Ukraińcy zaminowują teren za pomocą małych zdalnie sterowanych robotów

Tegoroczna bitwa pod Wuhłedarem zapisze się w historii jako największe pancerne starcie wojny w Ukrainie, a wszystko za sprawą ogromnych strat zadanych Rosjanom przez inteligentne wykorzystanie min przeciwpancernych. A zwycięskiej strategii się nie zmienia, prawda?

Tegoroczna bitwa pod Wuhłedarem zapisze się w historii jako największe pancerne starcie wojny w Ukrainie, a wszystko za sprawą ogromnych strat zadanych Rosjanom przez inteligentne wykorzystanie min przeciwpancernych. A zwycięskiej strategii się nie zmienia, prawda?
To te roboty rozkładają miny w Ukrainie /Sofia Bobok/Anadolu Agency i Twitter/NOELREPORTS /Getty Images

Na przełomie lutego i marca Ukraina pokonała Rosję w największej dotychczas bitwie pancernej tej wojny - starcie trwało ponad trzy tygodnie i kosztowało Rosję co najmniej 130 czołgów i transporterów opancerzonych. Do tego ogromnego sukcesu Ukraińskich Sił Zbrojnych przyczyniły się w dużej mierze miny przeciwpancerne, a mówiąc precyzyjniej przemyślana taktyka ich wykorzystania. Obrońcy Kijowa wpadli m.in. na świetny pomysł, jak wykorzystać miny wcześniej zastawione przez samych Rosjan w okolicach Wuhłedaru, przygotowując dla wroga specjalne pułapki.

Miny to potężna broń. Zmienia rosyjskie czołgi w złom

Gdy Rosjanie poruszali się rozminowanymi drogami, ukraińscy żołnierze atakowali pierwszy czołg w kolumnie, a pozostałe próbując go ominąć, po prostu wjeżdżały na okoliczne miny. Z raportu Forbesa możemy się dowiedzieć, że w ciągu jednego dnia Rosjanie stracili w ten sposób co najmniej 30 czołgów i pojazdów opancerzonych, co pokazuje, jak niebezpieczne są miny przecwipancerne. Nic więc dziwnego, że Ukraińcy wciąż aktywnie z nich korzystają, a ostatnio do ręcznego zakopywania posowieckich min TM-62 oraz przyspieszających działania opancerzonych pojazdów GMZ dołączyły też inne metody ich układania.

Reklama

Roboty rozkładają miny w Ukrainie

Ukraińcy mają do dyspozycji także amerykański system Remote Anti-Armor Mine (RAAM), czyli zdalne miny przeciwpancerne w postaci zestawu dziewięciu min ułożonych w pustym 155-milimetrowym pocisku artyleryjskim. Miny te mogą być dostarczane na odległość od 4 do 17,6 km przy użyciu haubic serii M109, M198 lub M777.

Według danych z początku tego roku Stany Zjednoczone dostarczyły Ukrainie ponad 10 tys. tego typu pocisków, które przy kilku dobrze wycelowanych salwach pokryją bardzo duży obszar działania wroga.

Jak zaś sugeruje nowy film, który pojawił się w mediach społecznościowych, to jeszcze nie koniec, bo Ukraińcy zaczęli też korzystać ze zdalnie sterowanych robotów to układania min.

Z jego opisu na Twitterze wynika, że to rozwiązanie stosowane jest przez 72. Brygadę Zmechanizowaną w okolicach Wuhłedaru, a do 5 obecnych już na froncie robotów już niedługo dołączyć ma 15 kolejnych. Nie wiadomo, jakiej produkcji jest ten mały pojazd i jakie ma możliwości, ale sądząc po nagraniu, nie charakteryzuje się dużą wydajnością - może być jednak kluczowy w sytuacjach, w których wysłanie żołnierzy byłoby szczególnie niebezpieczne dla ich zdrowia czy życia.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: miny | czołgi | robot | Ukraina
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy