Tak wygląda zestaw do polowania na wampiry. Unikat na skalę Polski
Łowcy wampirów to motyw wielu fantastycznych filmów i książek, ale czy istnieli oni naprawdę? Dawniej wierzono w istnienie tych stworów i bywały osoby przeszkolone do ich neutralizacji. Tacy quasi-egzorcyści działali także w Polsce, a nawet dysponowali specjalistycznym sprzętem - nie tylko osinowym kołkiem. Muzeum Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu właśnie wystawiło taki unikatowy zestaw do polowania na wampiry.

Spis treści:
- Dowody na wampiryzm mają dziś naukowe wytłumaczenie
- Zestaw do polowania na wampiry. Jedyny taki w Polsce
- Czy wampiry istniały w Polsce?
Dowody na wampiryzm mają dziś naukowe wytłumaczenie
Wampiry są tematem wielu legend i podań ludowych. Co prawda ich istnienia nigdy nie udowodniono, ale nie przeszkadzało to ludziom w przeszłości odczuwać silny lęk przed tymi postaciami spod ciemnej gwiazdy. Lokalne społeczności wyznaczały nawet osoby, które miały je zwalczać. Łowcy wampirów działali m.in. w Polsce, Grecji i na Bałkanach, gdzie dość powszechna była wiara w wampiryzm. Były to osoby o konkretnych cechach, np. urodzeni w sobotę lub rzekomi "synowie wampirów", którym przypisywano specjalne zdolności, takie jak wykrywanie rzekomo niewidzialnych wampirów i ich pokonywania. Niektórzy łowcy przypominali wiedźminów, wędrując od wioski do wioski i oferując swoje usługi "oczyszczania". Nieraz zwalczaniem rzekomych wampirów zajmowali się także lokalni kaci, urzędnicy czy lekarzy wojskowi.
O wampiryzm podejrzewano niedawno zmarłe osoby. Miały one jakoby szkodzić mieszkańcom wiosek i inwentarzowi, np. odpowiadając za nagłe zgony czy padanie bydła. Polowania odbywały się zwykle za dnia (wierzono, że w nocy wampiry wstają z grobów). Dokonywano ekshumacji zwłok i poszukiwano oznak wampiryzmu, takich jak opuchlizna brzuszna, krew na ustach czy odrastające włosy i paznokcie. Dziś wiemy, że to naturalne procesy pośmiertne, mające swoje fizjologiczne wytłumaczenie, i że nie ma w nich niczego nadprzyrodzonego.
Gdy już znaleziono "dowody" na wampiryzm zmarłego, przystępowano do jego ostatecznego zabicia (wierzono, że wampir jest nieumarły, tj. są to "żywe zwłoki" podobnie jak zombie). W tym celu używano przeróżnych narzędzi. Do stałego repertuaru należał drewniany kołek (najlepiej osikowy lub z innego twardego drewna) lub żelazny pręt, którym należało przebić wampirowi serce. Nieraz też dziurawiono czaszkę, odcinano głowę i kładziono ją między nogami, wkładano do ust cegłę lub kamienie lub dokonywano kremacji zwłok. Współcześnie takie praktyki uznano by za bezczeszczenie zwłok.
Zestaw do polowania na wampiry. Jedyny taki w Polsce
Choć profesja łowcy wampirów nie była szeroko rozpowszechniona ani "oficjalna", to jednak jej przedstawiciele mieli ze sobą coś wspólnego - cechy predysponujące ich do wykonywania czynności odsyłania sił nieczystych na tamten świat oraz narzędzia do tego służące. Zestaw takich utensyliów znajduje się także w Polsce. To prawdziwy unikat na skalę kraju, który trafił niedawno do zbiorów Muzeum Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Ten autentyczny zestaw do polowania na wampiry pochodzi z I połowy XX w., czyli z okresu, gdy tematyka wampiryczna była mocno popularna. Jak wyjaśnia dr Jędrzej Siuta z Zakładu Medycyny Sądowej UMW, a także opiekun Muzeum Medycyny Sądowej, szczyt zainteresowania tą tematyką przypada na dwie pierwsze dekady XX w. oraz lata 50., a ostatnio przeżywa renesans. Mimo że motyw wampiryzmu był maglowany w fantastyce przez dekady (Nieustraszeni pogromcy wampirów Polańskiego z 1967, anime Hellsing z 2001-2002, Cień wampira z Johnem Malkovichem z 2000 czy gra Vampire: The Masquerade - Bloodlines z 2004), to prawdziwy szał wywołała dopiero filmowa saga Zmierzch (2008-2012).
To właśnie w I połowie zeszłego wieku popularne były podręczne zestawy do polowania na wampiry. Jak wyjaśnia dr Siuta, były one "sprzedawane w walizach, skrzynkach, albo takie, jak nasz, w futerałach na skrzypce". Miały one zapewnić mobilność łowcy, choć w rzeczywistości większość nigdy nie była używana w praktyce i stanowiła raczej pamiątkę, kuriozum czy przedmiot kolekcjonerski. Wiele z nich było produkowanych w Niemczech, ale ten konkretny komplet pochodzi z Polski i jest unikatem na skalę kraju.
Co zawiera ten pakiet antywampiryczny? "Komplet krzyży, modlitewnik, świecznik, posrebrzane noże, lusterko, drewniane kołki z metalowymi końcówkami, którymi przebijano serce lub czaszkę, gwoździe służące prawdopodobnie do dodatkowego zabicia wieka trumny. Są też buteleczki - jedna prawdopodobnie na wodę święconą, druga z pozostałością nieokreślonej cieczy, którą naukowcy z Zakładu Medycyny Sądowej UMW mają zamiar zbadać" - wylicza portal Nauka w Polsce. W pakiecie jest też medalion wymagający analizy oraz poroże jelenia. Dawniej wierzono, że zwierze to stoi po jasnej stronie mocy, zatem sprzyja walce z siłami nieczystymi.
Czy wampiry istniały w Polsce?
Skąd w zestawach antywampirycznych powszechność srebra? Według eksperta z Zakładu Medycyny Sądowej UMW chodzi nie tylko o wierzenia, że siły nieczyste miały się bać tego metalu. Srebro ma działanie antybakteryjne, co miało swoje medyczne uzasadnienie. "Wampiry były obwiniane o roznoszenie zarazy, a kiedy podczas epidemii choroba ominęła jakiś dom, szukano tego przyczyn. Prawdopodobnie odkryto, że przed złymi mocami chronią srebrne przedmioty oraz czosnek, który działa jak antybiotyk" - tłumaczy dr Siuta.
Dawniej wierzono, że wampiryzmem można zarazić się za życia, jednak łowcy wampirów ich nie atakowali, działając praktycznie tylko na zwłokach. O chorobę tę podejrzewano m.in. osoby ze światłowstrętem, różnym zabarwieniem źrenic oraz deformacjami ciała. Ponadto za "dowód" na działanie wampira uważano wybuchy epidemii czy pomór bydła - wówczas otwierano grób niedawno zmarłego i przystępowano do pracy.
"Zdarzało się, że po otwarciu grobu zyskiwano dodatkowy, 'niezbity' dowód na wampiryzm zmarłego: brak rozkładu. Jest to możliwe w określonych warunkach, zupełnie niezwiązanych z działaniem nadprzyrodzonych mocy. Wszystkie mają naukowe wytłumaczenie" - dodaje dr Siuta. Chodzi m.in. o mumifikację czy przemianę torfową (bagienną), w których wysuszenie lub aktywność torfu uniemożliwiają działanie bakteriom gnilnym. Badacz dodaje, że Muzeum Medycyny Sądowej UMW posiada eksponaty będące przykładami wszystkich tych przemian.
Co dalej? "Nie będziemy polować na wampiry. Nasz zestaw, który wzbogacił zbiory Muzeum Medycyny Sądowej UMW, posłuży jako punkt wyjścia do opowieści o dawnych wierzeniach ludowych, pochówkach wampirycznych, ale także o innych zagadnieniach związanych z medycyną sądową. Będzie także obiektem badań naukowych, ponieważ kryje w sobie niejedną tajemnicę" - podsumował ekspert.










