Zatrzymanie huraganu bronią jądrową nie ma sensu

Amerykańskie media informowały, że podobno Donald Trump chciał zniszczyć przy pomocy broni jądrowej huragany, zanim dotrą do amerykańskich wybrzeży Atlantyku. Prezydent USA temu zaprzeczył. Czy taki plan jest w ogóle realny?


O rzekomych planach amerykańskiego prezydenta poinformował ostatnio serwis Axios. Informację tę powtórzyła telewizja CNN. Media cytowały swojego rozmówcę, który rzekomo podsłuchał komentarze Donalda Trumpa podczas posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Trump miał podobno proponować, żeby zrzucić bombę w oko cyklonu, gdy ten - po uformowaniu u wybrzeży Afryki - przesuwa się nad Atlantykiem i w ten sposób zaburzyć jego drogę. 

Donald Trump odniósł się do medialnych doniesień w swoim wpisie na FB, nazywając ten wymysł "wyjątkową niedorzecznością". Prezydent USA napisał: "Dopiero co wróciłem do Waszyngtonu z Francji i bardzo udanego spotkania grupy G-7, aby się dowiedzieć, że Fake News nadal stara się utrwalać lipną historyjkę, że niby chciałem użyć broni nuklearnej w celu wysadzenia huraganów zanim dosięgną wybrzeża. To wyjątkowa niedorzeczność, coś takiego nigdy nie miało miejsca".

Reklama

W późniejszym wpisie skrytykował również serwis Axios, który był źródłem informacji. Trump napisał: "Axios (cokolwiek to jest) usiadł na tyłku i powiedział: zobaczymy, co możemy dzisiaj zrobić, żeby zawstydzić prezydenta? Potem stwierdzili: dlaczego nie powiedzieć, że chce wysadzić huragan, to powinniśmy uczynić! Media w naszym kraju są całkowicie poza kontrolą"!

Czy to w ogóle realne? 

Niesprawdzone newsy i przepychanki prezydenta USA z mediami to jedno, ale czy niszczenie huraganów przy pomocy ładunków atomowych jest w ogóle realne? Teoria głosi, że energia uwolniona przez bombę jądrową zdetonowaną tuż nad i przed burzą ogrzewa chłodniejsze powietrze, zakłócając prądy konwekcyjne burzy. Niestety, pomysł, który istnieje w świadomości społecznej od lat 60. ubiegłego wieku, nie zadziałałby. Problemem jest dystrybucja wyzwolonej energii.

Huragan jest silnym, superwydajnym silnikiem wielkości całego kraju, który służy do wyciągania ciepła z oceanu i uwalniania go do atmosfery. Gdy układ niskiego ciśnienia huraganu porusza się nad ciepłą wodą, ta paruje, a następnie skrapla się w atmosferze. W miarę skraplania się wody, uwalniane jest ciepło przenoszone do otaczającego powietrza. Około 1 proc. tej energii cieplnej zamienia się w wiatr, reszta trafia do otoczenia.

Huragan może uwolnić 50 terawatów energii cieplnej w dowolnym momencie. To znacznie więcej niż moc wyjściowa całego systemu energetycznego i ilość porównywalna do 10-megatonowej bomby wybuchającej co 20 minut. Próba powstrzymania huraganu za pomocą broni jądrowej byłaby równie skuteczna, co próba zatrzymania pędzącego samochodu za pomocą pióra. To nie wszystko. Detonacja mogłaby dodać burzy energii i zwiększyć jej siłę.

Prawdopodobnie możliwe byłoby zatrzymanie mniejszej burzy tropikalnej, ale takie działanie nie ma najmniejszego sensu. Burz tropikalnych jest bardzo dużo i nie ma sposobu na określenie, które z nich przekształcą się w huragany.

Detonacja bomby atomowej w celu zatrzymania huraganu stworzyłoby radioaktywny huragan, który były niebezpieczniejszy od normalnego. Opad radioaktywny mógłby doprowadzić do skażenia ogromnych połaci zamieszkanego terenu.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: huragany | Broń jądrowa | bomba atomowa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama