Banan i błoto zamiast miedzianego kabla. Audiofile dali się nabrać
Audiofile potrafią wydawać bajońskie sumy na sprzęt audio, wliczając w to przewody zasilające, głośnikowe lub sygnałowe. Te ze specjalnych materiałów rzekomo zapewniają lepsze brzmienie muzyki niż zwykłe kable. Aby to sprawdzić, ekspert postanowił przeprowadzić ślepy test. Przepuścił sygnał audio przez kabel miedziany, banana i błoto. Koneserzy dźwięku nie potrafili odróżnić nagrań.

Spis treści:
- Kable zasilające za fortunę brzmią tak samo jak drut z wieszaka
- Przepuścił sygnał audio przez miedź, banan i błoto. Jak to brzmiało?
- Jeśli nie słychać różnicy, to po co przepłacać?
Kable zasilające za fortunę brzmią tak samo jak drut z wieszaka
Audiofile to osoby ceniące nieskazitelną jakość dźwięku, którzy na swoje systemu odsłuchowe potrafią wydawać setki tysięcy dolarów. To nie tylko drogie hobby, ale także rzekomo tak wyostrzony słuch, że jest w stanie wyczuć różnice między przewodami wykonanymi z różnych materiałów. Produkowane są choćby kable zasilające do wzmacniaczy czy odtwarzaczy za kilka tysięcy złotych. Czy naprawdę brzmią one lepiej? Niewykluczone, ale w ślepym teście z 2008 roku audiofile nie potrafili odróżnić dźwięku z zestawu zasilanego high-endowym kablem Monster Cable od tego, do którego prąd dostarczał... drut z wieszaka.
Także słynny iluzjonista James Randi zaoferował 1 mln dolarów każdemu, kto w kontrolowanych warunkach udowodni, że słyszy różnicę między kablem za 7000 dolarów a zwykłym przewodem. Przez lata nikomu się to nie udało.
Dlaczego więc audiofile ciągle je kupują? Kable z najwyższej póki mogą cechować się wysoką estetyką, trwałością wykonania i dobrym ekranowaniem. Niektórzy twierdzą też, że ślepe testy są stresujące i "zamykają uszy", nie pozwalając wyczuć subtelnych różnic. Wciąż jednak mówimy o kablach zasilających. A co z tymi, które przesyłają sygnał dźwiękowy do głośników lub słuchawek?
Przepuścił sygnał audio przez miedź, banan i błoto. Jak to brzmiało?
Moderator forum diyAudio o pseudonimie Pano postanowił sprawdzić, czy audiofile są w stanie odróżnić muzykę przesłaną przez standardowy miedziany kabel od sygnałów przepuszczonych przez tak niekonwencjonalne materiały przewodzące jak mokre błoto i banan. Inspiracją do tego nietypowego badania był film dokumentalny o armii USA, która w czasach wojny wykorzystywała ziemię jako powrotny obwód elektryczny w telegrafii.
Metodologia testu była prosta, a zarazem bezlitosna. Autor badania przygotował kilka wersji tego samego nagrania: oryginał z płyty CD oraz ponowne nagrania po przepuszczeniu przez różne przewody: 2-metrowy profesjonalny kabel miedziany, 20-centymetrowa tacka z mokrym błotem, stary kabel mikrofonowy przylutowany do miedzianych centówek oraz 13-centymetrowy banan. Mogłoby się zdawać, że wprowadzenie tak prymitywnych materiałów do obwodu powinno skutkować fatalną jakością dźwięku, rzeczywistość okazała się zaskakująca nawet dla samego organizatora.
"Niesamowitą rzeczą jest to, jak podobnie brzmią te pliki. Błoto powinno brzmieć idealnie okropnie, ale nie brzmiało. Wszystkie te ponowne nagrania powinny być oczywiste, ale nie były" - skomentował ekspert z forum diyAudio.
Jeśli nie słychać różnicy, to po co przepłacać?
Analiza statystyczna nadesłanych odpowiedzi wykazała, że słuchacze działali niemal całkowicie po omacku. Spośród 43 oddanych głosów jedynie sześć było trafnych, co stanowi zaledwie niecałe 14% poprawnych wskazań. Tabelę z wynikami można obejrzeć na wspomnianym forum. Wykorzystanie wzoru na rozkład dwumianowy potwierdziło wysokie prawdopodobieństwo uzyskania takiego wyniku przy samym zgadywaniu. Oznacza to, że różnice między profesjonalną miedzią a bananem lub błotem z podwórka były dla testujących praktycznie niewykrywalne.
Autor eksperymentu wysunął wniosek, że choć błoto czy owoce są kiepskimi przewodnikami, to włączenie ich do obwodu audio działa podobnie do zwykłego rezystora szeregowego. Wpływają one głównie na obniżenie poziomu sygnału, nie wprowadzając przy tym słyszalnych zniekształceń, które pozwoliłyby odróżnić je od drogiego okablowania.
Z badania tego płynie wniosek, że kable audiofilskie nie zapewniają lepszej jakości dźwięku niż pierwsze lepsze przedmioty, niebędące nawet dobrymi przewodnikami. Póki co nikomu jeszcze nie udało się ponad wszelką wątpliwość tego obalić. Dlatego jeśli chcemy zainwestować w dobre przewody, to lepiej skupić się choćby na solidnych wtykach, a nie na materiale samego przewodu. Do środka można wsadzić choćby banana i zagra tak samo.









