Reklama

Coś dla "łowców duchów"? Tajemniczy obiekt zarejestrował monitoring

Niewidzialny gołym okiem obiekt był wielkości małej piłki i 22 lipca b.r. zarejestrował go układ domowego monitoringu mieszkańca Warszawy. Przez dłuższy czas utrzymywał się w powietrzu i na kilkanaście sekund zbliżył się do modelu piramidy. Niezwykły fenomen zainteresował polskich łowców duchów.

Do zagadkowego wydarzenia doszło w piątek 22 lipca b.r. około godz. 22.30. Jeden z mieszkańców Warszawy zauważył osobliwe zjawisko na monitorze domowego monitoringu. Jedna z kamer zarejestrowała pojawienie się małej kuli, która zawisła na wysokości ok. 1,5 metra nad placem przed domem. Z trzech kamer tajemniczą kulę "widziała" tylko jedna kamera oznaczona w układzie numerem 3

Pragnący zachować anonimowość właściciel monitoringu relacjonuje, że początkowo uznał tajemniczy obiekt za owada, który znalazł się tuż przed kamerą. Wiadomo, że w okresie letnim utrapieniem są np. pająki, które są wręcz wszechobecne. W tej sytuacji  wyszedł na zewnątrz i obiektyw każdej z kamer przeczyścił przy pomocy szczotki i mokrej szmatki. Ku jego bezgranicznemu zdumieniu obiekt nadal był widoczny na obrazie transmitowanym przez kamerę.

Reklama

Mieszkaniec Warszawy nie mógł uwierzyć w to, co widział na ekranie monitora. Zagadkowy obiekt w kształcie kuli przez około 2 minuty nieruchomo wisiał nad ziemią, po czym zmniejszył wysokość i zbliżył się do ustawionych przez właściciela monitoringu przedmiotów. Nad każdym z nich kula unosiła się przez kilkanaście sekund.

Kula była widoczna na kamerze monitoringu przez ok. 15 minut. Nagrywarka układu monitoringu jest uszkodzona, więc zdesperowany mężczyzna postanowił zarejestrować całe wydarzenie przy pomocy kamery telefonu komórkowego. Filmy nagrane komórką to jedyna pamiątka po dziwnej, nocnej wizycie.

Sprawa trafiła do polskich "łowców duchów"

Następnego dnia właściciel monitoringu skontaktował się z polskimi "Ghost Hunters", czyli "Łowcami Duchów". Zapewniał, że monitoring posiada od wielu lat i wie, że pająki lub owady wyglądają zupełnie inaczej. "Jestem po prostu ciekaw, czym był ten obiekt, który odwiedził moją posesję" - mówił mężczyzna.

Eksperci z polskiej Fundacji Nautilus zajmującej się niewyjaśnionymi zjawiskami bardzo zainteresowali się tym nagraniem. Tego typu obiekty są rejestrowane na całym świecie i nazywane są "orbs" (tłum. kule). Bardzo często pojawiają się na zdjęciach i są interpretowane jako zwykłe błędy fotograficzne. Tymczasem ich zdaniem są obiektami z innego wymiaru, które wychwytuje jedynie matryca aparatu fotograficznego lub kamery.

Film zarejestrowany przez monitoring mieszkańca Warszawy jest rzadkością. Według badaczy z FN zapis z monitoringu jest bardzo ciekawy, bo w pewnym momencie na nagraniu pojawia się... prawdziwy pająk! Tuż przed tym, jak tajemniczy kulisty obiekt oddala się widać pająka, który porusza się blisko obiektywu. "Dzięki temu każdy może się przekonać, jak wygląda pająk i jednocześnie upewnić, że ta kula nim nie była" - tłumaczą eksperci Nautilusa.

Czym w takim razie była ta kula? Na świecie jest kilku naukowców, którzy bardzo poważnie zajmują się tematem obiektów zwanych "orbs". Jednym z nich jest profesor Klaus Heinemann, który pracuje w amerykańskiej agencji NASA. W swojej kolekcji ma tysiące filmów i zdjęć z tymi tajemniczymi obiektami. W wydanej w USA książce "The ORB Project" postawił hipotezę, że są to jakieś byty z nieznanej nauce energii, które posiadają świadomość. Jego zdaniem to dowód na to, że istnieje świat równoległy do naszej rzeczywistości.

To oczywiście nie przekona sceptyków, dla których tajemnicze kule "orbs" to nic innego jak pyłki unoszone przez wiatr lub owady. Fundacja Nautilus obiecała właścicielowi monitoringu, że nagrane przez niego materiały przekaże dla prof. Heinemanna z NASA. Być może laboratoria amerykańskiej agencji kosmicznej pozwolą znaleźć odpowiedź na pytanie, czym był tajemniczy obiekt, który zarejestrował monitoring mieszkańca Warszawy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy