Reklama

Ziemia 2.0 - następca Niebieskiej Planety

Poszukiwania drugiej Ziemi weszły w najbardziej dynamiczny etap w historii ludzkości. Od ich wyniku będzie zależała przyszłość rasy ludzkiej. Czy uda się nam znaleźć następcę Niebieskiej Planety? A jeśli tak, to jak będzie on wyglądał?

Mimo że od kilku lat liczba odkrywanych w ciągu roku planet wokół innych gwiazd dynamicznie rośnie - w obecnej chwili przybywa nam niemal 100 planet rocznie - nadal nie znaleźliśmy egzoplanety (planety spoza naszego Układu Słonecznego) podobnej do Ziemi. Statystyczne prawdopodobieństwo znalezienia takiej planety jest jednak spore. "We Wszechświecie jest więcej gwiazd niż wszystkich ziarenek piasku na wszystkich plażach znajdujących się na Ziemi" - mawiał Carl Sagan, amerykański astronom. Teleskop Keplera, który został wystrzelony na orbitę okołoziemską 2 lata temu oraz przyszłe generacje urządzeń szukających ziemiopodobnych planet prędzej czy później namierzą jej bliźniaczkę. Pytanie - czy będzie można na niej zamieszkać?

Czerwony Dom

Szukając bliżej, bo w naszym Układzie Słonecznym, badacze podejrzewają, że kilka miejsc mogłoby nadawać się do życia. Takim przykładem może być Mars, księżyc Jowisza - Europa oraz być może inne księżyce gazowych olbrzymów, na których mogły zadomowić się ekstremofile (bakterie i mikroorganizmy funkcjonujące w skrajnie trudnych warunkach). Czy wizja "Czerwonej Planety" jako następcy Ziemi nadal jest aktualna?

- Przez ostatnie 30 lat, nasza wiedza na temat możliwości życia zmieniła się diametralnie. Wcześniej wychodziliśmy z założenia, że lód jest całkowicie sterylny. Obecnie jesteśmy świadomi faktu, że lód jest szerokim środowiskiem biologicznym. - powiedział Dr Richard Hoover, astrobiolog pracujący dla NASA. - Można sądzić, że bakterie lubią życie w zamarzniętej wodzie blisko skorupy Europy. Jest wysoce prawdopodobne, że lód na powierzchni Europy może zawierać żywe drobnoustroje - dodaje. Zatem jeśli chodzi o Marsa, uważanego za "Drugą Ziemię", nie powinniśmy spodziewać się odkrycia tam bardziej zaawansowanych form życia niż prymitywne mikroby.

Reklama

Musimy stąd uciekać!

Wielu naukowców, w tym słynny fizyk Stephen Hawking uważa, że aby gatunek ludzki miał szansę uniknięcia zakłady w przyszłości, powinien założyć kolonie na innych planetach. - Będzie niezwykle ciężko uniknąć katastrofy w ciągu najbliższych stu lat, nie mówiąc już o następnym tysiącu czy milionie. Naszą jedyną szansą na długoterminowe przetrwanie nie jest pozostanie na Ziemi, lecz eksploracja kosmosu - twierdzi Hawking.

Jakie zagrożenia czyhają zatem na nas? Jednym z nich jest z pewnością prawdopodobieństwo uderzenia w naszą niebieską planetę wielkiej asteroidy, która mogłaby zgotować nam los podobny do tego, jaki spotkał dinozaury około 65 milionów lat temu. Co prawda otchłań Kosmosu nieprzerwanie śledzą setki zaawansowanych teleskopów, które wypatrują największych asteroid, by następnie przewidzieć ich tor lotu i w razie grożącej kolizji przedsięwziąć stosowne środki. Jednak sama obserwacja oraz świadomość zbliżającego się zagrożenie nie uchroni nas przed nim.

Meteoryt niszczący Ziemię:

W chwili obecnej nasza technologia jest na zbyt prymitywnym poziomie, by bezproblemowo poradzić sobie z takim rodzajem zagrożenia. Jedyne plany działania, jakie zostały opracowane na taką okoliczność, są teoretycznymi założeniami. Nie jest pewne, czy działania odniosłyby założony efekt. Najbliższe czasowo takie zagrożenie przewiduje się na rok 2036, kiedy to planetoida Apophisa może zagrozić Ziemi. Obecnie rozmiary planetoidy szacuje się na 270 m, a masę na 2,7×101010 kg.

Prawdopodobieństwo zderzenia z Ziemią jest oceniane na bliskie zeru (dokładniej: 0,0000043 w dniu 13 kwietnia 2036 r). Nie powinniśmy więc specjalnie zamartwiać się tym wydarzeniem, ale zidentyfikowanie problemu przez naukowców oraz obmyślanie planów i koncepcji pozwalających na zmianę toru lotu takich ciał na pewno nie będzie straconym czasem.

Jedno jest pewne, niezależnie od rodzajów zagrożeń, z jakimi będziemy musieli zmierzyć się na naszej planecie, ludzka natura, ciekawość wszechświata i zamiłowanie do podróży, prędzej czy później skłoni nas do zbudowania statku rodem z serialu "Star Trek" i podróży ku innym egzotycznym, niezbadanym światom.

Terraforming ciał niebieskich

Czy dane będzie nam osiedlenie się na planecie lub nadającym się do zamieszkania księżycu, posiadającym warunki środowiskowe, podobne do tych z Pandory - egzotycznego świata przedstawionego w filmie Jamesa Camerona "Avatar"?

Za kilkaset lat powinniśmy dysponować technologią, tak zaawansowaną, że transformacja egzoplanet podobnych do Marsa w kopie Ziemi nie powinna być specjalnie trudnym zadaniem. W ciągu najbliższych 30-100 lat powinniśmy rozpocząć już zabiegi, które wpłyną znacząco na zmianę klimatu "Czerwonej Planety". Zadanie to, pod względem inżynieryjnym wydaje się jak najbardziej możliwe do zrealizowania i w przypadku Marsa jest niemal pewne, że prędzej czy później nastąpi.

Pierwszym krokiem w tym kierunku będzie zapewne wybudowanie małych baz na Księżycu oraz na Marsie. Z upływem czasu, będziemy transportować oraz wykorzystywać do ich rozbudowy naszą coraz szybciej rozwijającą się technologię. Po upływie 10-15 lat od wybudowania pierwszych baz na Marsie lub Księżycu, poza naukowcami, na najbliższych nam ciałach niebieskich zaczną pojawiać się turyści. Sektor prywatny z każdym rokiem w coraz większym stopniu podkreśla swoją obecność w Kosmosie. Turystyka kosmiczna będzie z całą pewnością wielkim biznesem, który przyspieszy proces rozbudowy kolonii na Marsie oraz inwestowania w rozbudowę miast coraz to większych pieniędzy.

Poszukiwania drugiego domu w kosmosie:

W momencie, gdy przy pomocy np. sztucznie wywołanego przyspieszonego globalnego ocieplenia na Marsie uda nam się ogrzać planetę, pomyślimy o zasadzeniu na niej ogromnej liczby roślin. Pomogą one w wytworzeniu większych ilości potrzebnego nam do życia tlenu. Inżynieria genetyczna powinna pomóc nam w powołaniu do życia za kilkadziesiąt lat specjalnie przystosowanych do tego celu gatunków roślin. W ten oto właśnie sposób małymi kroczkami w miarę upływu lat ludzie będą starali się przekształcić Marsa w nadającą się do zamieszkania planetę.

Życie na innej planecie

Ray Kurzweil, znany naukowiec, wynalazca i futurolog przewiduje, że nasze życie zmieni się nie do poznania w następnych dekadach. Twierdzi, że w połowie XXI wieku ludzie staną się nieśmiertelni dzięki ogromnym postępom w dziedzinach takich jak: medycyna, nanotechnologia, biotechnologia czy też sztuczna inteligencja. Jego zdaniem ludzkie organizmy wzbogacone maleńkimi nanobotami nie będą się starzeć i staną się niezwykle wytrzymałe.

"Poziom sztucznej inteligencji dorównującej swą elastycznością inteligencji człowieka, osiągną zarówno maszyny, jak i oprogramowanie. Stanie się to do 2029 roku. Jesteśmy już ludzką cywilizacją maszyn - używamy technologii, aby rozszerzyć nasze fizyczne i myślowe horyzonty, zaś proces ten będzie się coraz bardziej pogłębiał" - pisze czołowy amerykański uczony. "Pojawią się nanoboty, które przedostając się przez naczynia krwionośne do mózgów współdziałać będą z biologicznymi neuronami" - dodał. Jego zdaniem, dzięki nim procesy myślowe w naszych mózgach mogłyby przebiegać znacznie szybciej. Możliwe będzie również skopiowanie zawartości ludzkiego mózgu do wnętrza komputera lub niemal niezniszczalnego ciała wykonanego w większości z niebiologicznych materiałów.

Jeżeli wizja ta sprawdziłaby się w przeciągu najbliższych kilkudziesięciu lat, rasie ludzkiej o wiele łatwiej byłoby przystosować się do niebezpiecznych warunków środowiskowych panujących chociażby na Marsie. Dzięki posiadaniu ciał przypominających te spotykane u komiksowych superbohaterów, ludzie nie musieliby przejmować się zabójczym dla nas składem obcych atmosfer, podatnością na uszkodzenia, ewentualnym brakiem pożywienia oraz innymi podstawowymi dla współczesnego człowieka potrzebami.

Terraforming obcej planety:

Podróże w kosmosie

Podróże na planety znajdujące się poza naszym Układem Słonecznym, z uwagi na to, że sama podróż zajęłaby tysiące lat, nie są zbyt praktyczne. Nie wiemy na dzień dzisiejszy czy interesująca nas planeta znajduje się w odległości dziesiątek, setek, a być może i tysięcy lat świetlnych. Kto wie, czy niektórzy z naszych żądnych przygód potomków nie zdecydują się na taką niemal niekończącą się podróż. Będzie jednak ona okropnie nudna, a życie podróżników przez wiele lat koncentrować będzie się tylko na pokładzie futurystycznego statku.

Prędkość warpowa - odpowiedź "Star Treka" na podróże w kosmosie:

W perspektywie najbliższych setek lub tysięcy lat eksploracja naszej galaktyki przez ludzi jest więc jak najbardziej możliwa i prawdopodobna. Według naukowców w większej mierze zadanie to będą wykonywały za nas zaawansowane sondy kosmiczne oraz wysyłane specjalnie w tym celu humanoidalne roboty. Odległości pomiędzy galaktykami są liczone w milionach lat świetlnych, w tym wypadku zorganizowanie wyprawy załogowej(nawet w dalekiej przyszłości) jest bardziej mało prawdopodobne.

Nasze miejsce we wszechświecie

Przez tysiąclecia, my ludzie zastanawialiśmy się nad pytaniem: Czy istnieją inne podobne do naszego światy? Teleskop Keplera, niestety, nie będzie w stanie zidentyfikować pośród masy danych - tych nadających się do zamieszkania światów, bądź samego życia na nich. Odpowie natomiast na inne bardzo ważne dla nas pytania: Czy planety wielkości Ziemi są powszechne, czy też niespotykane? Jak wiele z nich znajduje się w strefach wokół gwiazd, w których istnieją odpowiednie warunki do powstania życia? Niezależnie od tego, jaki będzie rezultat tej oraz podobnych misji, jej wynik będzie dla nas bardzo ważny. Pozwoli nam w rozważeniu na nowo, naszego miejsca we wszechświecie.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: uda | planeta | Planete+ | technologia | medycyna | Kosmos | astronomowie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy