Reklama

NASA wyznacza termin startu Artemis I. Niestety nie mamy dobrych wiadomości

NASA czwarty raz już ustala termin pierwszego startu misji Artemis. Po wielu niepowodzeniach raczej nie ma się co łudzić, że nastąpi to szybko. Pod uwagę brany jest listopad. Czy w ten sposób rozpoczyna się kolejny festiwal opóźnień w wykonaniu amerykańskiej agencji kosmicznej?

Cały świat z niecierpliwością oczekuje pierwszego startu rakiety SLS w ramach misji Artemis I. Ten miał się odbyć już 29 sierpnia, jednak próba została wstrzymana z powodu problemów z chłodzeniem silnika. Kolejna próba została podjęta 3 września, lecz niestety nie doszła do skutku. Odnotowano wyciek wodoru, zagrażający bezpieczeństwu rakiety.

Jak nie sprzęt to pogoda

Po naprawie wycieku NASA ogłosiła nowy termin - 27 września, lecz niestety do wybrzeży Florydy zbliżał się huragan Ian. Wiatry wiejące z prędkością 250 kilometrów na godzinę sprawiły, że amerykańska agencja kosmiczna postanowiła wstrzymać najbliższy start i przeczekać aż pogoda się ustabilizuje. Rakieta została usunięta ze stanowiska startowego i umieszczona w specjalnym hangarze. I, mimo że miała być tam bezpieczna, to doszło do incydentu pożarowego.

Reklama

Huragan Ian uruchomił alarm pożarowy z powodu problemu elektrycznego zapalającego linę, który doprowadził do ewakuacji hangaru. NASA podała, że mimo to rakieta pozostaje w dobrym stanie i nie doszło do uszkodzenia sprzętu, który niebawem ma okrążyć Księżyc.

Nowy termin startu przewidywany jest na listopad. Tym razem chodzi o załogę odpowiedzialną za kontrolę misji. Zgodnie z oświadczeniem, na które powołuje się portal Independent, NASA daje pracownikom czas na zaspokojenie potrzeb swoich rodzin i naprawę domów po intensywnym huraganie. Natomiast zespół techniczny ma się w tym czasie dokładniej przyjrzeć rakiecie, aby w listopadzie mogła wystartować już bez żadnych incydentów.

Jak będzie wyglądała ta misja?

Misja Artemis I to test sprawdzający najpotężniejszą od czasów wahadłowców kosmicznych rakietę nośną SLS (Space Launch System) i kapsułę Orion. W tej konfiguracji będą one wynosiły pierwszych od 50 lat astronautów w stronę naturalnego satelity Ziemi. Pierwsza załoga z kobietą na pokładzie ma wylądować na powierzchni Księżyca już w 2025 roku.

Podczas misji testowej SLS wyniesie w przestrzeń kosmiczną kapsułę Orion wypełnioną urządzeniami testującymi. Kapsuła poleci w stronę Księżyca i spędzi w jego towarzystwie około trzech tygodni. W kluczowym momencie ma się zbliżyć do jego powierzchni na około 100 kilometrów.

Zwieńczeniem całego spektaklu przygotowywanego przez NASA okaże się wodowanie w Oceanie Spokojnym, które nastąpi po około 42 dniach trwania misji. Gdyby rakieta wystartowała w pierwszym zakładanym terminie, już około 10 października moglibyśmy śledzić przebieg powrotu na Ziemię. Niestety opóźnienia sprawiły, że nie tylko na powrót, ale przede wszystkim na start rakiety, jeszcze trochę poczekamy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy