Iran wyłączył internet w całym kraju. Tak chce stłumić protesty
Od 28 grudnia w Iranie trwają protesty antyrządowe. Tłumy zebrały się w Teheranie i innych miastach, by manifestować w odpowiedzi na dramatyczną sytuację ekonomiczną, wliczając w to ogromną inflację, oraz przeciwko przywódcy Alemu Chameneiowi. Reżim odpowiedział wyłączeniem internetu. W całym kraju zapanował blackout internetowy, obejmujący linie naziemne. Rząd może też zakłócać sygnał satelitarny.

Spis treści:
- Protesty w Iranie. O co chodzi manifestującym?
- Blackout internetu objął cały Iran
- Nie tylko Iran. Inne kraje bez dostępu do internetu
Protesty w Iranie. O co chodzi manifestującym?
Już od prawie 2 tygodni w Iranie trwają protesty antyrządowe, które rozpoczęły się w Teheranie, a następnie rozlały na cały kraj. Czarę goryczy przelała dramatyczna sytuacja ekonomiczna, wliczając w to inflację przekraczającą 50%, spadek wartości riala i spore podwyżki cen żywności. Jako pierwsi zaczęli manifestować handlarze z Wielkiego Bazaru w stolicy, a w ślad za nimi poszli mieszkańcy ponad 200 miast we wszystkich prowincjach Iranu.
Manifestanci żądają spełnienia ich postulatów ekonomicznych, jednakże protesty mają szerszy wymiar polityczny - z hasłami wymierzonymi przeciwko reżimowi najwyższego przywódcy Islamskiej Republiki Iranu, Ajatollaha Alego Chameneiego, będącego de facto najważniejszą osobą w państwie od 1989 roku. Rząd na czele z prezydentem Masudem Pezeszkianem próbują uspokoić podburzony tłum, m.in. obiecując dopłaty, ale jednocześnie brutalnie tłumi manifestacje.
Odnotowano użycie ostrej amunicji przez służby specjalne (m.in. w Teheranie i Fardis), a liczba ofiar śmiertelnych wynosi już kilkadziesiąt. Według raportów amerykańskiej Human Rights Activist News Agency, zginęło co najmniej 34 zabitych protestujących i czterech funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, a 2200 protestujących zostało aresztowanych. Z kolei według norweskiej organizacji Iran Human Rights (IHR) doszło do zabicia co najmniej 45 protestujących. Kolejnym środkiem podjętym przez rząd było odcięcie dostępu do internetu w całym Iranie.
Blackout internetu objął cały Iran
Wieczorem 8 stycznia organizacja NetBlocks, która zajmuje się monitorowaniem cyberbezpieczeństwa i wolności internetu, poinformowała o wykryciu przerwy w dostępie do sieci na skalę całego kraju. "Potwierdzone: pomiary w czasie rzeczywistym pokazują, że Iran jest teraz w trakcie ogólnokrajowego blackoutu internetu. Ten incydent jest następstwem serii eskalujących środków cenzury cyfrowej, wymierzonych w protesty w całym kraju i utrudniających obywatelom korzystanie z prawa do komunikacji w krytycznym momencie" - odnotowało NetBlocks w czwartek wieczorem.
Blackout trwa nadal. 9 stycznia rano organizacja podała, że Iran jest już offline przez 12 godzin, a łączność sieciowa w kraju spadła do 1% zwykłego poziomu. Stało się to po tym, jak "władze zastosowały ogólnokrajową blokadę internetu, próbując stłumić protesty i jednocześnie zatuszować raporty o brutalności reżimu" - podaje organizacja monitorująca internet.
Do sprawy odniósł się także Cyrus Reza Pahlawi, syn ostatniego szacha Iranu żyjący na wygnaniu w USA, który napisał: "Miliony Irańczyków żądały dziś w nocy wolności. W odpowiedzi reżim Iranu odciął wszystkie linie komunikacyjne. Wyłączył internet. Odciął linie stacjonarne. Może nawet próbować zagłuszać (poprzez jamming - przyp. red.) sygnały satelitarne".
Pahlawi wezwał "lidera wolnego świata", Donalda Trumpa, do spełnienia jego obietnicy pociągnięcia reżimu do odpowiedzialności, a także liderów europejskich, by użyli wszystkich dostępnych środków technicznych, finansowych i dyplomatycznych w celu przywróceniu komunikacji obywatelom Iranu. "Nie pozwólcie, by głosy moich odważnych rodaków zostały uciszone" - apeluje na platformie X.
Nie tylko Iran. Inne kraje bez dostępu do internetu
W jaki sposób można odciąć internet w całym kraju? Z raportów wynika, że wyłączane są anteny sieci mobilnych, przecinane kable telefoniczne, wyłączane karty SIM należące do niektórych obywateli i aktywistów, a ograniczona transmisja danych uniemożliwia wysyłanie i pobieranie dużych plików. Już wcześniej władze Iranu stosowały cenzurę i blokowanie internetu, lecz nigdy dotąd na skalę ogólnokrajową. Reżim ograniczał się do ograniczania dostępu do stron internetowych i platform społecznościowych w regionach objętych protestami.
Choć tym razem rząd Iranu poszedł na całość, to ruch internetowy w kraju nie jest zerowy. Jak zauważył NetBlocks, spadł on do 1% zwykłego poziomu, natomiast Cloudflare odnotowuje poniżej 0,1% objętości przesyłanych danych w porównaniu do maksymalnej przepustowości. Sytuacja zaczęła się 8 grudnia i tak samo wygląda 9 grudnia.

Iran nie jest pierwszym i jedynym krajem, który wykorzystywał blokowanie internetu jako narzędzie opresji. W różnych scenariuszach i stopniach nasilenia dokonywały lub nadal dokonują tego m.in. Chiny, Rosja, Senegal, Mauretania, Bangladesz, Etiopia, Irak, Indie, Pakistan, Turkmenistan czy Mjanma. Z kolei absolutną rekordzistką jest Korea Północna, która jest jedynym krajem na świecie, w którym internet jest praktycznie całkowicie zakazany dla zwykłych obywateli. Dostęp do niego ma mniej niż 0,1% populacji.










