Reklama

Tesla zderzyła się z wozem policyjnym. Pojazdy półautonomiczne są porażką

Ostatnimi czasy pojazdy Tesli ulegają coraz większej ilości wypadków. Najgorsze, że do niebezpiecznych zdarzeń dochodzi na aktywowanym Autopilocie.

Po drogach porusza się coraz więcej elektrycznych samochodów od Tesli. Nie powinien więc dziwić fakt, że w związku z tym będzie dochodzić do coraz większej ilości stłuczek czy wypadków.

Problem w tym, że coraz częściej dochodzi do wypadków na aktywowanym Autopilocie, czyli systemie półautonomicznym, który w Teslach instalowany jest i rozwijany od kilku lat.

Niedawno Model S wbił się z prędkością bliską 100 km/h w barierkę oddzielającą pasy jezdni na autostradzie oraz w tył wozu strażackiego, a teraz doszło do zderzenia elektrycznego sedana z wozem policyjnym. Model S jechał sobie spokojnie drogą Laguna Canyon Road w mieście Laguna Beach, nagle skręcił i uderzył w zaparkowany na poboczu radiowóz.

Reklama

Całe szczęście nikomu nic się nie stało. Uczestniczący w wypadku kierowca Tesli i funkcjonariusze prawa odnieśli jedynie lekkie obrażenia i ich życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.

Cała sytuacja pokazuje jednak, że zaawansowanie systemów autonomicznych w pojazdach wciąż pozostawia wiele do życzenia. Wiadomo, że Autopilot jest przeznaczony i sprawdza się tylko w określonych warunkach, ale w tych okolicznościach już lepiej zaufać swoim umiejętnościom, niż niedopracowanej technologii, chyba że nie liczymy się z własnym życiem.

Pewne jest, że pojazdy autonomiczne drastycznie obniżą ilość wypadków i śmiertelność na drogach, ale za co najmniej 4 lata i tylko wówczas, gdy będą w pełni autonomiczne, czyli na ich pokładach próżno będzie szukać kierownicy i pedałów.

Półautonomiczne systemy dostępne w Teslach, w dodatku całkowicie bezmyślnie określane nazwą Autopilota, rozumianą przez ludzi jako coś inteligentnego i zaawansowanego, w tej chwili są wielką porażką. Inaczej tego określić nie można, bo co nam z Autopilota, skoro jadąc na nim musimy bez przerwy trzymać ręce na kierownicy, jednocześnie mając świadomość, że w każdej chwili, i to bez najmniejszego ostrzeżenia, samochód może nagle skręcić i zawinąć nas na drzewie lub uderzyć w barierkę, wóz policyjny czy strażacki.

Tymczasem Elon Musk cieszy się i chwili na Twitterze, że Tesla jest bezpieczna, bo uderzyła z prędkością 100 km/h w tył ciężarówki, a mimo to kierowcy nic się nie stało.

Miliarder zapowiedział jakiś czas temu, że samochody Tesli będą poruszały się w trybie autonomicznym już w 2019 roku, ale patrzą przez pryzmat coraz dziwniejszych wypadków jego pojazdów, można dojść do wniosku, że ten termin to czysta fikcja, chyba że miliarderowi marzy się depopulacja ludności Stanów Zjednoczonych.

Źródło: GeekWeek.pl/Twitter/Laguna Beach PD / Fot. Laguna Beach PD

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy