Reklama

Przyszłość jest algorytmem

. /123RF/PICSEL

Reklama

Tegoroczna konferencja Huawei Connect w Szanghaju nie pozostawiła żadnych wątpliwości. Naszą przyszłością oraz nami samymi będą rządziły zestawy starannie dobranych algorytmów.

Do podróży i przemieszczania się między największymi, chińskimi miastami idealnie wpasowałby się utwór Making of Cyborg z niemalże 25-letniej już, kultowej japońskiej animacji "Ghost in the Shell". Kilkudziesięciopiętrowe wieżowce wyrastające z ziemi niczym ogromne klocki Lego przesłaniają żółknące niebo i rozlewają się aż po horyzont. Od momentu wyjścia z lotniska każdy może pędzić tutaj jednym z tysiąca dostępnych pasów ruchu.

Podróż do centrum miasta przytłacza infrastrukturą, która sprawia wrażenie opuszczonej i nadętej do granic możliwości. Rozglądając się uważnie, w oko wpada nie tylko absurdalna ilość pojazdów elektrycznych (w tym popularnych Tesli), ale także ukryta na każdym rogu technologia przetwarzająca gigabajty danych w czasie rzeczywistym. Błyskające, stroboskopowe światełka umieszczone na każdym skrzyżowaniu i znakach to nie ozdoba. To fotoradary kontrolujące natężenie ruchu, jego zgodność z przepisami oraz śledzące to, kto porusza się po danym obszarze. Po dwóch kwadransach podróży muszę wysiąść z samochodu na trzydziestopniowy upał doprawiony ponad 90-procentową wilgotnością powietrza. Wszystko to po to, aby przejść kontrolę graniczną i na dobre zameldować się w Państwie Środka. W połowie drogi przestałem nadążać za ilością kamer oraz ich gęstym rozmieszczeniem. Ulice Londynu okraszone pajęczynami kamer, przeniesione do tej rzeczywistości wyglądałyby jak marna karykatura. 

Reklama

Nikt nie chce obejrzeć mojego paszportu, przynajmniej na razie. Zamiast urzędnika przyglądającego się moim rysom twarzy czeka na mnie blaszany automat proszący o wszystkie, dziesięć równych odcisków palców oraz pełen skan twarzy. Usatysfakcjonowana kupa elektroniki daje szansę na to, że obejrzy mnie ktoś bardziej ludzki. Po chwili wszystkie, wrażliwe dane biometryczne które noszę codziennie ze sobą trafiają do ogromnej bazy danych. Jak się później dowiaduję, każda z kamer na terenie Chin od momentu rozmowy z blaszanym automatem wiedziała już kim jestem i była w stanie mnie rozpoznać. Dla specjalnie wytrenowanego algorytmu stałem się kombinacją zer i jedynek.

Zerami i jedynkami dla nowoczesnych technologii nie są tylko ludzie. Coraz bardziej stają się nimi procesy, zadania oraz czynności, które w poprzednich latach były wykonywane w inny sposób.

Big data w praktyce

Pojęcie big data w świecie nowych technologii nie jest nikomu obce - termin ten pojawia się tu i ówdzie od kilku dobrych lat, bez wywołania sobą większego szału. Korzystając ze sposobności i możliwości zwiedzenia siedziby głównej Huawei znajdującej się w chińskim Shenzhen mogłem podejrzeć na żywo, jak dokładnie big data działa w praktyce. Co najlepsze, tym razem nie miałem do czynienia (jak to bywało wcześniej) z suchą prezentacją i slajdami. Rozwiązania z zakresu big data funkcjonują w Chinach na szeroką skalę, także we wspomnianym Shenzhen. Ich złożoność oraz sposób przetwarzania informacji jest niesamowity.

Podchodząc do biurka, za pomocą jednego kliknięcia mogłem podejrzeć informacje na temat natężenia ruchu oraz ewentualnych problemów na miejskich drogach - na każdą z sytuacji można szybko zareagować. Kolejny klik dał odpowiedź w temacie segregacji śmieci oraz poziomu napełnienia koszy w wybranych regionach miasta.  Monitoring i jego analiza nie stanowił absolutnie żadnego problemu: wystarczyło wybrać interesujące miejsce i przedział czasowy, aby skrupulatnie odtworzyć rzeczywistość na ekranie. Sztuczna inteligencja ucząca się w czasie rzeczywistym pozwala także przewidywać zagrożenia oraz potencjalne katastrofy - jednym z przykładów jest chociażby potencjalny pożar budynku. Na ekranie monitora od razu pojawia się alert, który sugeruje, iż brak szybkiej reakcji na opisywany problem może spowodować przedostaniem się zanieczyszczeń do pobliskiej rzeki. I tak ze wszystkim. Siedząc w fotelu przed trzema monitorami z dostępem do tego typu informacji można poczuć się jak prawdziwy pan i władca. Pan i władca zdolny zarządzać milionem sprzętów na kilometrze kwadratowym.

Mimo całej otoczki dotyczącej moralności oraz obaw w kontekście prywatności, wiele miast na świecie jest obecnie zainteresowanych podobnymi rozwiązaniami - Huawei chwali się, iż wdraża swoją technologię w ponad 120 z nich. Sumarycznie aż w 40 regionach na całym globie. Zanim jednak zamienimy big data na pełnoprawne "smart city" minie jeszcze dużo czasu.

Z głową w chmurze

Połączenie algorytmów sztucznej inteligencji oraz przetwarzania danych w chmurze ma pozwolić osiągnąć rezultaty jakich nie znaliśmy nigdy wcześniej. Chińczycy chwalą się konkretnymi liczbami stojącymi za ich najnowszym produktem - Atlas 900. To nic innego, jak obecnie najszybsza na świecie jednostka obliczeniowa AI pozwalająca na przetwarzanie ogromnej ilości danych. Przykład? Identyfikacja i katalogowanie gwiazd. Ta sama czynność, która człowiekowi zajęła 169 dni, dzięki Atlasowi została ukończona w 10,02 sekundy. Możliwości tego typu procesorów mają znaleźć zastosowanie we wszystkich branżach: od astronomii, przez bankowość, medycynę, przemysł aż po te, które wpływają na architekturę oraz projektowanie przestrzeni miejskiej.

W całości ma dopomóc szybko rozwijająca się sieć 5G, która w najbliższych latach pojawi się także na terenie Polski. Dzięki mniejszym opóźnieniom oraz dużo szybszym transferom danych, cała infrastruktura opierająca się na rozwiązaniach sprzętowych będzie mogła wykonać wszystkie operacja jeszcze sprawniej, dając odpowiedzi na skomplikowane pytania prędzej niż dotychczas.

Technologia umożliwiająca rewolucję już istnieje. Teraz trzeba ją tylko wdrożyć.

Od przedsiębiorstw po naszą kieszeń

Nie trudno się domyślić, że na odpowiednim wdrożeniu sztucznej inteligencji, algorytmów oraz samego sprzętu na samym początku najbardziej skorzystają przedsiębiorstwa. Podczas konferencji Connect, Huawei adresował swoje nowości do wszelakich organizacji oraz większych, uznanych marek. Wyniki raportów z ostatnich lat nie kłamią - to właśnie przemysł jest gałęzią, która będzie najszybciej rozwijała się poprzez wykorzystanie coraz większej mocy obliczeniowej. Autonomiczne rozwiązania przydadzą się w kopalniach, na placach budowy, w fabrykach samochodów oraz w innych miejscach, które wypluwają z siebie taśmowo produkty dla przeciętnego Kowalskiego.

Doskonale zdaję sobie sprawę, iż pierwszym odruchem na całość opisywanych technologii będzie machnięcie ręką - i to po prostu błąd. Algorytmizacja przedsiębiorstw najbardziej wpłynie na ich klientów, czyli po prostu każdego z nas. Lepsze rekomendacje na Spotify i Netflixie? Szybsza możliwość zamówienia jedzenia z dostawą do domu? Mniejsza liczba kliknięć potrzebnych do zamówienia taksówki we wskazane miejsce? A może błyskawiczne tłumaczenie wielostronicowego dokumentu na język polski? Każda z tych rzeczy zwiększy naszą wygodę oraz komfort podczas codziennej pracy z urządzeniami.

A to dopiero wierzchołek góry lodowej. Większej od tej, która zatopiła Titanica.

Kill Switch

Konferencja, na którą zaprosiło mnie Huawei, jak i sama wizyta w chińskim centrum dowodzenia firmy powiększyła w mojej głowie dylematy dotyczące algorytmów oraz przyszłości technologii. Patrząc na stopień przepływu informacji oraz inżynierii społecznej w największych chińskich miastach i okolicach można zadać sobie pytanie: czy to my jako ludzie wychowujemy algorytmy czy też to algorytmy rozwijają nas, tym samym zmieniając sposób w jaki żyjemy?

Popularny w Państwie Środka komunikator WeChat już teraz pozwala ponad 900 milionom osób nie tylko na komunikację ze znajomymi. Z poziomu jednego programu można zamówić jedzenie, zrobić zakupy, odebrać wyniki badań od lekarza, a także umówić wizytę, zamówić taksówkę, przelać pieniądze znajomym i rodzinie... i wiele, wiele innych. Za każdym z tych procesów stoją gigabajty danych możliwych do analizy, profilowania i tworzenia wirtualnych osobowości nieróżniących się znacząco od tych, które twardo stąpają po ziemi.

Przyszłość świata i technologii należy do sztucznej inteligencji oraz odpowiednio projektowanych algorytmów. Zarówno tych, które pozwolą ograniczyć zmiany klimatyczne, jak i tych, które zadbają o odpowiednie naświetlenie dowolnej fotografii wykonywanej smartfonem każdego dnia.

Martwiące jest to, iż w całej tej ekscytacji, szafowaniu cyframi i rekordami nikt nie wspomina o najważniejszym - przycisku "Kill Switch".

W rozwoju algorytmów, sztucznej inteligencji i łączności nowej generacji istnieje bowiem cienka granica, której przekroczenie może skończyć się dla nas po prostu... fatalnie.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Huawei | inteligentne miasto

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy