Reklama

FBI przyznaje się do stosowania Pegasusa

A mówiąc precyzyjniej Federalne Biuro Śledcze przyznało się do testowania jednej z wersji tego oprogramowania izraelskiej firmy NSO Group, a wszystko w celu "zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom".

A mówiąc precyzyjniej Federalne Biuro Śledcze przyznało się do testowania jednej z wersji tego oprogramowania izraelskiej firmy NSO Group, a wszystko w celu "zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom".
Pegasus i NSO Group trafiły na czarną listę USA, ale... FBI przyznaje się do testowania oprogramowania /123RF/PICSEL

O Pegasusie jest ostatnio głośno nie tylko w naszym kraju i wystarczy tylko przywołać opublikowany niedawno przez New York Times raport, w którym dziennikarze informują swoich czytelników o relacji między FBI i niesławnym NSO Group.

Wskazują w nim, że Federalne Biuro Śledcze próbowało szpiegowania smartfonów wykorzystujących zagraniczne karty SIM i dyskutowało w ramach Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych o możliwości stosowania pewnej wersji tego oprogramowania na terenie USA.

Mamy, ale nie korzystamy - FBI o licencji na Pegasusa

Jest to o tyle ciekawe, że NSO Group zapewniało wcześniej Amerykanów, że szpiegowanie Pegasusem ich numerów jest niemożliwe. Wygląda więc na to, że firma ma do opowiedzenia dwie różne historie - jedną dla obywateli, a inną dla organów ścigania. Szczególnie że jak twierdzi jeden z byłych pracowników NSO Group, pojawiająca się w doniesieniach nazwa Phantom to tylko jedno z nowych określeń na Pegasusa, które ma odwrócić uwagę od negatywnych opinii na temat oprogramowania.

Reklama

Bo choć jego twórcy twierdzą, że to rozwiązanie - umożliwiające infekowanie smartfonów w celu uzyskania dostępu do mikrofonu i kamery urządzenia, kontaktów, wiadomości oraz wielu innych elementów - stworzone do walki z terroryzmem i przestępczością największego kalibru, jak gangi czy organizacje narkotykowe, to od dawna wiemy, że jest też wykorzystywane do szpiegowania aktywistów, dziennikarzy, prawników czy przeciwników politycznych (przykładów nie trzeba szukać daleko).

Mówiąc krótko, Pegasus cieszy się coraz gorszą opinią, więc nikt nie chce oficjalnie się do niego przyznawać. Tym ciekawszy wydaje się fakt, że właśnie doczekaliśmy się takiego potwierdzenia ze strony samego FBI, które zdecydowało się na oficjalny komentarz dla The Washington Post.

Dowiadujemy się z niego, że agencja faktycznie miała licencję na oprogramowanie Pegasus i testowała jego możliwości. Biuro zapewnia jednocześnie, że Pegasus nigdy nie był częścią żadnego śledztwa i nie był testowany w konkretnych sprawach.

Nie odnosi się jednak do innych zarzutów postawionych przez New York Times, jak choćby rachunek na 5 mln USD za usługi NSO Group i nie informuje, czy zdecydowało się na wykupienie licencji.

Podkreśla za to, że jako agencja zajmująca się ochroną obywateli ma obowiązek testować różne rozwiązania, które mogą jej pomóc albo stać się niebezpiecznym narzędziem w rękach przeciwników, więc również należy je poznać - tym samym argumentuje, że Pegasusa testowało tylko i wyłącznie w celu poznania wroga.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy