Reklama

Wakacje śladem laleczki voodoo w Nowym Orleanie. Nietypowy pomysł na turystykę

Popkultura sprawiła, że mamy przeróżne wyobrażenia na temat religii voodoo, rzadko pokrywające się z rzeczywistością. Jednym z najczęstszych skojarzeń jest laleczka voodoo, w którą wkłuwane są igły mające sprawić ból lub wywołać chorobę u wybranej osoby. Wakacje mogą być doskonałym momentem, aby odwiedzić miejsca związane z tą fascynującą religią, poznać jej historię i doświadczyć jednego z rytuałów.

Popkultura sprawiła, że mamy przeróżne wyobrażenia na temat religii voodoo, rzadko pokrywające się z rzeczywistością. Jednym z najczęstszych skojarzeń jest laleczka voodoo, w którą wkłuwane są igły mające sprawić ból lub wywołać chorobę u wybranej osoby. Wakacje mogą być doskonałym momentem, aby odwiedzić miejsca związane z tą fascynującą religią, poznać jej historię i doświadczyć jednego z rytuałów.
Laleczka Voodoo /WikimediaCommons /domena publiczna

Voodoo kojarzone jest głównie z Ameryką Środkową i Północną, a wyznawców spotkamy przede wszystkim na Haiti, Dominikanie i w Luizjanie. Przenieśmy się do ostatniej lokalizacji a dokładnie do Nowego Orleanu - miejsca przesiąkniętego jazzem i magią. To właśnie tu powstały słynne laleczki, które mają związek głównie z hoodoo, religią która dotarła tu wraz z afrykańskimi niewolnikami. Prawdziwe figurki voodoo lub, używając haitańskiej nazwy vodou, przedstawiające duchy loa umieszczane są na ołtarzach. 

Prawdę mówiąc, całe nowoorleańskie voodoo jest mieszanką haitańskiego vodou, afrykańskiego hoodoo, które rozwinęło się w delcie Missisipi oraz religii chrześcijańskiej. Widok osoby idącej w niedzielę rano do kościoła, a wieczorem uczestniczącej w rytuale nie jest niczym niezwykłym.

Reklama

Śladem Marie Laveau

Podróżując śladami voodoo nie sposób nie wspomnieć o Marie Laveau - najsłynniejszej amerykańskiej mambo, czyli kapłance (kapłan nazywany jest houngan), która żyła w latach 1794 - 1881. To ona spopularyzowała religię w Nowym Orleanie, próbując jednocześnie zmienić wizerunek wyznawców, postrzeganych jako czcicieli szatana. Dokonała tego wprowadzając do religii symbole chrześcijańskie. Dużym ułatwieniem były wspólne elementy dwóch religii, ponieważ wyznawcy voodoo również wyznają wiarę w jednego Boga Bon Dieu, natomiast poszczególne duchy mogą mieć odpowiedniki w chrześcijańskich świętych.

Chcąc poznać wywodzącą się z Afryki religię, warto zaplanować wycieczkę koncentrującą się na vodou. Można trafić na inne, oferowane dla turystów wycieczki np. związane z duchami czy zombie, gdzie przewija się tematyka voodoo, ale nie wyjaśni wielu ważnych kwestii a co gorsza, może powielać stereotypy znane choćby z filmów czy sieci.

Zwiedzanie warto zacząć od Historycznego Muzeum Voodoo, które znajduje się w Dzielnicy Francuskiej. To niewielkie muzeum pełne jest przedmiotów pochodzących zarówno z Nowego Orleanu, Haiti i Afryki oraz informacji na temat samej religii, znaczenia ołtarzy, słynnych laleczek oraz Marie Laveau. Odgłosy bębnów w tle nadają miejscu dodatkowego klimatu. Dzięki kilku dolarom w kieszeni zwiedzający ma możliwość zostawić swoje życzenie dla nowoorleańskiej mambo.

Wędrując dalej, dotrzemy do położonego na obrzeżach Dzielnicy Francuskiej Cmentarza St. Louis, gdzie znajduje się grób kapłanki. Miejsce spoczynku jest chętnie odwiedzane przez wyznawców, jak i zwykłych turystów. Ze względu na ogromną ilość darów, która była następnie rozkradana przez bezdomnych wprowadzono kontrolę wejść oraz zakaz pozostawiana czegokolwiek przy grobie. Mimo zakazu, dalej pojawiają się niewielki dary. Co ciekawe, na tym samym cmentarzu znajduje się przyszły grobowiec Nicolasa Cage’a w kształcie piramidy, na którego fragmencie pozostawiane są czerwone ślady po pocałunkach.

Kolejna, warta odwiedzenia pozycja z listy, znajduje się w dzielnicy Tremé. To niepozorne miejsce związane do dziś z kultem voodoo - Plac Kongo. Miejsce, gdzie afrykańscy niewolnicy gromadzili się w niedzielne popołudnia w XIX w. aby bębnić, tańczyć, śpiewać i handlować. Obecnie także odbywają się tu ceremonie, prowadzone przez kapłankę z  pobliskiej Duchowej Świątyni Voodoo. A te, trzeba przyznać, potrafią być  efektowne. Punktem kulminacyjnym jest "opętanie", czyli wejście w trans, podczas którego, według wiernych w osobę wchodzi duch loa. Jeśli opętanie nie dojdzie do skutku przez dłuższy czas, uważa się, że dany kapłan lub kapłanka nie spełnia swojej roli, krótko mówiąc, nie nadaje się. Bywa, że w tej roli lepiej sprawdzają się kobiety, ponieważ częściej udaje im się wejść w trans.

Duchowa Świątynia Voodoo prowadzona jest przez Miriam Chamani - blisko 80-letnią nowoorleańską Mambo, która udziela konsultacji i błogosławieństw wszystkim zainteresowanym (warto się z nią skontaktować przed wizytą). Zajmuje się także edukacją i przewodnictwem duchowym. W 2002 roku Nicolas Cage zabrał Miriam Chamani na Haiti aby udzieliła mu ślubu Lisą Marie Presley - córką Elvisa Presleya.

Rytuały voodoo i pamiątki

Sallie Ann Glassman i jej grupa religijna La Source Ancienne Ounfo organizują w trakcie każdego lata trzy osobne ceremonie dla niewtajemniczonych: Śródmiejski Rytuał w Wigilię Św. Jana 22 czerwca i Świętojańska Ceremonia Umycia Głowy 23 czerwca, zachęcające duchy loa oraz ducha Marie do udziału w ceremonii związanej z przesileniem letnim oraz Ceremonia Zawracania Huraganu 21 lipca, podczas której wzywa się ducha Ezili Dantor (jedną z bardziej opiekuńczych duchów loa) o oddalenie burz i huraganów od Nowego Orleanu oraz o zmniejszenie siły wiatru.

Religia vodou jest nastawiona na pozytywne rytuały. Niezwykle rzadko stosuje się je aby komuś zaszkodzić.

Chcąc przywieźć autentyczną pamiątkę voodoo, trzeba się nieco postarać. Większość sklepów z pamiątkami sprzedaje bibeloty inspirowane religią, które z punktu widzenia kultury są bezwartościowe. Jednym z punktów, gdzie możemy kupić prawdziwe przedmioty związane z Vodou to Voodoo Authentica: Centrum Kultury i Kolekcji. Są tam lokalnie wykonane przedmioty, mikstury, zioła i talizmany gris-gris  mające zapewnić miłość, powodzenie lub uzdrowienie.

Drugim miejscem jest sklep "Island od Salvation Botanica", gdzie oprócz przedmiotów wymienionych powyżej otrzymujemy możliwość konsultacji 1:1 z właścicielką, kapłanką voodoo Sallie Ann Glassman.

Intensywny dzień powinien zakończyć się dobrym odpoczynkiem. Warto odpocząć w Gospodzie na Świętej Anny, gdzie można zarezerwować sobie "Marie Laveau Annex", kreolski domek należący niegdyś do kapłanki. Mambo Marie przyciągała od dawna wszystkich, białych i czarnych, bogatych i biednych. Dostawali od niej duchowe porady i uzdrowienie. Być może po nocy przespanej w takim miejscu również będzie dane doświadczyć mocy uzdrawiania.

Poznając religię voodoo trzeba pamiętać, że jej kolebką jest Afryka, a najważniejsze ośrodki kultu znajdują się z Beninie, Togo i Ghanie. Do Ameryki dotarła wraz z niewolnikami i była ich sposobem na trudności, smutki, problemy, choroby. Demoniczne przedstawienie przez popkulturę jest niezwykle krzywdzące i nie ma zbyt wiele wspólnego z prawdziwymi praktykami, których celem jest wyproszenie zdrowia, miłości i opieki nad rodziną.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy