Reklama

Bill Gates inwestuje miliony w klimatyzatory. Co w nich takiego jest?

Klimatyzatory mogą być bardziej energooszczędne, twierdzi spółka Blue Frontier. Fundusz inwestycyjny Gatesa zainwestował w nią 20 milionów dolarów. Co w tym przełomowego?

Jak donosi CNBS fundusz inwestycyjny Billa Gatesa, Breakthrough Energy Ventures, zainwestował 20 milionów dolarów w spółkę Blue Frontier, która będzie produkować klimatyzatory. Fundusz inwestuje w ekologiczne przedsięwzięcia, co takiego będzie w nowych urządzeniach?

Zaletą nowych klimatyzatorów będzie dużo niższe zużycie energii - nawet do 60 procent. Zamiast chłodzić powietrze dzięki czynnikowi chłodniczemu będą wykorzystywać inny mechanizm. Będą to klimatyzatory ewaporacyjne, w których powietrze schładzane jest dzięki parowaniu wody.

Reklama

Takie klimatyzatory są powszechnie stosowane w suchych klimatach. W bardziej wilgotnych skuteczność ich schładzania jest niewielka, bo woda paruje słabiej. Ale firma zamierza osuszać powietrze jeszcze w klimatyzatorze za pomocą środka osuszającego, który będzie wykorzystywany wielokrotnie (czyli regenerowany).

Klimatyzatory to pół miliarda ton dwutlenku węgla rocznie

Współczesne klimatyzatory wykorzystujące sprężanie i rozprężanie środka chłodniczego powstały niemal wiek temu, gdy nikt nie troszczył się o zużycie energii i emisje cieplarnianych gazów. Przez dekady udoskonalano tę technologię, by była nieco bardziej energooszczędna.

Mimo to, jak szacuje amerykański Departament Energii i Centrum Badawcze firmy Xerox, każdego roku wszystkie klimatyzatory świata odpowiadają za emisję ponad pół miliarda ton dwutlenku węgla. Nieco więcej niż drugie tyle zaś pochodzi z osuszania powietrza w instalacjach wentylacyjnych w budynkach. Łącznie to aż 1,2 mld ton cieplarnianego gazu.

Klimatyzatory firmy Blue Frontier mają to zmienić. Firma chce wypuścić na rynek swój produkt w 2026 lub 2027 roku.

Gates zainwestował też w "rdzewiejące" akumulatory typu żelazo-powietrze

Bill Gates - a raczej jego fundusz inwestycyjny - często finansują ekologiczne przedsięwzięcia. W lipcu ubiegłego roku zainwestował w firmę Form Energy, która wyprodukowała akumulatory typu żelazo-powietrze. Energia pochodzi w nich z utleniania żelaza - innymi słowy, po prostu z jego rdzewienia. Podczas ładowania takiego akumulatora tlenek metalu zamienia się z powrotem w metal. 

Według przedstawicieli firmy, takie akumulatory mogą przechowywać energię przez 100 godzin. To starczy by przechować energię z paneli fotowoltaicznych przez noc lub nawet kilka pochmurnych dni. Oczywiście równie dobrze przechowają także energię z farm wiatrowych gdy nadejdą bezwietrzne dni.

Stosowane dziś akumulatory litowo-jonowe są drogie, a koszt przechowywania energii wynosi w nich nawet do 80 dolarów za kilowatogodzinę (kWh). Nowe akumulatory, jak twierdzi producent, pozwolą zbić ten koszt o 90 proc. Żelazo jest, w przeciwieństwie do litu, tanie.

Wadą urządzeń jest ich rozmiar. Akumulatory żelazowo-powietrzne, by przechować taką samą ilość energii co litowo-jonowe, muszą być znacznie większe. Opracowany przez Form Energy akumulator jest wielkości pralki automatycznej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy