Tampon, który może uratować życie. Testują nową metodę wykrywania raka
Zespół naukowców z University Hospital Southampton rozpoczął badanie kliniczne, które może zmienić sposób diagnozowania jednego z najbardziej śmiertelnych nowotworów kobiecych - raka jajnika. W ramach projektu testowany jest specjalistyczny tampon medyczny, który ma umożliwić wykrycie wczesnych zmian nowotworowych, jeszcze zanim pojawią się objawy choroby.

Rak jajnika jest jednym z najczęściej diagnozowanych nowotworów złośliwych wśród kobiet na świecie i jak podaje Narodowy Portal Onkologiczny, w 2022 roku był on siódmą przyczyną zachorowań i piątą przyczyną zgonów onkologicznych w tej populacji. Szacuje się, że zachorowało około 320 tys. kobiet, a 200 tys. zmarło - w szczególności dotyka on kobiety w krajach rozwiniętych, gdzie standaryzowany współczynnik zachorowalności jest o 65 proc. wyższy niż w krajach rozwijających się.
Cichy zabójca
Choroba pozostaje też jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych kobiet w naszym kraju. Polska należy do krajów o wysokiej liczbie zachorowań na ten nowotwór i zajmuje piąte miejsce na świecie pod względem liczby zachorowań na 100 tys. kobiet. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2022 roku był on szóstą przyczyną zachorowań na choroby onkologiczne wśród kobiet w Polsce, w latach 2013-2022 stwierdzano średnio 3,6 tys. zachorowań rocznie, co stanowiło 4 proc. wszystkich nowotworów złośliwych diagnozowanych w tej populacji.
Co więcej, przeżywalność 5-letnia wynosi ok. 40 proc., co jest znacznie niższym wynikiem niż w krajach o lepiej zorganizowanej opiece onkologicznej, gdzie osiąga się nawet 70-75 proc. Główną przyczyną jest fakt, że ponad 70 proc. przypadków diagnozowanych jest w zaawansowanych stadiach (III i IV), a diagnoza opiera się na badaniach obrazowych, testach krwi i biopsjach, które często nie wykrywają choroby wystarczająco wcześnie.
Badania przesiewowe pilnie potrzebne
Dlatego tak ważne są nowe metody, jak projekt prowadzony przez dr Jemmę Longley, onkolożkę z University Hospital Southampton, we współpracy z Southampton Clinical Trials Unit i Centre for Cancer Immunology na University of Southampton. Badanie finansuje fundacja The Eve Appeal, wspierająca badania nad wczesnym wykrywaniem nowotworów ginekologicznych.
Jej celem jest opracowanie nieinwazyjnego testu diagnostycznego opartego na analizie płynu pochwowego pobieranego przy użyciu specjalnego tamponu oraz wymazów. Naukowcy porównują próbki pochodzące od kobiet z grupy ryzyka, w tym nosicielek mutacji genów BRCA1 i BRCA2, z tkankami usuniętych jajników i jajowodów, a także z próbkami od pacjentek z wczesnym rakiem jajnika.
Obecnie nie istnieje żaden program badań przesiewowych dla raka jajnika. Kobiety z mutacjami BRCA często decydują się na profilaktyczne usunięcie jajników, aby zmniejszyć ryzyko zachorowania. Niestety, zabieg ten może prowadzić do poważnych skutków zdrowotnych, w tym do wczesnej menopauzy chirurgicznej
Naukowcy poszukują biomarkerów mikroRNA - mikroskopijnych cząsteczek obecnych zarówno w komórkach nowotworowych, jak i w płynie pochwowym. Wykrycie charakterystycznych zmian w ich poziomie mogłoby umożliwić opracowanie nowej, nieinwazyjnej metody wczesnej diagnostyki raka jajnika.
Prosty test, który można wykonać w domu
Tampony diagnostyczne wykorzystane w badaniu zostały opracowane przez firmę Daye i są już dostępne komercyjnie - dotychczas stosowano je do wykrywania chorób przenoszonych drogą płciową (STD) oraz wirusa HPV, będącego jedną z głównych przyczyn raka szyjki macicy. Test trwa zaledwie 20 minut i można go przeprowadzić w dowolnym momencie cyklu menstruacyjnego, co czyni go prostym i dostępnym narzędziem diagnostycznym.
W tym miejscu warto przypomnieć, że na początku miesiąca pisaliśmy o podobnym pomyśle z Chin, ale dotyczącym raka szyjki macicy. Nowatorskie badania przeprowadzone w Państwie Środka sugerują bowiem, że analiza krwi miesiączkowej może być wygodnym, nieinwazyjnym i dokładnym sposób przesiewowego wykrywania raka szyjki macicy. Jak wskazują autorzy publikacji, zwykła podpaska z umieszczonym na niej paskiem do poboru próbki, pozwala wykryć obecność wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV), który odpowiada za większość zachorowań na ten nowotwór.









