Reklama

Najgroźniejsze katastrofy naturalne w Himalajach

Mieszkańcy północy Indii liczą straty po przejściu kataklizmu /AP/Associated Press/East News /East News

Reklama

Natura co jakiś czas boleśnie przypomina nam o słabości człowieka względem swej potęgi. Doskonale zdają sobie z tego sprawę mieszkańcy surowych i wymagających dla wszelkich istot żywych Himalajów. Tragiczne w skutkach pęknięcie lodowca, które uwolniło lawinę błota i kamieni w indyjskim stanie Uttarakhand to tylko ostatni z przykładów bezwzględnej siły przyrody w tej części świata.

Zaszczepiono kilka milionów Polaków! Jak do tego doszło?

Mieszkańcy wiosek i miasteczek rozsianych po himalajskich zboczach i dolinach widzieli i przeżyli już wiele. Ekstremalne położenie ich małych ojczyzn na mapie świata sprawia, że anomalia pogodowe nie są im obce, a potęga natury potrafi dać tu o sobie znać na wiele dotkliwych sposobów. Oto one:

Tragedia w północnych Indiach

Przypomnijmy fakty z ostatniego weekendu. 

W niedzielny poranek w północnym stanie Uttarakhand w Indiach pękł lodowiec Nanda Devi. Pęknięcie uwolniło wielką falę wody, która wraz z lawiną błota i kamieni wpadła z impetem na tamę na rzece Dhauliganga, niszcząc wszystko, co napotkała na swej drodze.

Reklama

Woda zmiotła nie tylko tamę, ale też zalała dwie elektrownie, zniszczyła drogi i mosty. Wstępny bilans katastrofy mówił o kilkunastu ofiarach śmiertelnych, ostateczny może gwałtownie wzrosnąć, co najmniej dwieście osób jest zaginionych.

Trwa akcja ratunkowa i poszukiwawcza.

Himalajskie tsunami z 2013 roku

Stan Uttarakhand jest wyjątkowo narażony na powodzie i osunięcia ziemi. Niespełna osiem lat temu, w czerwcu 2013 roku, ten region Indii nawiedziły obfite opady deszczu. Katastrofę nieprzypadkowo porównywano do tsunami. W wyniku powodzi, błotnych lawin i osuwisk zginęło niespełna sześć tysięcy osób. 

Trzy lata wcześniej w Kaszmirze doszło do innego tragicznego w skutkach oberwania chmury. Bilans ofiar zatrzymał się na 180 zabitych i 400 rannych. Do podobnych kataklizmów dochodzi regularnie, nie tylko w górskich regionach Indii czy Nepalu.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat jedną z najpoważniejszych ulew w tej części globu zaobserwowano w lipcu 1993 roku w położonym pięćdziesiąt kilometrów od Katmandu Kulekhani. Rekordowe opady deszczu (nawet 70 mm na godzinę) uruchomiły lawinę gruzu i mułu, która pochłonęła ok. 1500 istnień.

Kiedy ziemia zatrzęsła Everestem

W kwietniu 2015 roku ziemia w Nepalu zatrzęsła się z siłą 7,8 stopni w skali Richtera. Epicentrum wstrząsów znajdowało się w Lamjung, dystrykcie oddalonym o niespełna osiemdziesiąt kilometrów od Katmandu.

Zginęło blisko dziewięć tysięcy osób, a ponad 23 tys. zostało rannych. 

Kataklizm zniszczył infrastrukturę i domy mieszkalne, dotarł również ze swoją mocą wysoko w Himalaje. Kiedy ziemia zatrzęsła Everestem, góra zrzuciła z siebie nadmiar pokrywy śnieżnej. Lawina zasypała namioty himalaistów, grzebiąc 19 osób.

Do Nepalu z misją ratunkową i poszukiwawczą, a także z pomocą humanitarną zjechali ratownicy z różnych stron świata. Wśród nich znaleźli się m.in. ratownicy z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej i strażacy z grupy poszukiwawczo-ratunkowej HUSAR Poland.

Polscy himalaiści zasypani na Lho La

Pozostając wysoko w Himalajach nie sposób nie wspomnieć o innych wypadkach lawinowych, które regularnie zdarzają się w górach.

Z naszej perspektywy szczególnie dotkliwa była tragedia, do której doszło w maju 1989 roku. Lawina porwała sześciu uczestników wyprawy na zachodnią grań Everestu. Andrzej Heinrich, Mirosław Dąsal, Wacław Otręba i Mirosław Gardzielewski zginęli na miejscu. Eugeniusz Chrobak zmarł następnej nocy w wyniku poniesionych obrażeń.

Dzięki sprawnemu zorganizowaniu akcji ratunkowej udało się ocalić życie Andrzeja Marciniaka. O lawinie na Lho La (jak nazywa się przełęcz, gdzie doszło do wypadku) zwykło się mówić, że wyznaczyła kres złotej ery polskiego himalaizmu.

Cała wioska znalazła się pod ziemią

Wzgórzyste tereny, często zamieszkane przez lokalną ludność, są narażone na osuwiska, ściśle związane z obfitymi opadami.

Warto w tym momencie wspomnieć chociażby o masach mokrej ziemi, które w 1998 roku kompletnie zdewastowały wioskę Malpa położoną w stanie Uttarakhand (gdzie w niedzielę wezbrane wody zniszczyły tamę), uśmiercając 380 osób. 

Albo o kompletnym paraliżu wielu nepalskich dróg z 2003 roku, zasypanych doszczętnie osuwiskami.

Uttarakhand - pechowe miejsce na mapie

Mieszkańcy Himalajów muszą liczyć się nie tylko ze skutkami obfitych opadów i osuwisk, czy - gdy znajdą się wysoko w górach - lawin. Niebezpieczne są również susze i pożary. 

Ziemia wysycha tu przeważnie wtedy, gdy opady monsunowe nie są regularne. Nie bez znaczenia jest również brak odpowiedniej infrastruktury nawadniającej. Szczególnie odczuwalna dla Nepalczyków żyjących z uprawy roli była susza z 1994 roku, którą odczuli mieszkańcy kilkudziesięciu regionów kraju.

Krok za suszą często kroczą pożary, pochłaniające dziesiątki tysięcy hektarów, takie jak te sprzed kilkudziesięciu lat. Pamiętają je nieco starsi mieszkańcy stanów Himachal Pradesh i - wyjątkowo pechowego - Uttarakhand. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Himalaje | katastrofy | Dariusz Jaroń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama