Zapadła decyzja w sprawie złotego pociągu. Jest zgoda na badanie tunelu
Lider projektu "Złoty Pociąg 2025" poinformował o wyczekiwanej decyzji w sprawie poszukiwania skarbu. Do tej pory Michał Motak nie mógł naukowo potwierdzić swojego odkrycia bez zgody Lasów Państwowych i Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Zgoda na badania terenowe w końcu nadeszła. Nie obyło się jednak bez problemów i wrogich działań - najpewniej ze strony konkurencyjnych grup poszukiwaczy.

Spis treści:
- Chcą dokopać się do tunelu z wagonami. Mają już wszystkie zgody
- Kiedy ruszą poszukiwania złotego pociągu?
- Konkurencja torpeduje projekt. Są inni odkrywcy
Chcą dokopać się do tunelu z wagonami. Mają już wszystkie zgody
Głównym założeniem projektu "Złoty Pociąg 2025" było dokopanie się do rzekomego tunelu z trzema wagonami jeszcze w zeszłym roku. Na przeszkodzie stały kwestie formalne. Aby móc prowadzić badania terenowe, wliczając w to odwierty, potrzebne były zgody Lasów Państwowych i Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Tę pierwszą udało się uzyskać przed końcem roku, ale druga nadeszła dopiero na początku 2026. Na nowym nagraniu z 22 stycznia Michał Motak dzieli się najnowszymi wieściami.
"Jest decyzja Konserwatora Zabytków odnośnie pozwolenia na badanie gruntu przy trasie kolejowej pomiędzy Świebodzicami a Wałbrzychem Szczawienkiem. I ta decyzja jest pozytywna. Mamy to, mamy zgodę" - przekazał zadowolony lider projektu. Formalności mogły przedłużać się ze względu na "nieżyczliwość pewnych ludzi" (chodzi najpewniej o konkurencyjne grupy) oraz o fakt, że Motak zadeklarował, że będzie domagał się 10% znaleźnego.
W sieci krążyły wcześniej niepotwierdzone teorie spiskowe, według których nad złotym pociągiem czuwają ludzie, którzy nie dopuszczają do badań, licząc na to, że tereny wrócą kiedyś do Niemiec, a wraz z nimi złoty skarb. Wygląda jednak na to, że póki co wszystkie urzędy są przychylne poszukiwaczom i nikt już nie blokuje drogi do złotego pociągu - a przynajmniej nie spośród urzędników i nie w tym konkretnym miejscu.
"Wiem, że teraz nic mnie już nie zatrzyma. To, co zapowiedziałem, to się wydarzy. Zrobimy to i zszokujemy cały świat" - zapowiada Michał Motak. Skoro zgoda już jest, to co dalej?
Kiedy ruszą poszukiwania złotego pociągu?
Na nowym nagraniu Michał Motak opowiada o znaczeniu tego nadchodzącego odkrycia. Jego zdaniem ludzie mają już dość gawędziarzy, którzy przez lata powtarzają te same historie, nie dając rozwiązań. Jeśli faktycznie jego wskazania przy pomocy radiestezji potwierdzą się metodami naukowymi, będzie trzeba dopisać nowe strony do podręczników historii. Kierujący projektem "Złoty Pociąg 2025" chce iść po konkrety. Kiedy więc zaczną się prace?
Motak sam przyznaje, że dokładny termin rozpoczęcia poszukiwań nie jest jeszcze znany i sprawa wymaga przemyślenia. Na pewno potrzebna będzie dobra pogoda. Zgoda została wydana na rok, więc czasu jest mnóstwo. Domniemany odkrywca zapowiada, że powstanie materiał filmowy dokumentujący te prace. Przypomnijmy, że lider projektu nawiązał współpracę z firmą TechDiam, która zajmuje się pracami geofizycznymi, wierceniem i cięciem betonu. To ona ma zweryfikować, czy faktycznie we wskazanym miejscu jest tunel z trzema wagonami wypełnionymi skarbami. Michał Motak jest o tym w stu procentach przekonany.
Konkurencja torpeduje projekt. Są inni odkrywcy
I choć póki co urzędnicy są przychylni, to na drodze projektu stanął ktoś inny - najpewniej rywale z innych grup. Cytując uzasadnienie zgody od Konserwatora Zabytków, Michał Motak przytacza fragment, w którym urząd podaje, iż pod koniec grudnia wpłynął do niego "e-mail od osoby fizycznej z żądaniem o niewydawanie pozwolenia na poszukiwanie zabytków i tunelu". Autor miał stwierdzić, że sam "odkrył tunel 12 lat temu i rości prawo do tego odkrycia". Choć urząd nie ujawnił nadawcy e-maila, to Michał Motak twierdzi, iż wie, kto go wysłał. Jest to rzekomo człowiek z Kudowy-Zdrój, którego zdaniem lider "Złotego Pociągu 2025" wykorzystał jego wiedzę. Ten ostatni twierdzi, że zna go z widzenia, ale nigdy nie rozmawiali. Zapowiada także nagranie filmu na temat owego rywala.
Przepychanki tego typu trwają od lat w środowisku poszukiwaczy - zwłaszcza tego rzekomo największego skarbu w Polsce. W dokumentach znalazła się jeszcze jedna ciekawostka. Okazuje się, że Biuro Zarządzania Kryzysowego w Wałbrzychu otrzymało nie jeden, lecz dwa wnioski o zabezpieczenie znaleźnego. Jeden, jak wiemy, pochodzi od Michała Motaka, a drugi - od organizacji "X", której nazwa została utajniona "ze względu na poufny charakter spraw". Jeśli do organizacji tej należy wspomniany wcześniej autor e-maila, to Michał Motak widzi tu sprzeczność. Autor ów nie zgłosił bowiem swojego odkrycia do Biura Zarządzania Kryzysowego. Wskazuje też na niekonsekwencję we wskazaniach rywali. Miałoby z nich wynikać, że złoty pociąg jest w trzech różnych miejscach... albo że są trzy złote pociągi. Istne kuriozum.
Na koniec tego nagrania Michał Motak opowiada nieco o swojej technice. Radiestezja jest uważana za pseudonaukę, jednak jego zdaniem opiera się ona na normalnej fizyce, tyle że wymaga specjalnych predyspozycji i czułości od radiestety. "Trzeba mieć i wiedzę, i czułość radiestezyjną, i pewne takie właśnie predyspozycje, zdolności analityczne, i oczyszczony umysł przede wszystkim. Sugestia to jest największy wróg każdego radiestety" - tłumaczy ekspert w tej technice. Nie każe on jednak nikomu wierzyć na słowo. Weryfikacja powszechnie uznanymi metodami badań terenowych nadejdzie w tym roku.









