Reklama

Mutant, który odrzucił człowieczeństwo

"Jestem mutantem. Człowieczeństwo zostawiam za sobą" - mówi o sobie Rich Piana. Amerykański kulturysta, kaskader i aktor. Gość, który nieustannie odczuwa niedosyt. Za mało treningów, za mało posiłków, za mało mięśni...

Mierzy 183 centymetry, waży 120 kilogramów. Ma 43 lata, lecz jego fani twierdzą, że wygląda na góra trzydzieści. Choć z drugiej strony ci, którzy jego fanami nie są, żartują, że to zasługa jego specyficznego stylu - Rich ubiera się bowiem jak nastoletni, nieco przerośnięty fan kapeli Limp Bizkit.

Urodził się i do dziś mieszka w Kalifornii, stąd też jego przydomek: Mister California. Trenuje od 11. roku życia i - jak sam podkreśla - spędzanie czasu na siłowni to jedna z jego ulubionych czynności. Oprócz tego lubi... jeść. Dziennie spożywa nawet dwanaście posiłków. Tłumaczy to w prosty sposób: "Chcesz być duży, musisz dużo jeść. Jeśli pięć posiłków nie wystarcza, jedz sześć, siedem, a nawet osiem razy dziennie. I dużo trenuj".

Choć dziś nazywają go "potworem", sam przyznaje, że musiał mocno zapracować na swoją sylwetkę. Jako nastolatek wcale nie zapowiadał się na kulturystę.

"Gdy miałem 15 lat, moje ramiona wyglądały jak gó**o. Od Matki Natury dostałem umięśnione nogi, ale miałem to gdzieś. Moją obsesją były ramiona. Robiłem wszystko, żeby stały się większe. Trenowałem je codziennie. Próbowałem wszystkich metod świata, aż w końcu odkryłem, co jest dla mnie najlepsze. I wciąż trenowałem ramiona częściej niż inne partie mięśni. Wtedy zacząłem rosnąć jak szalony. Po prostu eksplodowałem!" - przyznaje.

Reklama

Rich od lat pracuje jako instruktor i trener personalny. Doradzał już wielu sławom w Hollywood, pomagając im zadbać o formę. Ale jego praca wiązała się nie tylko z przerzucaniem ciężarów. Piana pracował także jako kaskader ("Planeta Małp"), a także występował na planie filmowym (serial "Scrubs", w Polsce znany jako "Hoży doktorzy"). Pieniądze zrobił na handlu i wynajmie nieruchomości, ale wielką popularność przyniosły mu występy w serii programów "Leaving humanity behind".

Występuje w nich jako mutant - twarz producenta odżywek o tej samej nazwie, którego poczynania śledzi telewizyjna kamera. Dowiadujemy się zatem, jak Rich ćwiczy, co je, jakiego rodzaju odżywki w siebie wlewa, a nawet jakie kobiety lubi.

"Jestem płytki. Wiem, że ważne jest wnętrze człowieka, ale ja wciąż nie nauczyłem się niczego z tej lekcji i stawiam na wygląd zewnętrzny. Moja kobieta musi wyglądać po prostu znakomicie" - zdradza Rich.

Sam dba o swój wygląd nie tylko na siłowni. Swoje ciało ozdobił licznymi tatuażami, a urodę poprawiał w gabinetach chirurgii estetycznej. Przeszedł korektę szczęki, lifting twarzy, a w usta kazał sobie wstrzyknąć kolagen. Wszystko po to, by jadąc swym przerobionym BWM kabrio po słonecznych szosach Kalifornii wyglądać jak młody bóg, a nie zmęczony treningami pan po czterdziestce.

Odnośnie innych zabiegów dokładnych informacji brak. Oficjalnie Rich utrzymuje, że swoje ciało zawdzięcza dyscyplinie, żelaznym treningom i dobremu odżywianiu. Jednak są tacy, którzy nie wierzą w takie zapewnienia, ale ponieważ są to jedynie domysły i niesprawdzone plotki, spuśćmy na nie zasłonę milczenia...

Jeśli jesteście fanami Mariusza Pudzianowskiego, lubicie internetowe popisy Hardkorowego Koksa, bądź zaimponował wam opisywany ostatnio przez nas CT Fletcher, z pewnością zainteresuje was również Rich Piana. Człowiek-mutant, który poświęcił większą część życia na rozbudowanie własnego ciała do monstrualnych rozmiarów.

Jako że żadne słowa nie zastąpią obrazu, zapraszamy na filmowe spotkania z mutantem z Kalifornii:

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: mutant | trening | Bentley

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama