Sonda Psyche została wystrzelona przez NASA w październiku 2023 r. na pokładzie rakiety SpaceX. Statek udał się w kilkuletnią podróż do pasa asteroid, gdzie znajduje się cel jego misji. Amerykańska agencja poinformowała o uruchomieniu futurystycznego napędu, który zamontowano na pokładzie sondy.
Futurystyczne silniki sondy Psyche uruchomione
Sonda została wyposażona w specjalny napęd, który wygląda bardzo futurystycznie, co można zobaczyć na załączonej ilustracji. Są to elektryczne silniki Halla, których działanie opiera się na wytwarzaniu ciągu przez wypychane cząstki ksenonu. Umieszczony w Psyche napęd jest typu magnetycznego.

W momencie publikacji informacji NASA twierdziła, że sonda Psyche porusza się z prędkością około 135 tys. km/h. Docelowo napęd pozwoli statkowi na znaczne rozpędzenie — do poziomu aż 360 tys. km/h. Misja ma dotrzeć do celu w pasie asteroid za Marsem w 2029 r. i spędzi na badaniu obiektu, który jest prawdopodobnie planetozymalem, czyli początkowym jądrem planety, co najmniej dwa lata.
NASA testuje takie napędy od lat
Wykorzystanie podobnych napędów nie jest nowe i w rzeczywistości testy tego typu rozwiązań NASA rozpoczęła jeszcze przed księżycowym programem Apollo. Próbne odpalanie silnika jonowego nastąpiło już w 1964 r.
NASA po raz pierwszy zdecydowała się na napęd jonowy w Deep Space 1 z 1998 r., co miało na celu przetestowanie różnych rozwiązań dla przyszłych misji kosmicznych. Natomiast pierwszym przedsięwzięciem naukowym, gdzie zdecydowano się na takie silniki, było Dawn z 2007 r.
Tego typu rozwiązania są bardziej trwałe od konwencjonalnych silników, bo nie mają ruchomych części. Są również lżejsze i potrzebują mniej paliwa, co sprawia, że doskonale nadają się do montowania na pokładzie mniejszych statków.
Warto dodać, że NASA cały czas szuka nowych rozwiązań związanych z napędami, które pozwolą na skrócenie misji kosmicznych. Niedawno wspominaliśmy wam o projekcie finansowania technologii w ramach Innovative Advanced Concepts, gdzie wybrano pulsacyjną rakietę plazmową. W rozwiązaniu tkwi spory potencjał, który może skrócić podróże na Marsa do zaledwie 60 dni i pozwoli na zrealizowanie odleglejszych wypraw w Układzie Słonecznym.











