Reklama

Ładowanie elektrycznego samochodu w kwadrans? W Norwegii już można

Zamiast kilkunastu godzin - kilka minut. W USA powstały akumulatory, które ładują się do pełna w kwadrans lub krócej. W Norwegii zaś stanęły już superszybkie ładowarki.

Ładowanie akumulatora elektrycznego samochodu może trwać kilkanaście godzin. Gdyby można było to zrobić w kilka minut, na pewno elektryki stałyby się bardziej powszechne. Wyzwanie podjęli inżynierowie ze Szwecji i z USA.

Amerykański startup o nazwie Enovix opracował akumulatory litowo-jonowe, które naładować można w 5 minut do pojemności 80 procent. 10 minut trwa naładowanie ich do 98 proc., czyli niemal do pełna. Jest to możliwe dzięki anodzie zbudowanej z krzemu zamiast z grafitu.

Prace nad akumulatorami trwały trzy lata i były finansowane z grantu Departamentu Energii. Testy wykazały, że po tysiącu cykli ładowania i rozładowania akumulatory z superszybkim ładowaniem nadal zachowują 93 proc. pojemności. Minimalne są też straty pojemności pod wpływem wysokich temperatur, a przewidywany czas życia przekracza 10 lat.

Reklama

Jak można naładować baterię do pełna w 10 minut?

W akumulatorach litowo-jonowych (zwanych nieściśle bateriami) elektrodę stanowi grafit. Ma bardzo nieuporządkowaną strukturę, a przez to ładunki elektryczne poruszają się w nim niczym mucha w smole. Właśnie przez to ładowanie baterii trwa nawet kilkanaście godzin.

Z badań wiadomo było, że uporządkowanie atomów grafitu w elektrodzie pozwoliłoby ten czas skrócić. W laboratoriach udało się to kilku zespołom na świecie za pomocą różnych sposobów, o jednym z nich pisaliśmy w kwietniu tego roku

Amerykanie jednak szybciej opracowali prototyp rozwiązania do masowej produkcji rezygnując z kapryśnego grafitu i zastępując go krzemem, który ma bardzo regularną strukturę. To znacząco skraca prędkość przepływu ładunków i czas ładowania akumulatora.

A co ze “starymi" bateriami litowymi? Też jest na nie sposób

Elektryczne auta mają jednak nadal “stare" akumulatory, z grafitowymi elektrodami. 

I nic nie szkodzi, bo szwedzka firma ABB stworzyła w ubiegłym roku najszybszy system ładowania samochodów elektrycznych na świecie. Może naładować zwykłe akumulatory litowo-jonowe do pełna zaledwie w kwadrans. 

Szwedzki sposób szybsze ładowanie osiąga dzięki większej mocy ładowarki - od 90 do 360 kW. Dla porównania moc, którą ładuje się samochód elektryczny ze zwykłej domowej instalacji 230 V, wynosi około 2,2-3 kW. Superszybkie ładowarki ABB o nazwie Terra 360 wyglądają jak dystrybutor na stacji paliw. 

Pierwsze takie publiczne stacje otwarto 10 maja tego roku w dwóch miastach w Norwegii (chce zakończyć sprzedaż aut spalinowych już w 2025 roku). Sieć takich stacji szybkiego ładowania wraz z ABB chce w Europie paliwowy gigant Shell. Planują ich aż 500 tysięcy do końca 2025 i 2,5 miliona do końca 2030 roku.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy