Straty w przyrodzie oraz w gospodarce były liczone w miliardach. Poszkodowane kraje jeszcze długo musiały się podnosić po niszczycielskim kataklizmie. 

Czy można było jakoś się przygotować na nadejście cyklonów? I tak, i nie. Wspomniany wcześniej prąd strumieniowy dodając energii cyklonowi, dosłownie w ostatniej chwili odwrócił do góry nogami wszystkie prognozy pogody. Francuskie służby meteorologiczne zaczęły ostrzegać przed wzmożeniem się siły wiatru dopiero w poranek 26. grudnia, czyli praktycznie w momencie, kiedy żywioł już nawiedzał północne wybrzeże kraju. Natomiast niemieckie państwowe służby pogodowe w ogóle nie wydały żadnego ostrzeżenia przed nadchodzącym Lotharem.

Po przejściu Lothara, południową Francję nawiedził następnego dnia jeszcze drugi cyklon - Martin. Nie był on tak niszczycielski, jak poprzednik, ale jego skutki odczuli także Włosi, Szwajcarzy oraz Hiszpanie.

Końcówka 1999 roku była tragicznym czasem dla Europy Zachodniej. Warto wspomnieć, że Polska uniknęła wówczas ogromnej katastrofy. Siła cyklonu Lothar zaczęła wyraźnie słabnąć na granicy niemiecko-polskiej.

Więcej szczegółów z historii największego w Europie cyklonu XX wieku będzie opowiedziane w programie "Poza kontrolą: Huragan końca stulecia" w poniedziałek 17. maja o godzinie 22:00 na antenie kanału Polsat Doku.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: huragany | Francja | Paryż | kataklizm | ciekawostki
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama