Reklama

Wiry pyłowe - małe diabełki, które potrafią pokazać rogi. Czym są i jak powstają?

Co jakiś czas można w sieci natknąć się na filmy przedstawiające wiry powietrza. Ich groźny wygląd a czasem duży rozmiar może przyprawić co najmniej o szybsze bicie serca. Czym są i jak powstają?

Wiry pyłowe, choć przypominają tornado, znacznie się od niego różnią. Przede wszystkim trąby powietrzne towarzyszą burzom. Powstają przez niestabilną konwekcję atmosferyczną, czyli unoszenie się powietrza. Prędkość wiatru dochodzi w nich do 480 km/h i powoduje ogromne zniszczenia.

Jak powstają wiry?


Wiry pyłowe, nazywane pieszczotliwie diabełkami pyłowymi pojawiają się nagle przy bezchmurnej pogodzie i łagodnym wietrze. Zobaczyć je można najczęściej wczesnym popołudniem, kiedy promienie słoneczne świecąc pod najwyższym kątem mocno nagrzewają grunt.

Reklama

Ciepło przekazywane jest do atmosfery, przez co tworzy się niestabilna warstwa powietrza, które unosi się. Kontakt z chłodniejszym powietrzem i słaby wiatr sprzyja pojawieniu się rotacji, która osiąga znacznie mniejsze prędkości niż tornado - przeciętnie 40 km/h. Największa obserwowana prędkość wiatru osiągała do 90 km/h.

Zobacz także: Lubisz upały? Naukowcy ostrzegają: będziecie umierać

Większość diabełków można obserwować od kilku sekund do kilku minut. Osiągają średnią wysokość około 30 m, choć najwyższe wiry mogą mieć nawet 1,5 km wysokości.

Czasem potrafi pokazać rogi

Choć często nagrania przedstawiające niewielkie wiry pyłowe kręcone są blisko tego zjawiska i najwyżej piach może później zgrzytać z zębach, to potrafią narobić bałaganu. Silniejsze wiry mogą przyczynić się do zniszczenia sprzętu, który napotkają na swojej drodze, a także stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Jeśli zobaczymy go lepiej podziwiać z oddali.

Gdzie występuje najwięcej wirów pyłowych

Najczęściej mogą być obserwowane na obszarach suchych i gorących, jak Sahara, pustynie Australii, południowo-zachodnich regionach Stanów Zjednoczonych i Bliskim Wschodzie.

Nie tylko na Ziemi

Dzięki sondom Viking w latach 70. wiry pyłowe zaobserwowano także na Marsie, ale ich rozmiary z reguły przewyższały ziemskie obserwacje. Potwierdziły to łaziki Spirit i Opportunity oraz nagrania z lądowania Pathfindera

Zobacz także:

Z pierzastej chmurki mały deszcz. Ale dlaczego w ogóle pada?

Tajemnicze smugi na niebie. Wyjaśnienie jest prostsze, niż myślisz

Hiszpania zaczyna nazywać fale upałów. "Zoe" od razu dostaje najwyższą kategorię

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy