Reklama

Kosmiczna turystyka dopiero pod koniec 2022 roku. Virgin Galactic z kłopotami

Virgin Galactic poinformowało właśnie, że zostało zmuszone do opóźnienia startu swojej usługi komercyjnych lotów kosmicznych i pierwszych wydarzeń tego typu należy oczekiwać dopiero w ostatnim kwartale 2022 roku.

Virgin Galactic poinformowało właśnie, że zostało zmuszone do opóźnienia startu swojej usługi komercyjnych lotów kosmicznych i pierwszych wydarzeń tego typu należy oczekiwać dopiero w ostatnim kwartale 2022 roku.
Virgin Galactic nie zabierze nas w kosmos wcześniej niż pod koniec 2022 r. /materiały prasowe

SpaceX już jakiś czas temu zabezpieczył sobie kontrakty z NASA, potwierdzając swoją rynkową pozycję i ucierając nosa Jeffowi Bezosowi, ale ten z pewnością nie będzie długo płakał, bo celem jego Blue Origin jest raczej kosmiczna turystyka. W tym sektorze czeka zaś na niego inny rywal, zdecydowanie łatwiejszy do pokonania, który właśnie zaliczył kolejne potknięcie. Bo kiedy szef Amazonu organizuje kolejny lot w kosmos, zwracając na siebie uwagę całego świata i zabierając na pokład Williama Shatnera, czyli odtwórcę roli kapitana Kirka z serialu Star Trek, Virgin Galactic poinformowało o opóźnieniu swoich lotów.

Reklama

Mówiąc krótko, wojna miliarderów trwa w najlepsze i jak na razie Richard Branson radzi sobie w niej słabiej, ale trudno obwiniać kogokolwiek o dodatkowe działania w zakresie bezpieczeństwa. Przedstawiciel Virgin Galactic poinformował właśnie, że firma podjęła decyzję o reorganizacji swojego harmonogramu lotów, więc start komercyjnych usług kosmicznych w jej wydaniu nie będzie możliwy wcześniej niż w ostatnim kwartale przyszłego roku.  

W tym miesiącu rozpoczną się prace związane z odnawianiem i poprawianiem statku kosmicznego VSS Unity i samolotu-matki VMS Eve, które szacowane są na ok. 10 miesięcy, więc zostaną ukończone gdzieś między czerwcem i sierpniem przyszłego roku. Virgin Galactic planowało je dopiero po locie Unity 23, ale ostatnie testy pokazały kilka niepokojących elementów, więc prace musiały zostać przyspieszone. W związku z tym lot odbędzie się nie wcześniej niż w połowie roku, co oznacza też opóźnienie dla kolejnych, Unity 24 i Unity 25 (ten ostatni ma być właśnie pierwszym otwartym dla kosmicznych turystów).

Przedstawiciel firmy podkreśla jednak, że bezpieczeństwo załogi i klientów jest dla nich priorytetem: - Nowa sekwencja naszego okresu przygotowawczego i lotu Unity 23 podkreśla nasze przywiązanie do podejście bezpieczeństwo na pierwszym miejscu, zapewnia najwydajniejszą ścieżkę do komercyjnych usług i jest właściwym podejściem dla naszego biznesu i klientów - komentuje CEO firmy, Michael Colglazier.

Firma zapewnia też, że nie ma to nic wspólnego z ostatnim uziemieniem Unity 22 przez Federalną Administrację Lotnictwa (FAA), które miało miejsce po locie z udziałem Richarda Bransona, gdzie piloci zignorowali czerwoną lampkę ostrzegawczą i nieco zboczyli z założonego kursu (sprawa szybko się wyjaśniła i Virgin Galactic odzyskało zgodę na loty). Nie wszyscy podzielają jednak to stanowisko, bo informacja o opóźnieniu momentalnie spowodowała spadki firmy na giełdzie i to o 13%.

Niemniej wydaje się, że to tylko chwilowe kłopoty, bo kiedy Virgin Galactic będzie już gotowe do zabrania w kosmos zapowiadanych wcześniej gwiazd, to cały świat oszaleje z zainteresowania - szczególnie że wśród kosmicznych turystów znajdą się m.in. Tom Hanks, Lady Gaga czy sam... Elon Musk, a trudno chyba o lepszy dowód uznania i zaufania. Później loty w kosmos mają być rutynowymi usługami, które odbywać będą się nawet 2 razy dziennie i zabiorą w kosmos każdego zainteresowanego, jeśli tylko będzie miał do wydania 450 tysięcy dolarów.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Virgin Galactic | kosmiczna turystyka | Richard Branson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy