Reklama

Koniec zabawy. USA wysyłają w kosmos dron z napędem jądrowym

Dron Ingenuity, który od roku eksploruje Marsa, pokazał dobitnie, że przyszłość eksploracji obcych światów tkwi właśnie w takich urządzeniach. Po Czerwonej Planecie, teraz nadszedł czas na nowy cel. Będzie nim księżyc Saturna.

Dron Ingenuity, który od roku eksploruje Marsa, pokazał dobitnie, że przyszłość eksploracji obcych światów tkwi właśnie w takich urządzeniach. Po Czerwonej Planecie, teraz nadszedł czas na nowy cel. Będzie nim księżyc Saturna.
NASA wyśle na Tytana dron napędzany energią jądrową /NASA

NASA jest zachwycona ogromnymi możliwościami tkwiącymi w tak małym dronie, jakim jest Ingenuity, czyli pierwszym takim urządzeniu, które od roku eksploruje Marsa i pomaga dużemu łazikowi Perseverance w jego misji poszukiwania śladów życia. Amerykanie jednak nie spoczęli na laurach. Amerykańska Agencja Kosmiczna przygotowuje się do wysłania pierwszego drona na zupełnie nowy, ale równie fascynujący świat Tytana, czyli księżyc Saturna. Inżynierowie od jakiegoś czasu testują nieco większy dron o nazwie Dragonfly.

W sieci pojawiły się materiały filmowe z eksperymentów prowadzonych na pustyni w Kalifornii. Możemy zobaczyć tam sam szkielet drona. Na pierwszy rzut oka wygląda on na zwykłe urządzenie, ale nic bardziej mylnego. Pojazd jest najbardziej zaawansowanym tego typu obecnie na świecie. Powstał on z myślą o lotach w pozaziemskiej atmosferze obcego nam ciała niebieskiego.

Reklama

Dragonfly będzie musiał przetrwać ekstremalne warunki Tytana. Na co dzień panuje tam temperatura na poziomie minus 179 stopni Celsjusza, ciśnienie atmosferyczne przy powierzchni jest około 1,5 razy większe niż ciśnienie powietrza ziemskiego na poziomie morza, a gęstość atmosfery jest około 4,5 raza większa od gęstości powietrza ziemskiego na poziomie morza.

Dron będzie poruszał się w pełnym trybie autonomicznym. Jest to związane z odległością Tytana od Ziemi. Czas przesyłu danych waha się od 1 do 1,5 godziny w jedną stronę, co wyklucza sterowanie z Ziemi. - Tytan jest kosmicznym laboratorium. Kuchnią, w której warzą się składniki pierwotnej zupy życia. Właśnie dlatego chcemy tam polecieć. A konkretnie to nad nim polatać, dzięki dronowi i możliwościom rozszerzonej rzeczywistości - powiedziała dr Elizabeth "Zibi" Turtle z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa.

Naukowcy testują drona nad Imperial Sand Dunes w Kalifornii. Docelowo dron będzie wyposażony w dwie kamery. Jedna będzie zainstalowana z przodu i posłuży do obserwacji przestrzeni przed pojazdem, tymczasem druga ma być skierowana w dół. Oprócz nich, na pokładzie znajdzie się wiertło umożliwiające pobieranie i analizowanie próbek gleby oraz sejsmometr. Ten ostatni pozwoli zebrać cenne informacje na temat aktywności tektonicznej i pomoże określić grubość lodu pokrywającego księżyc.

Co ciekawe, Dragonfly nie będzie wyposażony w panele solarne, ani też baterie. Inżynierowie z NASA postanowili wykorzystać napęd jądrowy, a właściwie radioizotopowy generator termoelektryczny. Start ma nastąpić w roku 2027, a w 2034 dron wyląduje na powierzchni obiektu. Misja odbędzie się w ramach programu New Frontiers, której celem jest badanie obcych światów znajdujących się w Układzie Słonecznym.

Gdy misja będzie realizowana, to na Marsie ma już pracować cała flota dronów, a nawet mogą już tam powstawać pierwsze ludzkie kolonie. Tytan jest jednym z najciekawszych znanych nam obiektów. Na powierzchni panują bardzo niskie temperatury, występują naturalne zbiorniki płynnych węglowodorów, a atmosfera jest zdominowana przez azot, czyli podobnie jak na Ziemi. Astrobiolodzy uważają, że występują tam idealne warunki do powstania i rozkwitu różnych form życia. Niedawno odkryto tam niespotykaną molekułę, która brała udział w tworzeniu ludzkiego DNA. Księżyc Saturna w obecnej formie przypomina Ziemię sprzed miliardów lat.

Według planu, misja będzie realizowana na obszarze zwanym Shangri-La. Leży on na równiku księżyca i obfituje w piaszczyste wydmy. Na myśl przywodzą one widoki z afrykańskiej Namibii. Dokładnie zbadany zostanie też krater Selk. W nim znajdować się mają oznaki niegdyś występującej tam wody, a także złożonych cząsteczek organicznych na bazie węgla.

Naukowcy planują, że misja naukowa ma potrwać 2,5 roku. W trakcie jej trwania, dron przemierzy ok. 175 kilometrów terenów piaszczystych oraz odbędzie loty nad zbiornikami metanu i etanu. Urządzenie zbada też stan atmosfery. Naukowcy planują wykonać tysiące zdjęć całego globu, a później dzięki nim poszukać śladów życia i ciekawych formacji, które mogą opowiedzieć nam historię ewolucji tego księżyca.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy