Reklama

Satelity zaczynają spadać z orbit. Nadchodzi kosmiczny kataklizm?

Słońce wielkimi krokami zbliża się do swojego szczytu aktywności. Oznacza to, że gigantyczne wybuchy na jego powierzchni wyślą w stronę naszej planety strumienie wiatru słonecznego, który może strącić na Ziemię większość satelitów.

Słońce wielkimi krokami zbliża się do swojego szczytu aktywności. Oznacza to, że gigantyczne wybuchy na jego powierzchni wyślą w stronę naszej planety strumienie wiatru słonecznego, który może strącić na Ziemię większość satelitów.
Słońce może zgotować nam kosmiczną apokalipsę /123RF/PICSEL

Astronomowie są przerażeni aktywnością naszej dziennej gwiazdy. Wcześniejsze prognozy wskazywały, że szczyt cyklu będzie niski i nie powinniśmy się nim przejmować. Tymczasem obecnie dzieje się coś zupełnie odmiennego. NASA niemal codziennie odnotowuje podwyższoną aktywność geomagnetyczną.

Oznacza to, że na obszarach polarnych obficie pojawiają się zorze polarne. Jednak naukowcom sen z powiek spędza coś innego. Chodzi o gigantyczne strumienie wiatru słonecznego, a właściwie naładowanych cząstek pochodzących z naszej gwiazdy, które wchodząc w górne warstwy atmosfery, mogą ją rozgrzewać tak bardzo, że satelity zaczną masowo spadać na Ziemię.

Reklama

Satelity zaczynają spadać na Ziemię. Winne Słońce

Ta przerażająca wizja już rozgrywa się na naszych oczach, ale najgorsze dopiero ma nadejść. Naukowcy z ESA poinformowali, że pod koniec 2021 roku, satelity orbitujące w okolicach polarnych zaczęły szybko obniżać wysokość. Na przestrzeni ostatnich lat było to tylko 2,5 kilometra rocznie, tymczasem w ostatnich zaledwie 4 miesiącach odbywało się to aż 10 razy szybciej.

Najbardziej poszkodowane zostały satelity Swarm. Astronomowie podają jednak, że problem może dotyczyć setek satelitów, a w najbliższych latach mogą to być tysiące. Największe obawy budzi budowana właśnie konstelacja satelitów kosmicznego internetu Starlink. Niedawno SpaceX informowało, że kilkadziesiąt satelitów spłonęło w atmosferze na skutek burzy geomagnetycznej.

W szczycie aktywności Słońca, który ma mieć miejsce w 2025 roku, na powierzchni gwiazdy mogą masowo pojawiać się ogromne plamy i generować potężne rozbłyski rentgenowskie. Koronalne wyrzuty materii i skierowane w stronę Ziemi strumienie wiatru słonecznego mogą doprowadzić do kosmicznej apokalipsy.

Naukowcy z NASA i ESA rozpoczęli współpracę z firmami rozwijającymi się w przemyśle kosmicznym, by wspólnie opracować technologie przydatne do zabezpieczenia instalacji orbitalnych przed niespokojnym Słońcem. Mamy na to jeszcze kilka lat, ale poważnie zastanawiać się trzeba już teraz, ponieważ nowe urządzenia muszą już być produkowane z myślą o tym zagrożeniu.

Eksperci uważają, że w przyszłości wszystkie satelity trzeba będzie wyposażyć w prosty napęd. Dzięki niemu będzie można korygować wysokość orbity i uchronić satelity przed wejściem w atmosferę i spaleniem się w niej na skutek aktywności Słońca.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy