Reklama

Megalodon. Czy rzeczywiście mógł przetrwać?

W blockbusterze "Meg" naukowcy odkrywają gigantycznego rekina, przedstawiciela gatunku, który od dawna uchodził za wymarły. To megalodon. Rozpoczyna się bezlitosne polowanie na prehistorycznego drapieżnika – a ten z kolei wyrusza na łowy u wybrzeży Ameryki. Czy to możliwe, że tego rodzaju olbrzym do dziś żyje w mrocznych głębinach oceanów?

Rzut harpunem był celny. Dave’owi Riggsowi i jego ekipie udało się: naukowcy zdołali wyposażyć żarłacza białego w nadajnik, aby monitorować szlaki jego wędrówek. Rekin, który nawet nie zauważył, że został oznakowany, chwilę później zniknął w głębi Pacyfiku u wybrzeży Australii.

Trzymetrową samicę biolodzy ze słynnego Instytutu Smithsona nazwali Shark Alpha. Przez kilka dni przemieszczała się ona najpierw w górę, a następnie z powrotem w dół wybrzeża, zawsze tylko parę metrów pod powierzchnią wody i w pobliżu plaży. 

Reklama

- W jej zachowaniu nie było absolutnie nic podejrzanego - mówi Dave Riggs. Nagle się to zmieniło, w Wigilię Bożego Narodzenia, o czwartej nad ranem... Ni stąd, ni zowąd rekin z ogromną prędkością został pociągnięty 600 metrów w głębinę morską. Jednocześnie rejestrowane dane pomiarowe pokazywały, że temperatura jego otoczenia gwałtownie wzrosła z 7 do 25 stopni Celsjusza - taka ciepłota panuje zazwyczaj w ciele zwierzęcia morskiego. - Nie wierzyłem własnym oczom. SharkAlpha musiał zostać pożarty przez coś wielkiego - opowiada Dave Riggs. 

Ostatecznie nadajnik wysyłał sygnał jeszcze przez osiem dni, potem kontakt się urwał. Kilka miesięcy później fale wyrzuciły na ląd chip, wyblakły od kwasów żołądkowych. Dla naukowców jest jasne: w głębinach u wybrzeży Australii polował jakiś superdrapieżnik. Ale czy rzeczywiście mógł to być megalodon Zwierzę, które uznaje się za wymarłe od 2,6 miliona lat? 

No cóż, przemawiają za tym rodzaj zdobyczy oraz wymiary prehistorycznego myśliwego. Megalodon, którego waga mogła dochodzić nawet do 100 ton, polował głównie na inne ryby, w tym rekiny oraz małe i średnie walenie. Dlatego też trzymetrowy żarłacz biały, taki jak Shark Alpha, teoretycznie mógłby paść ofiarą giganta osiągającego długość do 20 metrów. Ponadto, jak pokazały obliczenia komputerowe, siła nacisku szczęk megalodona wynosiła aż 18 ton - a zatem dziesięć razy więcej od żarłacza białego.

A co przeczy teorii, że megalodony aż do dziś mogły przetrwać w otchłaniach morskich? Ten prehistoryczny myśliwy polował blisko powierzchni wody. Prawdopodobnie musiałby w stosunkowo krótkim czasie zmienić swoje zachowanie, budowę i fizjologię, aby przystosować się do ekstremalnych warunków panujących w głębinach oceanu. W przeciwnym razie 20-metrowy gigant już dawno zostałby zauważony przez ludzi. 

Dave Riggs oraz jego koledzy do dziś nie rozwikłali zagadki. Jeśli megalodon rzeczywiście wymarł, to co w takim razie wciągnęło Shark Alfaw morską głębinę?


Artykuł pochodzi ze "Świata Wiedzy 9/2018" - sprawdź, co można znaleźć w nowym numerze

Świat Wiedzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama