Reklama

Jaki szyfrowany komunikator wybrać? Lista współpracy z FBI może pomóc w podjęciu decyzji

Do sieci wyciekł właśnie dokument FBI, z którego możemy dowiedzieć się, jakie informacje i na jakich zasadach ujawniają organom ścigania różne komunikatory. Wygląda na to, że najpopularniejszy z nich, a mianowicie WhatsApp, dzieli się danymi niemal w czasie rzeczywistym.

Do sieci wyciekł właśnie dokument FBI, z którego możemy dowiedzieć się, jakie informacje i na jakich zasadach ujawniają organom ścigania różne komunikatory. Wygląda na to, że najpopularniejszy z nich, a mianowicie WhatsApp, dzieli się danymi niemal w czasie rzeczywistym.
WhatsApp jednak nie taki prywatny. Lista FBI zdradza szczegóły współpracy /123RF/PICSEL

Szyfrowane komunikatory nieustannie zyskują na popularności, bo wbrew pozorom nie są to wcale narzędzia wykorzystywane wyłącznie przez kryminalistów, którzy chcą ukryć swoją działalność, ale głównie osoby dbające o swoją prywatność. A że w dzisiejszych czasach można odnieść wrażenie, że nasze dane próbuje pozyskać dosłownie każdy, nie tylko cyberprzestępcy, ale i koncerny technologiczne, aby lepiej “dopasować" swoje usługi do naszych potrzeb, to taka forma zabezpieczenia wydaje się jak najbardziej zasadna. 

Pytanie tylko, jaki bezpieczny komunikator wybrać? Pomóc może dokument FBI, w którego posiadanie wszedł The Rolling Stone, ujawniający zakres współpracy między organami ścigania i popularnymi komunikatorami (nie jest on tajny, ale jego dostępność jest ograniczona). To w gruncie rzeczy przewodnik dla pracowników biura, z którego można się dowiedzieć, jakie dane są w stanie pozyskać od konkretnych usługodawców, jeśli mają nakaz i złożą stosowny wniosek. 

Reklama

I choć teoretycznie w żaden sposób nie podważa on kompetencji aplikacji w zakresie ochrony przed cyberprzestępcami, to dla niektórych osób - dziennikarzy, aktywistów czy krytyków rządowych - ważne jest również, by komunikator chronił przed państwem i jego służbami, a w tym zakresie opublikowany dokument FBI może już nieco namieszać.

Wynika z niego bowiem, że dwa najpopularniejsze komunikatory, tj. WhatsApp od Meta oraz iMessage od Apple, są jednocześnie najbardziej chętnymi do współpracy. 

Jest to o tyle ciekawe, że Mark Zuckerberg lubi roztaczać wizje pełnej prywatności, opisując swój komunikator, a Tim Cook przy wielu okazjach powtarza, że prywatność to podstawowe prawo człowieka, dlatego Apple oddawać ma użytkownikowi pełną transparentność i kontrolę. Tymczasem rzeczywistość wygląda nieco inaczej, szczególnie w przypadku tego pierwszego, bo choć zakres ujawnianych informacji (podstawowe dane o użytkowniku czy lista jego kontaktów) nie powinien być tu większym zaskoczeniem i nie różni się znacząco od innych usług, to uwagę zwraca czas reakcji na wniosek służb.

WhatsApp dostarcza FBI informacje o użytkowniku niemal w czasie rzeczywistym, bo na stworzenie zestawu danych potrzebuje jedynie... 15 min, podczas gdy pozostałe usługi realizują podobne wezwania znacznie dłużej i sama agencja zwraca uwagę na fakt, że może to mieć wpływ na prowadzone właśnie śledztwa:

Rzecznik WhatsApp potwierdził prawdziwość tych informacji w wypowiedzi dla The Rolling Stone, zaznaczając jednak, że firma nie ujawnia treści wiadomości, a do tego uważnie przygląda się każdemu złożonemu wnioskowi.

I choć w większości przypadków faktycznie nie ma się o co martwić, to niektórym osobom, jak choćby wspomnianym dziennikarzom, którzy chcą chronić swoje kontakty i informatorów czy aktywistom obawiającym się represji ze strony państwa, może zaszkodzić już sam zestaw podstawowych danych ujawnianych przez WhatsApp, jak lista kontaktów, a także powiązania czas oraz częstotliwość wymienianej z nimi aktywności, więc dobrze mieć pełen ogląd sytuacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy