Reklama

Tinder pomoże nam randkować w pracy! Wraca funkcja ułatwiająca ukrywanie

Na popularną aplikację do randkowania wróciła ciekawa funkcja, zwana "trybem ciężkiej pracy". Ucieszą się z niej zwłaszcza ci, którzy wrócili do pracy w biurze.

W pracy trudno się czasem skupić, zwłaszcza jeśli z tyłu głowy pojawia się myśl, że być może właśnie dostaliśmy wiadomość od przyszłego wybranka/ki swojego serca. Jak podaje rzecznik Tindera, ostatnie badania wykazały, że prawie jedna trzecia użytkowników aplikacji randkowych szuka kandydatów na swoją połówkę podczas spotkań, a aż 47% woli angażować się w konwersacje, przebywając w pracy, a nie w swoim wolnym czasie.

Aplikacja wychodzi naprzeciw tym, którzy również podczas wykonywania obowiązków na etacie chcą szukać partnerów i przywraca tryb ciężkiej pracy. Pojawił się on już kilka razy na przestrzeni lat działania apki, ostatnio w 2021 roku. Powrót tej funkcji zagrzeje serca pracowników, którzy wrócili do biur po czasie pracy zdalnej.

Reklama

Jak działa tryb ciężkiej pracy?

Funkcja jest dostępna dla każdego użytkownika Tindera, po zalogowaniu na stronę internetową aplikacji na komputerach. W lewym górnym rogu wyświetlają się trzy małe ikony - środkowa z nich symbolizuje teczkę.

Gdy w nią klikniemy, witryna Tindera zamienia się w stronę imitującą te z Microsoft Office Online, tylko w nieco innych kolorach. I wszystko byłoby w porządku, pod warunkiem że nie mamy bardzo dociekliwych przełożonych albo nie stoją zbyt blisko - dokument z notatkami ze spotkania i wykresem wyświetla się niestety w języku angielskim. Zdradzić nas może przede wszystkim dość spory nagłówek z napisem "Meeting Notes". Jeśli tym razem tryb ciężkiej pracy z nami zostanie, dobrze by było, gdyby to przetłumaczono albo chociaż zamieniono jedynie tytuł na "Notatki".

No i trzeba uważać - kliknięcie w jakikolwiek obszar na wyświetlanej stronie sprawi, że z powrotem zamienia się w Tindera.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy