Panika na Krymie. Rosja ewakuuje swoje największe okręty

Po wtorkowym (26.12) ukraińskim ataku na port w mieście Teodozja na Krymie i zniszczeniu rosyjskiego okrętu "Nowoczerkask", Kreml w panice zaczął ewakuować swoje najpotężniejsze okręty w obawie przed kolejnymi atakami.

Po wtorkowym (26.12) ukraińskim ataku na port w mieście Teodozja na Krymie i zniszczeniu rosyjskiego okrętu "Nowoczerkask", Kreml w panice zaczął ewakuować swoje najpotężniejsze okręty w obawie przed kolejnymi atakami.
Rosja ewakuuje swoje największe okręty z Krymu /mil.ru /materiały prasowe

Ukraińcy zadali kolejny bolesny cios rosyjskiej Flocie Czarnomorskiej. Pociski manewrujące dalekiego zasięgu Storm Shadow zniszczyły 57-metrowy rosyjski okręt desantowy "Nowoczerkask". Eksplozja była tak potężna, że szczątki wraku znajdowano w mieście Teodozja, nawet 500 metrów od portu.

Ten atak to ogromny sukces Sił Zbrojnych Ukrainy. Od początku wybuchu wojny, Ukraińcy zniszczyli już 13 rosyjskich okrętów. Wśród nich są niezwykle cenne i strategiczne jednostki dla armii Kremla. Władze naszego wschodniego sąsiada już zapowiedziały, że najlepsze katastrofy dopiero znajdują się przed Flotą Czarnomorską i ma ona zostać całkowicie zlikwidowana. Kreml tak bardzo obawia się tego faktu, że w ostatnich godzinach Krym miało opuścić kilka potężnych okrętów, a wśród nich projekt 1171 BDK "Tapir".

Reklama

Rosjanie w panice ewakuują swoje okręty z Krymu

Coraz bardziej opłakany stan Floty Czarnomorskiej dostrzegł też brytyjski minister obrony Grant Shapps. Napisał on na platformie X, że "w ciągu ostatnich czterech miesięcy 20 procent rosyjskiej Floty Czarnomorskiej zostało bezpowrotnie zniszczone". Swoją opinię przedstawił też sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO) Ołeksij Daniłow.

— To, co stało się dziś w nocy (26 grudnia) jest wyraźnym potwierdzeniem, że nasi żołnierze rozumieją kwestię Krymu. Dla nas jest on tak samo ważny, jak i reszta naszych terytoriów — przyznał Daniłow. Ukraińcy zniszczyli lub poważnie uszkodzili jednostki za pomocą pocisków Storm Shadow/SCALP i rodzimych pocisków Neptun czy morskich dronów kamikadze.

Obecnie SZU skupiają się na wykrywaniu i sukcesywnym likwidowaniu systemów obrony powietrznej na Krymie, które wciąż mogą chronić rosyjskie okręty w wielu porach półwyspu. Co ciekawe, bardzo często udaje się je oszukać, chociaż Kreml chwali się, że są one najlepsze na świecie. Zaledwie kilka kilometrów od portu w Teodozji, gdzie zniszczono okręt "Nowoczerkask", w chwili ataku znajdował się najnowszy system obrony powietrznej S-400, jednak nie wiadomo, dlaczego wówczas nie zareagował.

Ukraińcy zapowiadają zniszczenie całej Floty Czarnomorskiej

Ukraińcom udało się już zniszczyć dwa okręty desantowe projektu 775 klasy Ropucha. Pierwszy z nich to "Mińsk", a drugi "Nowoczerkask". Ciekawostką jest fakt, że oba zbudowano w Stoczni Gdańskiej w Polsce. Te jednostki mogą przewozić cały batalion żołnierzy z ciężkim sprzętem. Na jego pokładzie znajdowały się cztery armaty uniwersalne kalibru 57 mm w dwóch dwudziałowych wieżach AK-725.

"Nowoczerkask" miał powierzchnię ładunkową wynoszącą 600 metrów kwadratowych. Można umieścić na nim co najmniej 10 czołgów, 12 opancerzonych wozów piechoty, 300 żołnierzy lub ładunki o masie 450 ton. Ropuchy głównie służą do realizacji desantu piechoty, ale Rosjanie często wykorzystują je do transportu wszelkiej maści broni np. z Iranu.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy