Wyczerpują się światowe zapasy helu. Polska może zostać gazową potęgą?

Światowe zapasy helu - śmiesznego gazu, po wdychaniu którego mamy głos niczym mała dziewczynka, i którym napełniane są imprezowe baloniki mogą ulec wyczerpaniu już w ciągu kilkunastu najbliższych lat. Może to oznaczać prawdziwą katastrofę, gdyż pełni on we współczesnej nauce i przemyśle medycznym bardzo ważną funkcję. Jednak może to także oznaczać szansę dla naszego kraju.

Światowe zapasy helu - śmiesznego gazu, po wdychaniu którego mamy głos niczym mała dziewczynka, i którym napełniane są imprezowe baloniki mogą ulec wyczerpaniu już w ciągu kilkunastu najbliższych lat. Może to oznaczać prawdziwą katastrofę, gdyż pełni on we współczesnej nauce i przemyśle medycznym bardzo ważną funkcję. Jednak może to także oznaczać szansę dla naszego kraju.

Światowe zapasy helu - "śmiesznego" gazu, po wdychaniu którego mamy głos niczym mała dziewczynka, i którym napełniane są imprezowe baloniki mogą ulec wyczerpaniu już w ciągu kilkunastu najbliższych lat. Może to oznaczać prawdziwą katastrofę, gdyż pełni on we współczesnej nauce i przemyśle medycznym bardzo ważną funkcję. Jednak może to także oznaczać szansę dla naszego kraju.

Drugi najlżejszy pierwiastek świata, jeśli będziemy go wykorzystywać w takim tempie jak teraz, może, według najnowszych prognoz, zniknąć z powierzchni Ziemi do 2025 roku. Mimo tego, że jest on drugim najpowszechniejszym pierwiastkiem we wszechświecie, to na naszej planecie mamy bardzo ograniczone jego zasoby, a w dodatku nie możemy go sztucznie produkować.

Reklama

Według specjalistów odpowiedzialni jesteśmy my sami - używając bezmyślnie baloników wypełnionych tym gazem.

Hel odkryty został po raz pierwszy w 1868 roku przez francuskiego astronoma Pierre'a Janssena, który zauważył dziwną, żółtą linię w spektrum światła podczas zaćmienia słońca. Ta linia o długości 587.49 nanometra dostała nazwę helu (od greckiego boga słońca - Heliosa) od brytyjskiego astronoma Sir Normana Lockyera.

Hel stanowi około 0.0005% składu ziemskiej atmosfery i często ucieka on w przestrzeń kosmiczną - gdy grawitacja nie może utrzymać go przy powierzchni planety.

Powstaje on naturalnie na Ziemi w procesie rozpadu jąder promieniotwórczych, a wydobywa się go głównie na terenie Stanów Zjednoczonych. Co ciekawe - wydobywa się go właśnie tam, gdyż stanowi on ok. 1% tamtejszych złóż gazu ziemnego. W Polsce natomiast, w przeciwieństwie do reszty Europy gdzie występuje on w ilościach śladowych, można go znaleźć nawet w 3% wydobywanego u nas gazu ziemnego!

W związku z dość lekkomyślnym jego wykorzystywaniem nie tylko producenci przyrządów medycznych mają problem, lecz także fizycy, którzy zużywają spore jego ilości m. in. w działach neutronowych. Hel jako gaz obojętny jest idealny wręcz do prowadzenia badań naukowych, gdyż nie zamarza on nawet w ekstremalnie niskich temperaturach. Dlatego w płynnej formie używa się go do chłodzenia reaktorów atomowych oraz superprzewodzących magnesach - takich jak te wykorzystywane na przykład w Wielkim Zderzaczu Hadronów, a także w skanerach MRI, które można znaleźć praktycznie w każdym, większym szpitalu.

Lekkomyślne zużycie spowodowane było głównie drastycznym spadkiem ceny tego gazu w zeszłym dziesięcioleciu. Teraz jednak zaczyna ona stopniowo rosnąć. Robert Richardson - zdobywca nagrody Nobla z dziedziny fizyki stwierdził, że aby zapobiec takiemu zużywaniu tego pierwiastka, napełnione nim baloniki powinny być sprzedawane po 119 dolarów za sztukę.

Stoimy zatem jako ludzkość przed sporym problemem, który może jednak dla naszego kraju - którego złoża gazu są bardzo bogate w hel - być szansą na wzbogacenie.

Źródła: , ,

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy