Reklama

Rosjanie muszą obejść się smakiem. Starlink jest wszędzie, ale... nie dla wszystkich

Elon Musk poinformował, że internet satelitarny Starlink jest już obecny na wszystkich kontynentach, łącznie z Antarktydą, ale nie oznacza to wcale, że wszyscy będą mogli z niego korzystać... Rosjanie mogą tylko pomarzyć.

Elon Musk poinformował, że internet satelitarny Starlink jest już obecny na wszystkich kontynentach, łącznie z Antarktydą, ale nie oznacza to wcale, że wszyscy będą mogli z niego korzystać... Rosjanie mogą tylko pomarzyć.
Starlink dostępny na wszystkich kontynentach, ale nie dla wszystkich. Rosja out /Starlink /123RF/PICSEL

Szef Tesli i SpaceX oficjalnie poinformował, że internet satelitarny Starlink dostępny jest już na wszystkich kontynentach - jako ostatnia do oferty dołączyła Antarktyda, bo z usług Elona Muska postanowili skorzystać naukowcy stacji badawczej McMurdo. Co warto podkreślić, badacze tej placówki polegali już na internecie satelitarnym, ale jego możliwości okazały się niewystarczające, więc zmuszeni byli szukać alternatywy i zdecydowali się na testy właśnie Starlink. 

Reklama

Nie oznacza to jednak, że wszyscy będą mogli korzystać z dobrodziejstw internetu satelitarnego od Elona Muska, nawet jeśli pozostają w jego zasięgu - najlepszym przykładem jest Rosja, której mieszkańcy muszą obejść się smakiem, a wszystko oczywiście w ramach sankcji za inwazję na Ukrainę (przypominamy, że szef Tesli i SpaceX błyskawicznie odpowiedział na apel Ukrainy i już kilka dni po ataku Rosji włączył w tym kraju Starlink oraz wysłał na miejsce mnóstwo terminali niezbędnych do jego obsługi).

I wiele wskazuje na to, że swoim zachowaniem bardzo działa na nerwy Rosji, bo przedstawiciele Kremla próbowali straszyć kraje zachodnie konsekwencjami korzystania z komercyjnych usług satelitarnych podczas ostatniego spotkania ONZ.

Konstantin Worontsow twierdził, że to "niezwykle niebezpieczny trend, który wykracza poza nieszkodliwe wykorzystanie technologii kosmicznych i uwidocznił się podczas wydarzeń na Ukrainie".

Jego zdaniem Stany Zjednoczone i ich sojusznicy korzystają z infrastruktury cywilnej w przestrzeni kosmicznej do celów wojskowych, co może zostać odebrane jako "pośrednie zaangażowanie w konflikty zbrojne", w związku z czym ta "infrastruktura quasi-cywilna może być uzasadnionym celem odwetu".

Wygląda jednak na to, że Elon Musk nie zamierza się przejmować tym oczywistym przytykiem w stronę swojej usługi - skomentował wszystko bardzo w swoim stylu, na Twitterze, jednym zdaniem o treści "Starlink jest przeznaczony wyłącznie do użytku pokojowego".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy