Reklama

W Azji szaleje wirus groźniejszy niż SARS

W ostatnim czasie na Bliskim Wschodzie pojawił się wyjątkowo zabójczy koronawirus. Do tej pory pozbawił życia już 11 osób i jest dużo groźniejszy od SARS.

Wirus SARS (Severe Acute Respiratory Syndrome) pojawił się w Azji w 2002 r. i w krótkim czasie wywołał epidemię, zabijając w jej trakcie 770 osób. Lekarze wierzyli, że z niczym bardziej złowieszczym nie będzie im dane się zmierzyć, ale mylili się.

Nowy koronawirus działa inaczej niż SARS - atakuje różne organy i błyskawicznie zabija całe kolonie zdrowych komórek. Póki co, wirus nie jest zbyt zaraźliwy, bowiem atakuje głównie dolne drogi oddechowe. Z czasem jednak - w wyniku mutacji - patogen może stać się bardziej wirulentny i rozpętać epidemię na szeroką skalę.

Naukowcom nie udało się do tej pory odkryć pochodzenia wirusa. Jako najbardziej prawdopodobne ognisko choroby wymieniane są nietoperze, od których wirus trafił do człowieka za pośrednictwem małp, świń oraz małych gryzoni. Lekarze nie opracowali jeszcze ani leku na nową chorobę, ani skutecznej metody walki z nią.

W całej Azji odnotowano do tej pory 17 przypadków zarażenia nowym koronawirusem, a 11 z nich okazało się śmiertelnych. Wirusolodzy z całego świata z niepokojem przypatrują się sytuacji na Bliskim Wschodzie i obawiają się, że nowy koronawirus może zapoczątkować prawdziwą pandemię.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy