Wielka Brytania zaskoczyła Ukraińców. Nie wyśle myśliwców
Rząd Wielkiej Brytanii ogłosił, że nie przekaże Ukrainie swoich myśliwców Eurofighter Typhoon Tranche 1. Ta wiadomość bardzo zasmuciła naszych sąsiadów. Bez wzmocnionych sił powietrznych, armia Kijowa nie będzie mogła skutecznej walczyć z agresorem.

Wojna w Ukrainie trwa, a kraje NATO nieustannie debatują nad formami wsparcia dla Kijowa. Jednym z kluczowych tematów jest przekazywanie sprzętu wojskowego, w tym samolotów bojowych, które mogłyby wzmocnić ukraińskie siły powietrzne w walce z Rosją. Tymczasem Wielka Brytania podjęła decyzję, która zaskoczyła wielu obserwatorów. Okazuje się, że tamtejsza armia nie odda Ukrainie swoich myśliwców Eurofighter Typhoon Tranche 1. Powodem są ograniczone zdolności bojowe tych maszyn oraz ich zły stan techniczny.
Takie smutne wieści dla naszego wschodniego sąsiada podał portal Defense Express, rzucając światło na kulisy brytyjskiej decyzji. Eurofighter Typhoon to zaawansowany myśliwiec wielozadaniowy, który od lat stanowi trzon brytyjskich sił powietrznych RAF. Wersja Tranche 1, o której mowa, to jednak najstarsza generacja tych samolotów, wprowadzona do służby na początku XXI wieku.
Londyn nie wyśle na Ukrainę swoich myśliwców Eurofighter
Choć maszyny te były przełomowe w swoim czasie, dziś ich możliwości bojowe są ograniczone w porównaniu z nowszymi wariantami, takimi jak Tranche 2 czy Tranche 3. Starsze Typhoony mają mniejszy zakres uzbrojenia, mniej zaawansowaną awionikę i są mniej przystosowane do współczesnych realiów pola walki, w tym do zwalczania nowoczesnych systemów obrony przeciwlotniczej czy prowadzenia precyzyjnych uderzeń na cele naziemne.
Defense Express podkreśla, że Wielka Brytania już wcześniej podjęła decyzję o wycofaniu tych maszyn z eksploatacji. Z 49 egzemplarzy Tranche 1, które znajdowały się w służbie RAF, 17 zostało już całkowicie wycofanych, 11 magazynowanych, a jeden przeznaczony do utylizacji.
Eurofightery nie pojawią się w Ukrainie
Pozostałe maszyny mają zostać wykorzystane w ograniczonym zakresie. Ujawnione dane wskazują, że 10 z nich posłuży jako źródło części zamiennych, cztery do celów szkoleniowych, a jedynie dwa mogą potencjalnie zostać sprzedane za granicę. W takim kontekście przekazanie ich Ukrainie byłoby nie tylko logistycznym wyzwaniem, ale i militarnym kompromisem.
Decyzja Londynu wynika z pragmatyzmu. Po pierwsze, Eurofightery Tranche 1 nie spełniają w pełni potrzeb ukraińskiego frontu, gdzie kluczowe są maszyny zdolne do szybkiego reagowania, operowania w trudnych warunkach i skutecznego przeciwdziałania rosyjskim systemom obrony powietrznej. Po drugie, ich stan techniczny wymagałby znacznych nakładów na remonty i modernizację, co w obliczu pilnych potrzeb Ukrainy byłoby nieefektywne czasowo i finansowo.
Ukrainie wystarczą F-16 i Mirage 2000
Po trzecie, Wielka Brytania woli skoncentrować swoje wsparcie na innych formach pomocy, takich jak dostawy pocisków Storm Shadow czy szkolenie ukraińskich pilotów na bardziej uniwersalnych maszynach, np. F-16, które już są przekazywane przez inne kraje NATO.
Eksperci tłumaczą, że przekazanie samolotów bojowych wiąże się również z politycznymi i strategicznymi kalkulacjami. Choć Wielka Brytania od początku wojny jest jednym z najaktywniejszych sojuszników Ukrainy, oddanie Typhoonów mogłoby wywołać debatę wewnętrzną w kraju, zwłaszcza w kontekście własnych potrzeb obronnych RAF. Londyn najwyraźniej uznał, że lepiej przeznaczyć zasoby na wsparcie, które przyniesie Ukrainie bardziej natychmiastowe korzyści.
Brak Typhoonów Tranche 1 nie oznacza jednak, że Ukraina pozostaje bez wsparcia lotniczego. Wiele krajów NATO, takich jak Holandia, Dania czy Norwegia, zadeklarowało przekazanie myśliwców F-16, które są bardziej uniwersalne i lepiej dostosowane do obecnych realiów konfliktu. Co więcej, Polska również wspiera Ukrainę, przekazując m.in. samoloty MiG-29, a nasz MON zasygnalizował gotowość do dalszej pomocy w tym zakresie, pod warunkiem wsparcia sojuszników. F-16, w przeciwieństwie do Typhoonów Tranche 1, oferują prostszą logistykę, szerszą dostępność części zamiennych i większe doświadczenie ukraińskich pilotów w operowaniu podobnymi maszynami poradzieckiego pochodzenia.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 88 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!