Reklama

Co się stanie po zakupie Twittera przez Elona Muska?

Właściciel SpaceX i Tesli kupił Twittera za 44 miliardy dolarów. Multimiliarder już wcześniej zapowiadał, jak chce zmienić znaną platformę społecznościową. Co teraz czeka użytkowników?

W oficjalnym komunikacie Twittera czytamy: "Twitter, Inc. (NYSE: TWTR) ogłosił dzisiaj, że zawarł ostateczną umowę przejęcia przez podmiot w całości należący do Elona Muska, za 54,20 USD za akcję w gotówce w transakcji o wartości około 44 mld USD. Po zakończeniu transakcji Twitter stanie się firmą prywatną."

Nowa swoboda słowa na Twitterze?

Musk pragnie, aby sieci społecznościowe nie usuwały komentarzy, które choć obraźliwe, są nadal legalne. Ostatnio na konferencji TED powiedział: "Jeśli jest to szara strefa, niech tweet istnieje".

Obecnie Twitter nadal zakazuje nękania, nadużyć i postów, w których jest zastosowana przemoc. Platforma działa także na rzecz zwalczania dezinformacji związanych z Covid-19.

Reklama

Eksperci ds. sieci społecznościowych martwią się naciskiem Muska na poluzowanie zasad Twittera. Może to dać większą swobodę wszelkiego rodzaju trollom oraz osobom, które nadużywają platformy do atakowania ludzi, w tym zamieszczania postów zawierających mowę nienawiści.

Na Twitterze Musk napisał: "Mam nadzieję, że nawet moi najgorsi krytycy pozostaną na Twitterze, ponieważ to właśnie oznacza wolność słowa".

Potencjalne złagodzenie zasad może wzmocnić pozycję tych, którzy mogą wykorzystać platformę do rozpowszechniania dezinformacji lub kłamstw na temat wydarzeń politycznych, zdrowiem i bezpieczeństwem publicznym. Czy może to dać impuls rosyjskim botom i trollom głoszącym treści o "denazyfikacji Ukrainy"?

Dyrektor Tesli powiedział, że chciałby, aby zasady Twittera pasowały do prawa kraju, w którym działa. Podobne podejście ma Parler i Truth Social. Dodał, że "stałe blokady" nie są produktywne.

Przy złagodzeniu zasad Twittera może nastąpić wysyp postów o skrajnym przekazie.

Donald Trump zostanie przywrócony?

Wcześniej Twitter zawiesił konto byłego prezydenta USA za szerzenie specyficznej retoryki, która złamała jej zasady i podsyciła nastroje podczas oblężenia Kapitolu USA, które miało miejsce 6 stycznia ubiegłego roku.

Musk oficjalnie nie zajął stanowiska w tej sprawie, jednakże już Donald Trump ogłosił, że nie chce wrócić na platformę, ponieważ rozwija swój portal społecznościowy - Truth Social.

Przycisk edycji: tak, czy nie?

Wśród użytkowników Twittera jednym z najbardziej pożądanych zmian jest przycisk edycji. Na Twitterze, w przeciwieństwie do innym platform społecznościowych, nie można zmieniać treści postów po ich opublikowaniu.

Musk popiera możliwość edycji, co rozpoczęło debatę wśród ekspertów, dziennikarzy i użytkowników. Eksperci obawiają się, że dodanie funkcji edycji byłoby "bronią", dla osób które chciałyby ukryć nadużycia lub nękania, tak jakby nigdy się nie wydarzyły. Możliwość edycji postów mogłoby skutkować w skrajnych przypadkach do oszustw i manipulacji.

Z drugiej strony istnieje możliwość wprowadzenia odpowiednich zabezpieczeń, aby tweety mogły być edytowane w celu usunięcia literówek, a jednocześnie pokazywać historię tego, jak tweet był edytowany, tak aby była możliwość zachowania oryginalnej treści.

Musk snuje przypuszczenia, że gdy tweet będzie edytowany, straciłby wszystkie swoje polubienia i retweety. Zatem w zasadzie oznaczałoby to tyle, co usunięcie tweeta i napisanie go na nowo.

Publiczny algorytm Twittera

Właściciel SpaceX oznajmił wcześniej, że chciałby, aby algorytm Twittera był znany opinii publicznej. Popiera umieszczenie go na GitHubie - popularnej stronie wśród programistów, która służy do udostępniania kodu komputerowego.

Może być to krok w kierunku większej przejrzystości w działaniu platformy. Według niektórych ujawnienie skomplikowanego algorytmu Twittera społeczeństwu niewiele by dało, bo nie każdy jest programistą.

Zrozumienie logiki oprogramowania może wprawić ludzi co najmniej w zakłopotanie. Sieć przetwarza miliardy treści każdego dnia.

Wojna z botami wypowiedziana

Kolejnym celem Muska jest walka z rozprzestrzenianiem się botów na Twitterze, czyli fałszywych kont, które są zaprogramowane do odpowiadania na tweety w określony sposób na wybrane tematy.

"Jeśli nasza oferta na Twitterze się powiedzie, pokonamy boty spamowe lub zginiemy próbując!" - napisał Musk na platformie.

Biznesy Muska przyciągają sporą część botów, w tym botów wspierających jego firmę produkującą samochody elektryczne Tesla, które jednocześnie atakują krytyków Muska.

Jak będzie z reklamami?

Przychody Twittera opierają się w 90 proc. na reklamach. Jednakże według dostępnych informacji firma ma pewne trudności z przyciągnięciem reklamodawców na platformę, ponieważ Twitter często staje się miejscem m.in. długotrwałych politycznych utarczek.

Musk powiedział, że Twitter powinien przejść do modelu subskrypcji. Wcześniej platforma podjęła kroku w tym kierunku, kiedy wprowadziła w zeszłym roku Twitter Blue, czyli usługę premium. Kosztowała ona 2,99 USD miesięcznie i pozwalała użytkownikom korzystać z dodatkowych funkcji, np. przycisku cofania, który pozwala na przywołanie tweedów przed ich wysłaniem.

Zasugerował także, że wszyscy użytkownicy rejestrujący się w Twitter Blue powinni otrzymać znacznik wyboru uwierzytelnienia, który różniłby się od niebieskiego znacznika "oficjalne konto". Według Muska użytkownik posiadający Twitter Blue nie powinien mieć wyświetlanych reklam.

Według Elona Muska, Twitter Blue powinien być tańszy, a akceptowalną formą płatności powinna być także kryptowaluta Dogecoin.

Jak szybko zostaną wprowadzone zmiany w zasadach Twittera? Nie wiadomo, najprawdopodobniej może to nastąpić dopiero za kilka tygodni.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Elon Musk | Twitter | cenzura internetu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy