Reklama

Życie lądownika InSight dobiega końca. Co się stanie?

InSight na powierzchni Marsa wylądował w listopadzie 2018 roku. Od tego czasu niestrudzenie wykonywał zlecane mu misje. Badał i wciąż bada trzęsienia ziemi występujące na Czerwonej Planecie. Niestety jego zdolność badawcza obniża się każdego dnia, a za kilka miesięcy lądownik przestanie działać.

W wyniku ciągłego osadzania się marsjańskiego pyłu na panelach słonecznych lądownika, zmniejsza się ilość energii dostarczanej do maszyny. Na początku misji panele produkowały 5000 watogodzin każdego dnia, obecnie jest to już tylko około 500 watogodzin.

Niestety przez taki stan rzeczy, w ciągu najbliższych miesięcy, lądownik InSight przestanie działać.

Z dobrych wiadomości - misja lądownika potrwa prawie dwa razy dłużej niż pierwotnie przewidywano. Były to cztery ziemskie lata zamiast planowanych dwóch. Sprzęt wykrył do tej pory ponad 1300 trzęsień ziemi na Marsie, co niewątpliwie jest wielkim sukcesem programu.

Reklama

W ostatnim czasie sonda wykryła największe trzęsienie ziemi na Marsie, jakie kiedykolwiek zarejestrowano. Misja wówczas zebrała bezprecedensowe dane dotyczące struktury i budowy wnętrza planety.

"Jedną ze spuścizn InSight jest to, że naprawdę udowadnia celowość stosowania technik sejsmologicznych w planetologii. Po raz pierwszy w historii udało nam się zmapować wnętrze Marsa." - powiedział Bruce Banerdt, główny badacz InSight

Z kolei Lori Glaze, dyrektor Wydziału Nauk Planetarnych NASA, powiedizała: "InSight zmienił nasze rozumienie wnętrz skalistych planet i przygotował grunt pod przyszłe misje."

Naukowcy mieli nadzieję, że wiry pyłowe występujące na Marsie zdmuchną osadzony na panelach słonecznych pył, jednak tak się nie stało. Było to skuteczne w przypadku łazika SpiritOpportunity. Niestety InSight nie miał tyle szczęścia.

Wcześniej badacze obmyślili niecodzienny plan wyczyszczenia paneli. InSight otrzymał rozkaz zebrania marsjańskiej gleby i upuszczenia jej na krawędzi paneli, aby spowodować przyciąganie pyłu do danej próbki. Próbowano wówczas wykorzystać właściwości magnetyczne pyłu. Manewr był całkiem skuteczny, bo zwiększał produkcję energii o około 5 proc. przy każdym podejściu. Taki zabieg był wykonany do tej pory sześć razy i za każdym razem działał.

Akumulacja pyłu w kolejnych miesiącach najprawdopodobniej się zwiększy, gdyż Mars będzie wchodzić w okres zimowy, kiedy to w atmosferze będzie więcej pyłu. Jednocześnie do lądownika będzie docierało mniej światła.

Zespół badawczy poinformował, że gdyby tylko 25 proc. paneli zostało oczyszczonych (przez wiatr), lądownik zyskałby 1000 watogodzin każdego marsjańskiego dnia. Wystarczyłoby to na kontynuowanie badań.

Zakłada się, że od czerwca, przy obecnym tempie spadania mocy, instrumenty niesejsmiczne będą rzadko włączane. Priorytet otrzymywania energii mają sejsmometry lądownika, które będą jednak działy tylko w wybranych porach dnia.

Naukowcy są zdania, że jeśli nic się nie zmieni, to w grudniu otrzymywana moc będzie na tyle niska, że lądownik po prostu przestanie reagować. Trzeba mieć nadzieję, że wiatry pomogą "uprzątnąć" panele słoneczne należące do InSight.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Mars | InSight | badania kosmosu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy